123 obserwujących
691 notek
779k odsłon
  301   1

Twoja siostra Pogarda dla szpiclów tchórzy-o sensie pogardy i tym,do czego namawia Herbert

Twoja siostra Pogarda dla szpiclów i tchórzy, czyli o sensie pogardy i o tym, do czego namawia Herbert

AKSJOLOGICZNY SENS ODMOWY, ODRAZY, POGARDY, WSTRĘTU, NIECHĘCI I ANTYPATII

Każdy zna te dwa niepełne wersy Herberta: "niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda dla szpiclów katów tchórzy". Pogardę dla katów, oczywistą w kontekście całego wiersza pominę. Zatrzymam się natomiast przy pogardzie dla szpiclów i tchórzy.

Każdy traktuje jako naturalne wzywanie przez poetę do pogardy, gdyż widzi je tylko w kontekście politycznej walki o niepodległość ojczyzny. Jednak jest to tylko część spektrum zagadnienia "odrazy, wstrętu i pogardy". Fenomen pogardy nie znika w państwie niepodległym, państwie, które wyszło z czasu wojny i rozwija się w czas pokoju. Pogarda, wstręt i obrzydzenie chcą nam towarzyszyć codziennie wobec specyficznych, jasno rozpoznawanych osób. Czy mamy czuć wstyd, gdy odczuwamy pokusę pogardy? Czy mamy jej nie dopuszczać do siebie? Próbuje nam się wmówić, iż są to uczucia niskie, niegodne człowieka i ulokowane w sąsiedztwie tzw. mowy nienawiści. Jak mamy się bronić przed tą - z ducha sofistyczną - agresją i filozoficzną manipulacją? Podpowiedź możemy znaleźć w filozofii klasycznej, lub choćby u takich myślicieli jak Adam Smith, czy też Max Scheler. 


Do istoty człowieka, człowieczeństwa należy imperatyw ustosunkowania się wobec wartości, czy to realizowanych przez samego siebie, czy to percypowanych u innych jednostek lub grup. Nazwijmy ten wyróżnik bycia człowiekiem „zachowaniem się wobec wartości” (Werthaltung, zob. Scheler 1967, s.82). Otóż zachowanie się wobec wartości może być dwojakiego rodzaju: danej wartości (wyobrażonej lub obserwowanej) można

1. pragnąć (pożądać, podążać do niej, dać się przez nią pociągać, pochwalać ją)

2. czuć do niej odrazę (czuć wstręt, pogardę, czuć się odpychanym, potępiać, pogardzać).

W głównym dziele Schelera poświęconym etyce znajduje się mało wyeksponowany akapit będący jednak kapitalnej ważności (s.82). Scheler rzuca niezwykłej wartości uwagę o tym, czym jest podstawowa „walka” życia każdego człowieka, podstawowy bój w który wraz z urodzinami człowiek został – mówiąc po heideggerowsku – „wrzucony”. Bój, w którym każdy musi się sprawdzić, by... poznać samego siebie, bo przecież tyle tylko wiemy o sobie, ile się sprawdziliśmy, ile nas sprawdzono. Z czego wynika ta „walka”? Walka ta ma swe źródła w sprzeczności między dwiema logikami, albo w sprzeczności między wartością a tym, co udaje wartość (jest „inną” wartością, pseudowartością, lokalnym interesem wyspecyfikowanej grupy ludzi lub jawnym, albo skrytym za hipokryzją atakiem na fundamentalne wartości).

Powyższe zdanie brzmi jednak trochę zbyt abstrakcyjnie. Kolejne zdanie Schelera konkretyzuje ową różnicę, ową cechę dwóch światów, która nieuchronnie musi zakończyć się „starciem”, walką, wojną: „Kto np. chce czegoś innego w podobnych sytuacjach, dajmy na to wobec przyjaciela i wroga [lub wobec „swojego” i „obcego” – przypis mój, wawel] – w tej samej kwestii prawnej, lub w tej samej sytuacji (mając te same uprawnienia, co ktoś inny) pozwala sobie na coś, czego odmawia innemu (er dem anderen verweigert);  (...) i „pewne sytuacje (wobec przyjaciela i wroga [lub wobec „swojego” i „obcego” – przypis mój, wawel] traktuje on jako różne, c h o c i a ż   są one takie same; [kto] swoją sytuację uważa za wartościowo odmienną od sytuacji drugiego” – tego działaniami kieruje  z ł a  wola.

Zła wola (permanentna i utwierdzona w sobie) n i e   j e s t   dobrą  wolą. „Zdania „A jest B” i „A nie jest B” a priori nie mogą współzachodzić salva veritate  [bez utraty prawdy – przypis wawel], ponieważ b y t   to wyklucza” [s.81]. Głosi to zasada sprzeczności i analogicznie jest w dziedzinie wartości. Przykładem owego „prawa wartości” jest oczywisty fakt, iż nie możemy tego samego stanu wartościowego p r a g n ą ć   i   c z u ć  do niego   o d r a z ę (begehren und verabscheuen). Albo, mówiąc inaczej, czując odrazę, pogardę aksjologiczną nie można się przymusić do... szacunku.  Prawem psychiki jest, że zmuszanie do szacunku wobec  kogoś, do którego czujemy moralną pogardę i odrazę aksjologiczną powoduje u nas jeszcze większe obrzydzenie...

Przechodząc na drugą stronę, na stronę sprawcy asocjalnych zachowań spotykamy się z łatwo przewidywalną reakcją. Ktoś (osobnik lub grupa) „nakryty” na antywspólnotowych, wyższościowych, kastowych zachowaniach może uczynić jedyną rzecz, jak mu pozostała: zacząć miotać przekleństwa lub rzucać klątwy albo realizować zemstę mającą za cel negatywne nacechowanie tych, którzy przejrzeli jego niegodne machinacje. 

Występek wzbudza niechęć, odrazę w człowieku o zdrowym zmyśle moralnym. Objawy nienawiści i uczuć aspołecznych i antyspołecznych („niespołecznych", jak nazywa je Adam Smith) wzbudzają antypatię. Mają prawo ją wzbudzać. Właśnie na tej antypatii postawiony jest fundament moralny świata. Jest ona znakiem sensu świata. Oczywiście, w popularnej moralistyce i teologii fenomen "świętości pogardy i odrazy" rzadko jest poruszany.

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale