121 obserwujących
587 notek
692k odsłony
340 odsłon

Demokracja skrajna jest właściwie tyranią, czyli Logos w piekle mniemań

Wykop Skomentuj10

image


SPIS TREŚCI 

1. Wolność, Równość, Braterstwo gilotynują Logos

2. Arystoteles o migracji, różnorodności i demokracji


MOTTO 

"Demokracja skrajna jest właściwie tyranią" 

[Arystoteles]


CZĘŚĆ  I 

Wolność, Równość, Braterstwo gilotynują Logos

W niedzielę odbył się patriotyczny piknik rodzinny. Kilka programowych bonmotów wypowiedział na nim z pasją Jarosław Kaczyński. Nie chcę się znęcać nad tą kolekcją przedziwnych pobożnych życzeń o koherencji logicznej równej zeru. Dlatego, gdyż można frywolnie rzec, iż wystarczająco znęca się sam nad sobą J.Kaczyński wygłaszając te slogany - po co go jeszcze dobijać. Jednak pewne dziwotwory myślowe trzeba wypunktować, żeby nie było potem, że nikt nie ostrzegał i wszyscy słuchali z rozdziawionymi ustami tych zaklęć człowieka, którego sarkastyczny los postawił na czele wielkiego narodu. Wątek magii sloganowej socjalistów z PIS-u - tradycyjnej sztuczki wszystkich socjalistów - jest w tym tekście tylko poboczny, czy też raczej prolegomenalny do właściwych rozważań o istocie dewiacji ideowych obecnie rządzących Polską. Poboczny, ale konieczny do przejścia, więc przejdźmy do cytatów.

Nie może być patriotyzmu bez wolności.  Nie, to nie słowa Prezesa, to powiedział Robespierre (w oparciu o J.J.Rousseau). Ale trop być może nie jest zły, bo wyraźnie retorykę Prezesa coś ciągnie w tym kierunku. Mamy więc “wyspę wolności”. Wczoraj królowała równość (rozumiana, oczywiście, ekonomicznie, czy raczej redystrybucyjnie) a kontrapunktem było braterstwo (wezwania do społecznej zgody, porozumienia - echo mentalne “porozumień sierpniowych” - i zakończenia wojny). I tym oto sposobem uzyskaliśmy na wczorajszym pikniku całą trójcę rewolucji francuskiej: wolność, równość, braterstwo. Tylko nie zapomnijmy się zapytać:  Czy czasem ta wolność nie jest wolnością łamiących prawo, czy ta równość, nie jest to może równość normy z dewiacją, a postulowane braterstwo,  czy nie jest czasem braterstwem z mafią?

To nie jedyne koincydencje z Robespierrem. Wykształcenie prawnicze, fama o skromnym życiu, mieszkanie w jednym pokoiku, wybór na deputowanego głosami najuboższych, lewicowa afiliacja, idol ludu, Klub Jakobinów, Komitet Ocalenia Publicznego i KOR, wprowadzenie stałych płac tak, by nie były zawyżane (por. Kaczyński wczoraj: “jeszcze nie można powiedzieć, że wszyscy Polacy mają takie same dochody”), opodatkowanie bogatych i sprzedaż chłopom ziem należących do kościoła (por. sprzedaż Morawieckiemu kościelnej działki). Jak widać analogii trochę jest, ale są one raczej na zasadzie tej, że historia powtarza się jako karykatura. Wczoraj pierwszy raz (na ile pamiętam) Prezesowi przeszło przez usta imię Chrystus. Z pewnością na tym polu jeszcze wiele nas czeka. Robespierre - mimo iż czcił masońską Istotę Najwyższą - też pasjami lubił powoływać się na Chrystusa... By zmierzać do końca podsumowania wczorajszej orgii zaklęć antycznej magii miłosnej wspomnieć trzeba jeszcze o Kaczyńskiego oryginalnej teorii elit i ich kształcenia: “My chcemy rozmawiać ze społeczeństwem wszędzie - na wsi i w mieście - po to, żeby ostatecznie uzyskać tę odpowiedź, jak iść dalej” - podkreślił Kaczyński. Znowu wróciło pomieszanie pojęć “wzrost” i “rozwój” - o czym już kiedyś pisałem - i otrzymaliśmy: “obecnie Polska jest na pierwszym miejscu w Europie i na czwartym na świecie, jeśli chodzi o większe państwa, pod względem tempa rozwoju”. Jak widać magia zwrotów “rozwój”, “tempo rozwoju”, “państwo rozwinięte” jest tak przemożna (”chcemy być też wyspą bardzo szybkiego rozwoju”), że politycy i dziennikarze partii rządzącej nie myślą ich porzucić, choć rzeczywistość skrzeczy a precyzja terminologiczna jęczy jak Piekarski na mękach. No i jeszcze dostaliśmy taki kwiatek: "nie musimy się upodabniać do tych, którzy są tam na zachód, nie musimy stać pod tęczową flagą, możemy stać pod biało-czerwoną". Pięknie. No pewnie, że MY nie musimy, ale ci spod tęczowej flagi będą “coraz bardziej” (patrz: okno Overtona) stać obok nas (bo coraz bardziej muszą i mogą), aż w końcu ich (władzę) i nas nią nakryją. A nakryci nawet nie będą wiedzieli kiedy to się stało i dlaczego. Ani w jaki sposób można było temu zapobiec.

Warto też zacytować - analogiczne do tuskowego wezwania do “miłości” - zaklęcie: “My nie chcemy wojny, my chcemy, żebyśmy się porozumieli - podkreślał. Naprawdę kończmy z tym, potrzebne jest porozumienie”. Cudowne. "Kończmy z tym!" Urzekająca wiara w siłę magii. Wzywanie mafii do zawarcia porozumienia to Monty Python. Czyli jest wesoło. Podsumowując ten wątek: mamy tu do czynienia ze starożytną magią miłosną. Bierzemy jakiś amulet i wypisujemy na nim (pod adresem tego, którego miłość chcemy zdobyć, czyli ludu oraz tego, co konkurentem naszym ci jest do upragnionej ręki ludu): “Ne Me Quitte Pas. Nie opuszczaj mnie, zanim odprawy ostatniej ze Spółki Skarbu Państwa nie podejmę. Zostań ze mną na wieczną w Brukseli kadencję! W przeciwnym razie niech Schetyny wszystkie, Gorgony i Kosiniaki na ciebie spadną i żal będzie ci gryzł duszę, że źle wybrałaś!” No może niezupełnie tak brzmiały zaklęcia greckiej magii miłosnej, ale bardzo podobnie. Nie w starogreckiej, lecz w polskiej wersji można to ująć jak w pieśni Kukiza: Wiozę torby z darami, W aucie z alufelgami, Portfel cały wypchany dolarami, A ty... A ty całuj mnie - to taka piękna gra Całuj mnie - ja ci to wszystko dam Podjadę pod okienko twe - zastukam co sił Nie będę stukał długo, bo szybę bym zbił A ty mi zaraz otworzysz, Jestem bogaty więc możesz Twój ojciec, co w polu orze nie będzie mnie bił Bo, dam ci torby z darami.

Wykop Skomentuj10
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale