5 obserwujących
169 notek
82k odsłony
120 odsłon

Projekt ustawy o Sądzie najwyższym - prawo którego nikt nie chce

Wykop Skomentuj3


Niestety w chwili obecnej regulacja prawna zawarta w art. 1 ustawy o Sądzie Najwyższym nie spełnia wymogów demokratycznych z dwóch powodów. Pierwszym jest przyczyna zamknięcia iteracji właściwości „przedmiotowej” z przez to upośledzenie właściwości podmiotowej organu będącego podstawą fundamentu trójpodziału władzy.


Zauważyć należy wprost rażącą wadę tego przepisu który zawiera „blankiet” wyrażony art. 1 ust. 1 pkt. 5 w słowach „Sąd Najwyższy powołany jest do: wykonywania innych czynności określonych w ustawach”.


Niedookreśloność tej normy wiąże się z licznymi „upoważnieniami” zawartymi w bardzo dużej grupie aktów normatywnych, które nie są powołane z nazwy ani opisane z „podmiotu” tj. rodzaju czynności. ( Dowód w załączeniu )
I tak - właściwość dzielimy na właściwość przedmiotową, na którą składają się dwie właściwości – rzeczowa i funkcjonalna – i właściwość miejscową.


Właściwość podmiotowa to tak naprawdę właściwość w zakresie materii tego czym się sąd ma zajmować czyli obszaru jego ingerencji. Sąd Najwyższy jest organem ostatniej instancji krajowej władzy sądowniczej, którego właściwość przedmiotowa mieści się w dwóch obszarach. Pierwszym z nich jest obszar „kontroli” orzeczeń. Organ ten nie wydaje wyroków w sprawie lecz „ocenia” sposób orzekania i jeśli zachodzi potrzeba „usuwa z obiegu prawnego” orzeczenia wadliwe. Organ ten nie jest podobnie jako podlegające jego kontroli sądy wolny od popełnienia błędów.


Innym obszarem działania organu jest jego wyłączność do oceny procesów wymagających szybkiego i „ostatecznego” rozstrzygnięcia jakim są skargi na czynności prawne o znaczeniu systemowym takich jak „wybory powszechne”.
Dostrzegając problem właściwości definicji właściwości przedmiotowej Sądu Najwyższego należy poddać ocenie przede wszystkim „obszary” przypisane sądom powszechnym i materii izb tych sądów.


Jeśli w sądach powszechnych nie ma izb dyscyplinarnych, izb audytu czy izb kontroli wewnętrznej trudno aby izba taka powstawała na poziomie Sądu Najwyższego gdyż w przypadku „orzekania” o winie w izbie dyscyplinarnej bez prawa „podważenia” rozstrzygnięcia naruszona zostałby zasada „dwuinstancyjności” władzy sądowniczej wyrażony w art. 176 ust. 1 Konstytucji.
Dlatego właściwość nie istniejąca na poziomie „sądu” powszechnego nie może być przedmiotem właściwości Sądu Najwyższego gdyż „brak” właściwości” narusza zasadę ciągłości władzy sądowniczej i zasady „prorogatio fori”. Wyjątkiem od tej zasady jest akt zastrzeżenia „praw nadzwyczajnych” sądu Najwyższego jakim jest kontrola praworządności wyborów powszechnych lub wyborów personalnych o znaczeniu dla ładu prawnego jakim jest wybór przedstawicieli organów wymienionych w Konstytucji RP. 


Stanowisko swoje przedstawiam w oparciu o doświadczenia własne w zakresie „jakości orzecznictwa” oraz informacje o przeciążeniu sędziów liczebnością spraw których „rozmiar” uniemożliwia im zapoznanie się z „meritum” skargi.
Sędziowie nie dość że nie czytają to „nie mają szans przeczytać” treści aktu a już z pewnością nie „treści” zupełnej akt spawy o czym można się przekonać dostrzegając czas czytania liczby osób poszkodowanych w aferze Amber Gold.



Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo