(To jest kopia notki z tekstowiska)
Niniejsza notka powstała z myślą o pani Magii i pewnym „blogerze” zachwycającym się unią brukselską.
Miałem ostatnio wątpliwą przyjemność odwiedzić szpital w moim miasteczku. Nie dlatego że jestem chory, tylko aby tłumaczyć pomiędzy rodzącą a personelem.
Szpital jak szpital. Poród taki sobie - kleszczowy - u nas ponoć tej techniki już się nie stosuje. Ja jednak chcę napisać o czymś innym.
Udałem się do szpitalnego sklepu zakupić kokakolę. Okazało się, że w sklepie są tylko produkty słodzone aspartamem. Zajrzałem zatem do dwóch barów mieszczących się w szpitalu. Oba serwują takie same produkty. Czegoś normalnego nie można nabyć. Na pytanie w recepcji, gdzie mogę nabyć coś zdrowego bez aspartamu dowiedziałem się, że nigdzie, bo z aspartamem to jest zdrowe. Zatem piłem kranówkę.
Świadomość pracowników służby zdrowia powalająca. :)


Komentarze
Pokaż komentarze