Dawno dawno temu sprawy były proste. Ustalono, że godziny liczone są od momenty kiedy cień jest najkrótszy. Czas jaki upływa od chwili gdy cień jest najkrótszy do następnej chwili gdy jest najkrótszy nazwano dobą i podzielono na 24 godziny.
A potem pewni mądrale (jak np Benjamin Franklin, po naszej stronie Atlantyku) zauważyli, że gdyby numerację godzin zmieniać latem i zimą to można by osiągnąć oszczędności w zużyciu świec. Ale w tamtych czasach ludzie mieli jeszcze dość rozsądku i pomysł wprowadzenia czasu letniego nie przeszedł.
Powrócił za to w wieku XX. Państwowa biurokracja podchwyciłą go z ochotą. Władza uwielbia pokazywać, że ma włądzę! Władza, która może dekretem zmieniać godziny uważa się za ważniejszą niż władza, która tylko ogranicza się do wydania dekretu “latem urzędy państwowe będą funkcjonować w innych godzinach niż zimą” – a czas otwarcia prywatnych biznesów pozostawiając ich właścicielom. Władza nie lubi się ograniczać i woli rozwiązania totalne – aby pokazać swoją moc. Dlatego zmiana godzin jest rytuałem, który władzy przypadł do gustu. Zmieniając czas będziemy oszczędzać elektryczność! A naprawdę – skoro MY możemy wydać dekret o zmianie czasu – to znaczy, że MY rządzimy!
Okazało sie jednak, że żadnych oszczędności nie ma a jeżeli są – to tak małe, że niemożliwe do zauważenia. Tym samym sens dwukrotnej w ciągu roku zmiany czasu stanął pod znakiem zapytania. Dzisiaj nikt już nie potrafi powiedzieć dlaczego, w imię jakiej cholery – obywatele muszą dwa razy w roku przechodzić przez rytuał przestawiania zegarków. Jest to taki surrealistyczny zwyczaj, któy wszyscy muszą obchodzić – choć nikt już nie wie po co.
Oprócz – oczywiście władzy – która nie chce się przyznać do tego, ze sie myliła i że cała operacja zmiany czasu od początku nie miała sensu. Dlatego rytuał musi trwać nadal bo trwa a skoro trwa – to znaczy, że trwac musi.
Istnieją oazy rozsądku, gdzie ludzie nie dali się ogłupić – i czasu nie zmieniają.
Pierwszą jest – z czego jesteśmy dumni – nasz stan, Arizona. My nie zmianiamy czasu – z wyjątkiem rezerwatu indian Navajo, w prawym górnym rogu stanu. Oni zmianiają – ale ci Navajo, jak sama nazwa wskazuje, zawsze byli trochę nawaleni. Nie to co my, Apacze.
Drugą jest Rosja – która ze zmiany czasu się wycofała. I – co budzi zgrozę zachodnich biurokratów – nic strasznego sie nie stało. Kraj funkcjonuje dalej, słońce w nim wstaje rano i zachodzi wieczorem jak gdyby nigdy nic.
Trzecią – jest od dzisiaj Białoruś. Można o Łukaszence myśleć co się chce – ale gość ma dość rozumu aby powiedzieć “król jest nagi”. Zmiana czasu była jest i będzie operacją bez sensu. Przestańmy zmieniać czas pomiędzy letnim i zimowym.
Kiedy zmądrzeje Polska?
Bo, że Europa zachodnia nie zmądrzeje nigdy – to wiemy.
Inne tematy w dziale Polityka