Pan Włodzimierz Chróścik, dziekan warszawskiej Okręgowej Izby Radców Prawnych, opublikował w Rzepie artykuł, w którym przestrzega przed ograniczaniem praw obywatelskich pod pretekstem walki z terrorem albowiem:
Raz zawieszone prawa mogą przez długi czas nie zostać przywrócone. W imię utrzymania bezpieczeństwa narodowego może dochodzić do istotnych nadużyć praw człowieka. Stąd już prosta droga do autorytaryzmu czy dyktatury. Nie oszukujmy się: jest aż nadto chętnych do politycznego wykorzystania paryskiego dramatu…
W tej kwestii Pan Chróścik ma całkowitą rację. Tak – politycy bardzo chętnie wykorzystają zagrożenie terroryzmem aby wprowadzić zamordyzm. Już to próbują robić. Niestety jednak zaraz potem Pan Chróścik zaczyna – nie wiemy czy celowo, czy z głupoty – mącić:
Trzeba jednak pamiętać, że część sprawców ostatnich zamachów to obywatele krajów Unii Europejskiej: młodzi Francuzi i Belgowie…
Otóż tu właśnie leży pies pogrzebion. Aby móc z wrogiem walczyć – trzeba umieć go nazwać. A dzisiejsi przywódcy nie chcą wroga nazwać, stosując uniki aby nie musieć powiedzieć prawdy kim są ci, z którymi walczymy. Dlatego piszą, że zamachy są dziełem – och ach – Belgów i Francuzów.
Zamachowcy, którzy dokonali masakry w Paryżu to: Salah Abdeslam, Bilal Hadfi, Ahmad Almohamad, Omar Mostefai, Samy Amimour i Abdelhamid Abaaoud.
Jeżeli to są Belgowie i Francuzi – to My, Wielki Wódz Apaczów, jesteśmy Komanczem.
Howgh.
Inne tematy w dziale Polityka