Wszyscy wiedzą, że amerykański system edukacyjny jest beznadziejny i produkuje półgłówków. Natomiast najlepszy system edukacyjny jest we Finlandii. Tak wynika z rozmaitych testów a więc tak musi być.
(Pozostaje tylko wyjaśnić dlaczego w takim razie Dolina Krzemowa jest w USA a nie w Helsinkach, ale to taki drobiazg.)
Dlatego od lat eksperci edukacyjni pisza uczone rozprawy o tym dlaczego szkoły w Finlandii są takie dobre a w USA takie złe. Tylko że żaden ekspert nie potrafi i nie chce zauważyć rzeczy oczywistej.
Na tej stronie znajdujemy wyniki badań PISA w różnych krajach. Jak łatwo przewidzieć – Ameryka wypada słabo a Finlandia bardzo dobrze. A Polska ciut gorzej, w granicach błędu, niż Finlandia.
Ale dane te zawierają dodatkową informację, o której edukatorzy wolą abyście nie wiedzieli. Podają wyniki PISA nie tylko dla Amerykanów ale rozbite pomiędzy różne rasy.
Amerykanie Azjaci wypadają w tych badaniach dużo, dużo lepiej niż Finowie. Biali Amerykanie osiągają wyniki mniej więcej takie same jak Polska (które ma wyniki mniej więcej takie same jak Finlandia). Latynosi wypadają dużo słabiej. Murzyni – dużo, dużo słabiej.
A to znaczy, że prawda o amerykańskim systemie edukacyjnym brzmi: Wyniki amerykanów są słabe ponieważ NAM’s (Non-Asian Minorities, czyli mówiąc ogólnie: Murzyni i Latynosi) ściągają średnią w dół. Jeżeli ograniczyć się do białych to szkoły amerykańskie nie różnią się specjalnie od fińskich.
A to oznacza że- o czym my, Wielki Wódz Apaczów – pisaliśmy wcześniej: Polskie dzieci wypadają w testach PISA lepiej od dzieci z Ameryki i Zachodniej Europy – bo w Polsce nie ma Murzynów.
Finlandia wypada lepiej od Szwecji – gdyż w Szwecji 20% populacji to imigranci, w dużej mierze kolorowi. A we Finlandii prawie cała populacja składa się z Finów oraz kilku procent Szwedów. Imigrantów kolorowych jest (na razie) niewielu. I to jest najprostsze wytłumaczenie fińskiego fenomenu edukacyjnego.
Wyniki testów PISA we Francji są bardzo słabe. Prawo we Francji zakazuje zbierania informacji o rasie ankietowanych. Dlatego nie wiemy jak w tym kraju wyglądają wyniki PISA we dla poszczególnych ras. Pozostaje mieć nadzieję, że ktoś przepisy złamie – i takie badanie zrobi. A my, Wielki Wódz Apaczów – zgłaszamy tu nasze proroctwo: okaże się, że biali Francuzi osiągaja wyniki nie różniące się zbytnio od Finlandii. Arabowie dużo słabsze a Murzyni zupełnie słabe – i to oni zawalają francuską średnią.
To samo widać wewnątrz Ameryki. Cytowane dane PISA pokazują, że stan Massachussets osiąga wyniki dużo lepsze niż Floryda. Amerykańscy edukatorzy zajmują się więc badaniem co w tym Massachussets robią, że jest tak dobrze – i piszą na ten temat uczone rozprawy. Tymczasem odpowiedź znajdujemy na Wikipedii: W Massachussetsbiali (73.7%) i Azjaci (6.3%) dają razem 80 procent populacji. Na Florydziebiali (56.4%) i Azjaci (2.7% ) stanowią 59%. Murzynów w obu stanach jest odpowiadnio 8.8 i 16.7 procent.
I wszystko jasne. O takim a nie innym poziomie szkół w Massachussets i Florydzie decyduje odsetek ludności kolorowej.
Bardzo niewielu ludzi ma odwagę aby te dane przyjąć do wiadomości – lub o nich mówić publicznie. Jedni zwyczajnie sie boją – można być za to okrzyczanym rasistą. Dla polityka to oznacza koniec kariery.
A inni nie moga się pogodzić z wnioskami jakie z tych badań płyną. Otóż my tu sobie dyskutujemy jak systemy edukacyjne reformować i ulepszać. Wprowadzić gimnazjum, czy nie? Posyłać dzieci do szkoły w wieku lat 6 i czy 7? Czy oceny mają być liczbowe w skali 2-5 czy w skali 0-100? A może opisowe? Jakie mają być podręczniki? Dużo testów czy mało? Uczyć wiedzy ogólnej i niepotrzebnej czy konkretnych umiejętności zawodowych? Przywrócić łacinę? Wprowadzić – wzorem Niemiec – religię do szkoł – czy wyrzucić? Uczyć w liceach filozofii czy nie? Pozwolić na to aby w szkolnych stołówkach ziemniaki były solone czy nie? Pozowilić w szkołach na drożdżówki czy nie?
A prawda brzmi: Wszystko to nie ma znaczenia. Jeżeli to będzie miało jakikolwiek wpływ na wyniki badań – to dopiero na którymś tam miejscu po przecinku. O poziomie szkół decyduje jedno i tylko jedno: demografia. Jeżeli Polska chce mieć wyniki PISA najlepsze w Europie – to trzeba do Polski wpuścić kilkaset tysięcy Chińczyków i sprawa załatwiona.
Wszystko inne to zawracanie głowy.
Oczywiście nikt z pracowników administracji przemysłu edukacyjnego – tych wszystkich teoretyków wychowania oraz układaczy programów szkolnych – nie może się z tym zgodzić – bo to by oznaczało przyznanie, że ich praca nie ma większego sensu. (A nie ma).
Więc komedia, w której wszyscy udają, że nie widzą na czym polega problem – trwa i trwać będzie nadal.
Inne tematy w dziale Polityka