4 obserwujących
86 notek
72k odsłony
1037 odsłon

KRĘTACTW SKARBNIKA PZP ROMANA KOWALAKA CIĄG DALSZY

Wykop Skomentuj

NIEZNANY BUDŻET PZP

W ostatnim numerze „Pszczelarza Polskiego” (nr 12(170)2010, s. 5-6) ukazało się  sprawozdanie skarbnika Romana Kowalaka z działalności finansowej zarządu PZP zatytułowane „Finanse PZP i inne propozycje”. Pan skarbnik zaczął swój tekst z tzw. „grubej rury”: „jesteśmy u schyłku roku 2010, który zobowiązuje skarbnika Polskiego Związku Pszczelarskiego do przekazania informacji dotyczącej finansów naszej Organizacji”. Nie bardzo zrozumiałem, co zobowiązało skarbnika Kowalaka do podjęcia tego ze wszech miar słusznego kroku, tj. przekazania informacji o finansach PZP, czy „schyłek”, czy „rok 2010”, ale zostawmy te językowe nieścisłości tymczasem na boku. Po przeczytaniu powyżej zacytowanego zdania zastrzygłem uszami. Może wreszcie skarbnik Kowalak uchyli rąbka tajemnicy i publicznie oraz rzetelnie „rozprawi się” z finansami bądź, co bądź społecznej organizacji, której członkowie solidarnie łożą na jej rzecz z tytułu m. in. składek członkowskich i tzw. opłaty ulowej. A gdy się napisało, że „przekażę informację dotyczącą finansów naszej Organizacji”, to taki czytelnik jak ja, a więc niewykształcony ekonomicznie, ale gospodarujący pieniędzmi zarówno własnej rodziny, jak i w wydawnictwie, które prowadzi, pomyśli sobie tak. No dobrze! Skarbnik Kowalak wreszcie ujawni polskim pszczelarzom, jakim budżetem dysponował Polski Związek Pszczelarski w 2010 roku i skąd pochodziły wpływy do kasy PZP. Przekazywanie informacji dotyczącej finansów każdej organizacji społecznej musimy zacząć od podania wartości jej budżetu na dany rok. Takie dane publikują organizacje społeczne, jednostki samorządu terytorialnego, wreszcie rząd RP. Bo wpływy do ich budżetów pochodzą z publicznych danin (składki, podatki etc.).
Niestety już po przeczytaniu następnych zdań tfu, tfu, sprawozdania finansowego skarbnika Kowalaka srodze się rozczarowałem. Jakim budżetem dysponował PZP w 2010 roku? Nie wiadomo! Co prawda, jak stwierdza skarbnik Kowalak, Rada Związku przyjęła tajemniczy „preliminarz” na 2010 rok, „który w dużym przybliżeniu określa planowane wpływy i wydatki”, ale o szczegółach owego „preliminarza” w tekście skarbnika ani widu, ani słychu. Pomyślałem sobie, że przecież takich informacji nie można bez końca publikować w byle artykule. Na pewno zarząd PZP zamieścił te „wrażliwe” dane na swojej stronie. Pożeglowałem zatem na stronę www.zwiazek-pszczelarski.pl, ale niestety bez rezultatu. Może znajdę taki „preliminarz” w archiwalnych numerach „Pszczelarza Polskiego” z 2009 roku – dociekały dalej moje szare komórki. I tutaj poniosłem porażkę. No cóż! Statystyczny, przeciętny pszczelarz, członek Wojewódzkich Związków Pszczelarskich, czy Regionalnych Związków Pszczelarskich, sfederowanych z Polskim Związkiem Pszczelarskim od lat nie ma szans dowiedzieć się tej najważniejszej, z punktu widzenia finansów swojego związku, informacji. Nie podano wpływów do kasy związkowej, to po co podawać wydatki, a w tym wysokość pracowniczych zarobków, ubezpieczeń, rat i odsetek od kredytów, kosztów delegacji, kosztów działań promocyjnych, korespondencji, wynajmu lokalu na Świętokrzyskiej w Warszawie, bilansu księgowego Domu Pszczelarza w Kamiannej etc. Od mojego artykułu z „Przeglądu Pszczelarskiego” nr 1(10)/2008 pt. „O polityce informacyjnej zarządu PZP i nie tylko” minęło już bez mała 3 lata. I co? I nic! Zarząd PZP ze skarbnikiem Kowalakiem, panem Tadeuszem Sabatem, czy, podobno nową finansową siłą w zarządzie, panem Piotrem Krawczykiem jak mataczyli, tak mataczą. A sprawa rozliczeń w PZP wcale nie jest taka błaha, że przypomnę o „aferze cukrowej” z 2007 roku i kredycie zaciągniętym w Banku Pocztowym.
            Poszukując „preliminarza”, o którym łaskaw był w swojej „informacji finansowej” wspomnieć skarbnik Kowalak („wpływy tworzy głównie składka organizacyjna, która była i jest podstawą preliminarza”) przyjrzałem się uważnie danym zamieszczonym na stronie www.zwiazek-pszczelarski.pl. I w zakładce „Prezentation PZP PL-RU”[1] znalazłem bardzo ciekawe dane. Otóż Polski Związek Pszczelarski podaje, że zrzesza 27 869 pszczelarzy, którzy mają 717 061 rodzin. Ponadto składka członkowska wynosi 7 zł od osoby, a ulowa 0,36 zł od ula[2]. No to liczymy, może dowiemy się czegoś, chociaż w przybliżeniu o budżecie PZP na 2010 rok: 27 869 (pszczelarzy) x 7 zł = 195 083 zł a 717 061 (rodzin pszczelich) x 0,36 zł = 258 141, 96 zł. Razem wpływy do kasy PZP z tytułu tzw. składki organizacyjnej, jak nazywa ją skarbnik Kowalak, wynoszą 195 083 zł + 258 141, 96 zł = 453 224, 96 zł. Niezła sumka! A przecież jak podaje w swojej informacji finansowej Roman Kowalak (zob. „Finanse PZP i inne propozycje”) PZP zanotował w 2010 r. wpływy ze sprzedaży „pokarmu dla pszczół” APIFOOD na kwotę 27 000 zł, czy ze sprzedaży krawatów z logo PZP (w tym miejscu skarbnik Kowalak nie ujawnił ile krawatów sprzedano i na jaką kwotę). A jeśli było ich powiedzmy 20 000, bo pszczelarze, to przecież głównie mężczyźni, a każdy krawat kosztuje ok. 25 zł - wiem bo sprawdziłem w biurze PZP. Nie można także zapominać, że PZP, ściągając od polskich pszczelarzy składkę organizacyjną w wysokości blisko 500 000 zł, każe sobie dodatkowo płacić za przyznawane odznaczenia. I to jest strzał w przysłowiową „10”. Skarbnik Kowalak podaję taką informację bez rumieńca wstydu na twarzy: „Niewielki wpływ po stronie dochodów mamy z przyznawanych odznaczeń, z wyjątkiem złotych odznak, które są przyznawane bezpłatnie. Od 1 stycznia 2010 r. przyznane zostały następujące odznaczenia:
- Statuetki ks. dr. Jana Dzierżona – 50
- Medale im. ks. dr. Jana Dzierżona – 114
- Złote odznaki – 304
- Srebrne odznaki – 298
- Brązowe odznaki – 304”.
Nie dochodziłem, jakie wpływy skarbnik PZP podsumował z tytułu takiego haraczu. Ale organizacja, w której można sobie kupić odznaczenia, zakrawa na jakąś farsę i hucpę. Wstyd i hańba szanowny zarządzie PZP, że sprzedajecie zaszczyty. Jak widać w Polsce wszystko już można kupić, nawet honor! To taka nowa świecka tradycja!
 
AFERA CUKROWA[3]
Po wielu miesiącach milczenia skarbnik Kowalak w swojej informacji finansowej zabrał także głos w sprawie afery cukrowej. W skrócie przypomnę, że w 2007 roku panowie Sabat i Kowalak (prezydent i skarbnik PZP) zamówili w pewnej firmie z Malborka 5000 ton cukru na sumę ponad 13 milionów złotych. Potem namówili garstkę pszczelarzy do wnoszenia płatności za zamówiony cukier. Uzbierano w PZP ok. 1,3 miliona złotych i stopniowo przelewano na konto malborskiego przedsiębiorcy. Ten dostarczał cukier do kwoty ok. 700 tys. złotych i w pewnym momencie wystawił fakturę pro forma na 2500 ton cukru na kwotę ponad 6 milionów złotych. Gdy PZP przestał wpłacać pieniądze na konto przedsiębiorcy, ten przestał realizować dostawy. Panowie Sabat i Kowalak wpadli w panikę, bo nie mieli pokrycia w cukrze dla pszczelarzy, którzy wpłacili pieniądze (na ok. 700 tysięcy złotych) i postanowili zaciągnąć kredyt w Banku Pocztowym na taka mniej więcej sumę[4]; plus oczywiście odsetki. Zabezpieczeniem stała się jak zwykle działka w Kamiannej i Dom Pszczelarza. Pszczelarzom długi cukrowe wyrównano, ale dług z odsetkami w Banku Pocztowym pozostał i jest spłacany do dnia dzisiejszego – i to jest ponad wszelką wątpliwość wydatek, który skarbnik Kowalak uwzględnił w preliminarzu finansowym PZP, ale robi wszystko, żeby ukryć tę wartość przed polskimi pszczelarzami, także w artykule „Finanse PZP i inne propozycje”[5].
Natomiast jednego nie można skarbnikowi Kowalakowi odmówić. On naprawdę ma świadomość, że afera cukrowa, to gigantyczne bagno, w które zresztą wszedł z własnej i nieprzymuszonej woli. Pewnie nigdy nie dowiemy się, ile w aferze cukrowej było naiwności, a ile premedytacji. Fakt pozostaje faktem, że panowie Sabat i Kowalak, a także poprzedni zarząd PZP dopuścili się wielkiej niegospodarności, która moim zdaniem powinna znaleźć swój finał w postępowaniu prokuratorskim, a może także przed niezawisłym sądem.
Dzisiaj po wielu miesiącach milczenia skarbnik Kowalak ujawnia pszczelarzom kilka interesujących informacji, choć jak zwykle nie ujawnia szczegółów, np. finansowych, a te pszczelarze członkowie federacji PZP powinni bezwzględnie znać:
„Jestem zobowiązany poinformować, jak toczy się tzw. sprawa cukrowa. 19.01.2009 r. Polski Związek Pszczelarski, na mocy umowy cesji, zbył dług na rzecz firmy windykacyjnej STER Financial Servise z siedzibą w Warszawie. W dniu 21 kwietnia (2009 r.) odbyło się posiedzenie sądu w Malborku z wezwaniem obu stron do ugody[6]. Do zawarcia ugody nie doszło, dlatego firma STER skierowała sprawę do Sądu Rejonowego Gdańsk-Północ IV Wydział Gospodarczy. Odbyły się jak dotąd trzy rozprawy z udziałem świadków z jednej, jak i drugiej strony. Decydująca rozprawa odbędzie się w styczniu 2011 r. Mam nadzieję, że zapadnie korzystny wyrok dla PZP i koszmar cukru raz na zawsze znajdzie swój finał. Dodam tylko, że wszelkie opłaty sądowe ponoszone są przez firmę STER”.
Czytam tekst Romana Kowalaka i oczom nie wierzę. Może zwariowałem, albo skarbnik mataczy. Innej możliwości nie ma. Bo jeśli PZP, „na mocy umowy cesji, zbył dług” na rzecz firmy STER, to dlaczego u licha wyrok w sądzie ma zapaść korzystny lub niekorzystny dla PZP. Przecież jeśli PZP sprzedał dług, to przestał być stroną w sporze i w sądzie zapadnie wyrok korzystny dla firmy STER albo dla przedsiębiorcy z Malborka. Oj, coś mi się wydaje, że skarbnik Kowalak nie mówi wszystkiego, a jak nie mówi wszystkiego, tzn. że ukrywa całą prawdę, a jeśli ukrywa prawdę, tzn. że kłamie! Mam prośbę do Czytelników tego tekstu. Jeśli ktoś wie za ile zbył dług (zarząd) PZP firmie Ster i czy firma Ster zapłaciła za w/w dług gotówką, przelewem etc., to proszę o kontakt. Anonimowość informatora zapewniona! Chciałbym też wiedzieć, kto i na jakiej podstawie podjął taką decyzję lub uchwałę (o zbyciu długu). Może członkowie Rady Związku coś wiedzą na ten temat, bo jak pytałem o to członka zarządu Piotra Krawczyka, słynnego finansistę związkowego, to pary z gęby nie puścił i wykręcił się sianem. Jeśli wejdziesz między wrony musisz krakać jak i one. A może nie musisz! Jak to jest panie Krawczyk!
Nie mam najmniejszych wątpliwości, że afera cukrowa cały czas się toczy i tylko skarbnik Kowalak śni po nocach, kiedy wreszcie „koszmar cukru” znajdzie swój finał. Tylko, czy szczęśliwy dla głównych osób tego dramatu!
 
DOM PSZCZELARZA, CZYLI SKOK NA KASĘ!
               Informacje, które przekazuje skarbnik PZP na temat sytuacji Domu Pszczelarza w Kamiannej nie odbiegają poziomem i merytoryczna wartością od innych wątków przedstawionych w artykule „Finanse PZP i inne propozycje”. Nie podano, ile Dom Pszczelarz zarobił w 2010 roku, a ile wydał. Ilu przyjęto gości i co oznacza taka statystyka. Nie znamy nawet uproszczonego bilansu księgowego tej jednostki organizacyjnej PZP. Próżno go szukać gdziekolwiek. Każdą informację dotyczącą finansów tej placówki pozbawioną tych danych należy zdyskwalifikować. Roman Kowalak uchyla jednak czasami rąbka tajemnicy. Na przykład stwierdza, że Dom Pszczelarza ciągle jest zadłużony na 97 500 zł na rzecz RZP w Koninie (musi o tym przypominać, wszak to jego związek). Kwota chyba niemała, bliska 1/5 rocznego budżetu PZP. Roman Kowalak nic nie pisze o hipotece obciążonej przez kredyt w Banku Pocztowym. Czy zatem, te 97 500 zł na rzecz RZP w Koninie, stanowi jedyny dług Domu Pszczelarza? Znowu bardzo łatwo zarzucić skarbnikowi kłamstwo? A jeśli sytuacja w Kamiannej jest tak stabilna i nie grozi Domowi Pszczelarza upadłość, to dlaczego wydano 14 134, 24 zł na rezerwowe piece i zamrażarkę, jak podaje skarbnik Kowalak, „na wypadek gdyby wstrzymano dostawę gazu”. Dlaczego gazownia miałaby czyhać na Dom Pszczelarza, jeśli rachunki za gaz zostały terminowo uregulowane? Mam wrażenie, że sytuacja w Kamiannej nie jest ani stabilna, ani perspektywiczna. A gdy skarbnik stwierdza, że postara się „wybiórczo” wskazać niektóre zakupy i wykonane prace, to my pszczelarze bardzo panu „wybiórczo” dziękujemy. „Wybiórczo”, to może pan przedstawiać informacje finansowe panu Piotrowi Krawczykowi. Pan Krawczyk jako wybitny finansista, rozwiąże każde równanie, nawet z dziesięcioma niewiadomymi. Jak czasami mówią Polacy przy biesiadnym stole – „czeski film”, bo niewiele wiadomo, jak źle jest z tą Kamianną.
W swoim czasie wyrzucono z Domu Pszczelarza dyrektora Marka Borczyka, potem pozbyto się dyrektora Zbigniewa Sudnika. Rozliczeń z tamtych czasów (2004-2008) nigdy nie opublikowano. Ale długi goniły długi. Teraz skarbnik Kowalak promuje pomysł powołania w Kamiannej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. I jak podaje: „na posiedzeniu, które miało miejsce w dniach 18-19 sierpnia (2010 r.?) w Zajeździe Kruszyna k. Częstochowy”[7] Rada Związku przyjęła uchwałę o utworzeniu spółki, dając pierwszeństwo spółce pracowniczej”. Jednak pracownicy takiego prezentu nie chcieli – jak „poufnie” poinformował pszczelarzy skarbnik Kowalak. Ki diabeł, to aż tak źle z tym Domem Pszczelarza, że najlepiej zorientowani w jego interesach nie chcą wejść do tej rzeki? Gdyby zarząd i Rada Związku nie jeździli biesiadować do Zajazdu Kruszyna k. Częstochowy, to może i w Kamiannej byłoby spółce pracowniczej lżej.
Ale i bez pracowników, jak twierdzi skarbnik Kowalak (a może doradzają mu pan Krawczyk i pan Sabat?), można założyć spółkę z o.o., czyli skoczyć na kasę! Głównym udziałowcem zostaje oczywiście PZP i wnosi „tytułem aportu sprzęt i urządzenia o wartości 100 000 zł”. Pozostali (związki WZP, RZP, a nawet indywidualni pszczelarze) mogą łaskawie wykupić udziały, po 200 zł za sztukę, ale żywą gotówką. Prawda, że sprytnie! A „uzyskane pieniądze ze sprzedawanych udziałów byłyby przeznaczone na doinwestowanie Domu Pszczelarza, np. na wybudowanie nowej rozlewni miodu, odnowienie łazienek w pokojach, zakup telewizorów” – obiecuje skarbnik Kowalak – i zobowiązuje się „opracować statut spółki”. A może poprosimy panów Borczyka i Sudnika do Rady Nadzorczej nowej spółki? Delikatnie powiem, że nie ryzykowałbym powierzenia skarbnikowi Kowalakowi opracowania statutu spółki z o.o. po złożeniu przez niego w swoim czasie zamówienia na 5000 ton cukru. Dla jego dobra, żeby nie miał nowych nocnych koszmarów, jak już sprawa cukru zupełnie przyschnie!
 
KOLEJNA KOMPROMITACJA SKARBNIKA
Dawno nie miałem okazji czytać tekstów Romana Kowalaka, bo jakoś milczał od wielu miesięcy. Myślałem, że sprytny i bezwzględny polityk związkowy, jakim bez wątpienia jest Tadeusz Sabat, odetnie skarbnika Kowalaka od propagandy. Stało się inaczej. Półprawdy, matactwa, krętactwa i prawdziwe brednie, które skarbnik przedstawił w swoim artykule pt. „Finanse PZP i inne propozycje”, przerosły moje najśmielsze oczekiwania. Doprawdy jakże niskie musi pan mieć wyobrażenie o polskich pszczelarzach, żeby w tak prymitywny sposób ich oszukiwać? I myśli pan, że parę wyrwanych z kontekstu liczb zamydli ludziom oczy? Mógł pan – chociaż – dać do przeczytania swój tekst słynnemu finansiście związkowemu Piotrowi Krawczykowi. Może on wie, jaki jest budżet PZP i podpowiedziałby panu, że warto pszczelarzy poinformować za ile sprzedaliście dług cukrowy firmie STER i czy za gotówkę. Przepraszam tylko żartowałem. Pan Krawczyk wstąpił ostatnio do straży związkowej i w tej działalności wyżywał się na Jasnej Górze, wsłuchany w każde słowo swojego prezydenta!
A na pana miejscu, panie skarbniku, zapadłbym się pod ziemię ze wstydu!
 
Wilczyska, 10 grudnia 2010 r.
 
           


[1] Ten, kto wymyślił i zapisał hasło tej zakładki powinien dostać lingwistyczną nagrodę Nobla (gdyby była). Słowo tak zapisane „prezentation” nie istnieje, ani w języku angielskim, ani w niemieckim, ani w polskim, ani oczywiście w rosyjskim. Na marginesie: dlaczego język rosyjski stał się językiem urzędowym w PZP, to kolejna „ciekawostka przyrodnicza”.
[2] Dane pochodzą ze stronywww.zwiazek-pszczelarski.pl z dnia 12 grudnia 2010 r.
[3] Afera cukrowa została dokładnie opisana w„Przeglądzie Pszczelarskim” nr 1(10)/2008 w artykule pt. „O polityce informacyjnej zarządu PZP i nie tylko”.
[4] Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że stało się tak z naruszeniem statutu PZP.
[5] Zob. „Pszczelarz Polski” (nr 12(170)2010, s. 5-6)
[6] Można domniemywać, że stronami są STER i firma z Malborka, która dostarczała cukier dla PZP – nie wynika to jednak jednoznacznie z tekstu skarbnika Kowalaka (znowu kłopoty językowe).
[7] Na stronie internetowej Zajazdu Kruszyna widać luksusowe pokoje i sale konferencyjne. Ceny też nie należą do najniższych. Widać, że prezydent, skarbnik i zarząd PZP mają się bardzo dobrze i o oszczędzaniu nie ma mowy. A dać zarobić Kamiannej to nie łaska? Chyba jednak nie, bo i standard nie ten, a odrobina luksusu jeszcze nikomu nie zaszkodziła!
Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale