Nie myślę o okresie, w którym piłem jako "głupim". Podobnie nie myślę o sobie z czasów picia, że byłem głupi. Wiele osób pije alkohol i nie ma z nim problemu, choć niektórzy twierdzą, że nie ma bezpiecznej dawki alkoholu. Dla alkoholików, rzeczywiście, nie ma. Nie lubię jednak tych alkoholików, którzy - w związku ze swoją abstynencją - narzucają ją wszystkim dookoła. Nie jestem bohaterem, dlatego że nie piję (co już pisałem), przestałem też patrzeć na siebie jako kogoś wyjątkowego. Uważam jednak, że nawet głupcy i ignoranci - oni też mają swoją opowieść, a po drugie - trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny.
Piłem 26 lat i nikogo nie pytałem, czy komuś się podoba, czy nie. Dziś nie piję i nikogo nie pytam, czy się to podoba, czy nie. Moja Żona tolerowała to przez wiele lat i teraz bo JA nie piję, to mam Jej zabronić wypicia lampki wina? Właściwie takiego pretensjonalnego myślenia też nie uważam za głupie. To po prostu niedojrzałe. Dorośli po prostu biorą odpowiedzialność za swoje czyny. Inna sprawa, że źle się czuję wśród pijących, szczególnie gdy przekroczą pewną granicę, a mimo to daleko mi do nazywania ich głupcami. Raczej patrzę na to jak na brak manier. I wcale nie muszę tam być, dlatego unikam pijącego towarzystwa. Bo szukanie go byłoby głupotą.



Komentarze
Pokaż komentarze