
Na początku mojej przygody we Wspólnocie łatwo przychodziło mi krytykowanie. Zauważałem wiele wad innych, nie widząc swojej: niesamowitego czepialstwa.
Zrozumiałem, że nie mam prawa krytykować postaw, zachowań i poglądów innych, gdy zobaczyłem jednego z przyjaciół w towarzystwie dwójki młodych ludzi. Powiedział mi potem, że to jego dzieci, z którymi nie miał kontaktu kilkanaście lat.
Nie znając historii człowieka, jego doświadczeń i uczuć (a zatem - motywacji), nie mam prawa wypowiadać się o nim. Nie mogę potępiać jakkolwiek jakiegokolwiek czynu - bo nie wiem, co za nim stoi.
Z drugiej strony, nie mogę też stać obojętnie, więc w tym wszystkim staram się kierować własnym rozumem. Wkurza mnie, że stoję w kolejce dłużej, bo starsza pani opowiada nieco swojej historii, lecz staram się zobaczyć stojącą za tym samotność. Te parę minut naprawdę nie jest ważne. Ważniejsze wydaje się doświadczenie, dzięki któremu lepiej rozumiem świat.



Komentarze
Pokaż komentarze