Pierwsza tradycja powiada: Nasze wspólne dobro powinno być zawsze na pierwszym miejscu; powrót do zdrowia każdego z nas zależy od jedności AA.
Jedności, nie: jednomyślności. Wejście do AA jest proste: wystarczy chęć zaprzestania picia. Trudniej jest w AA pozostać, uwierzyć w Siłę większą od nas samych. Podobnie prosto jest przestać pić, pozostaje tylko pytanie o długość tej przymusowej abstynencji. Trudność zatem nie polega na zakręceniu flaszki, ale na tym, by jej znów nie odkręcić.
AA jest wspólnotą, co znaczy, że składają się na nią różne osoby, charaktery i doświadczenia. Emocje i osobowości trą o siebie, co czasem kończy się niesnaskami, złośliwościami i konfliktami. A jednak każdy uczestnik AA ma jeden cel - zachować trzeźwość. I ci, którzy na mityngi chodzą - trzeźwość utrzymują. Ci, którzy starają się pomóc innym, choćby myjąc szklanki po mityngu. Albo wysyłają znajomym codziennie SMS z codzienną refleksją. Lubię myśleć, że moje notki też służą wspólnemu celowi. Chciałbym, żeby służyły.



Komentarze
Pokaż komentarze