Podczas warsztatu w Tenczynie zadałem pytanie - jak sobie radzić w momencie, kiedy moje wady są mi potrzebne w „cywilnym” życiu. Taką mam pracę, że ściemniam. Klient wie, że ściemniam, więc jeśli nie ściemnię odpowiednio dużo wybierze ofertę, gdzie ktoś ściemnił więcej. Taka to gra. Dlatego za co najmniej nie na miejscu uznaję ocenianie mnie i komentarze z gatunku, że nie można być „trochę w ciąży”. Uważam bowiem, że nie mam jednego życia. Kim innym jestem w domu, kim innym w pracy, kim innym na mityngach. Nie dlatego, że udaję, tylko dlatego, że to adekwatne. Nie będę na mityngu tłumaczyć swojej pracy, podobnie w pracy nie będę opowiadać swojej alkoholowej historii. To są dwie różne rzeczywistości i niech takimi pozostaną.
Cieszy mnie, że są też w AA ludzie, którzy to rozumieją. I nie udają, klepiąc na pierwszej części mityngu roboczego o pierwszeństwie zasad przed osobistymi ambicjami, a w drugiej, rzucając kurwami, obrażali się, na inne zdanie. Zapominając o jedności, a nie jednomyślności.
Dlatego ten kawałek o ciąży uznaję za co najmniej niesmaczny. Bo na każdym mityngu, nawet roboczym, można rozmawiać. Byłem na takim właśnie mityngu i do dziś nie mogę wyjść z podziwu.



Komentarze
Pokaż komentarze