7 obserwujących
21 notek
10k odsłon
  890   0

Tymiński 2.0 czyli nie te wybory i nie ten kandydat

Brak stawki ustrojowej wyborów prezydenckich 2020

Dzisiejsze wybory nie są wyborami rozstrzygającymi o tak wielkiej stawce. Nie są, gdyż nikt tej stawki tak wysoko nie podbił. To są wybory, które zdecydują o możliwości kontynuowania polityki rządów PiS. I jest to polityka kontynuacji III RP zarówno w sferze ustroju politycznego, jak i ustroju gospodarczego, choć przy korekcie najbardziej drastycznych patologii gospodarczych i politycznych.

Jest to polityka kontynuacji ustroju politycznego partyjnej oligarchii wyborczej, opartej na proporcjonalnej ordynacji wyborczej, pozbawiającej obywateli biernego prawa wyborczego, a z czynnego tworząca jego fasadową fikcję. To ta ordynacja reprodukuje negatywną selekcję polskich elit władzy i to ona doprowadziła do dominacji politycznej miernoty, a często i hołoty na polskiej scenie politycznej. Jest to równocześnie polityka kontynuacji ustroju gospodarczego o półperyferyjnej i zależnej ekonomicznie strukturze, a jej ostatecznym efektem jest oficjalny coroczny wywóz za granicę około 60-70 mld zł z tytułu obcej własności, a ukryty wywóz tego samego rzędu ponad 60 mld zł. Razem - około 120-130 mld zł rocznie. Neoliberalna zaś w istocie polityka rządu Mateusza Morawieckiego, przy hybrydzie polityki socjalnej, reprodukuje struktury niedorozwoju gospodarczego, a zwłaszcza strukturalne zacofanie przemysłu Polski. I będzie ją reprodukować przez kolejne lata.

Stawka tych wyborów jest niska, gdyż żaden z obecnych kandydatów na prezydenta nie zamierza tego ustroju politycznego i gospodarczego nawet korygować, nie mówiąc o jego zmianie.

Niezależny kandydat Stan Tymiński

Kandydat na prezydenta w wyborach 1990 roku, Stanisław Tymiński, Stan - jak mówiono na niego w Kanadzie, był kandydatem w pełni niezależnym. Był niezależnym nade wszystko myślowo i politycznie. Jako jeden z pierwszych i nielicznych polityków nazwał układ Okrągłego Stołu z 1989 roku "hańbą" i żądał jak najszybszego przeprowadzenia wolnych wyborów parlamentarnych. Był też całkowicie niezależny i finansowo, i organizacyjnie. Kampanię sfinansował ze swoich prywatnych pieniędzy, a zapleczem organizacyjnym byli zwykli obywatele, którzy samorzutnie tworzyli jego lokalne sztaby wyborcze. Nie był zależny od jakichkolwiek sił politycznych i finansowych, tak w Polsce, jak i za granicą.

Kandydat na prezydenta Stan Tymiński miał nade wszystko pełną świadomość stawki o jaką toczy się polityczna gra w Polsce. Ten polski emigrant był przemysłowcem kanadyjskim, który znał świat kapitalistyczny. Znał też dodatkowo realia gospodarki Peru, z jej drenażem ekonomicznym i reprodukcją zacofania gospodarczego. W napisanej tuż przed wyborami swojej książce "Święte psy", zawarł swój program polityczny i gospodarczy. Ta licząca 260 stron książka formatu zeszytu szkolnego, która rozeszła się w olbrzymim jak na Polskę nakładzie 330 tys. egzemplarzy, była jego programem wyborczym. Ta książka była przede wszystkim wielkim ostrzeżeniem Polaków przed utratą suwerenności gospodarczej, w którą wpychał ją tzw. plan Balcerowicza. Takim bezpośrednim i prostym językiem nie mówił żaden z ówczesnych polskich polityków. Takich zagrożeń żaden z nich też nie dostrzegał.

Balcerowicz musi odejść!

Tymiński, znający realny świat kapitalizmu, był przerażony naiwnością polityczną i gospodarczą Polaków. "Dlatego mam prawo, a także obowiązek - pisał Tymiński - zwrócić uwagę moim rodakom na niebezpieczeństwo, które nam zagraża, a mianowicie na dążenie współczesnych sił międzynarodowych na stworzenie z Polski enklawy białych murzynów Europy". W trakcie I tury wyborów Tymiński po zapoznaniu się z przygotowanymi przez rząd Mazowieckiego planami prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, oskarżył go publicznie o "zdradę narodu". Ten przygotowany ustawowo i rozpoczęty przez rząd Mazowieckiego proces prywatyzacji doprowadził do 2004 roku, jak to oszacował prof. Kazimierz Poznański, do faktycznego przekazania w ręce zagranicznego kapitału równowartości 218 mld dolarów, dzięki sprzedaży przedsiębiorstw i banków za 4,5 do 5% ich wartości odtworzeniowej.

To Tymiński sformułował hasło "Balcerowicz musi odejść!", które potem przejął, a de facto ukradł wraz z programem założonej po wyborach przez niego partii X, Andrzej Lepper ze swoją "Samoobroną". Tymiński atakował Balcerowicza w ostrych słowach za duszenie polskiej gospodarki dzięki duszeniu popytu polityką zaciskania pasa i tak zbiedniałym i niezamożnym w swej masie Polakom. Atakował go za utrzymywanie podatku obrotowego, który niszczył jakąkolwiek możliwość racjonalnej kooperacji przemysłowej. Atakował go za uprzywilejowanie obcego kapitału, kosztem rodzimej przedsiębiorczości. Atakował go za absurdalnie wysokie oprocentowanie kredytów, które zaciskało pętlę zadłużenia na szyi polskich przedsiębiorstw państwowych. Atakował go za stały kurs dolara w warunkach hiperinflacji, co prowadziło do tego co nazywał "syfonowaniem" finansów Polski, a co potem eksplodowało tzw. aferą FOZZ z wyprowadzeniem z polskiej gospodarki w latach 1990-1991 co najmniej kilkunastu miliardów dolarów, jak szacował odkrywca tej afery Michał T. Falzmann.

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka