7 obserwujących
21 notek
10k odsłon
  329   1

Kultura śmierci a suwerenność polskiego państwa

 Szczególnie ważną tezą D. Rothkopfa jest stwierdzenie, że ta sieć globalnej oligarchii uzyskała zdolność planowania swoich działań w skali planetarnej, a także kształtowania światowej opinii publicznej. Służy temu cały system spotkań pozwalający kształtować i ustalać plany, od Światowego Forum Ekonomicznego w Davos poczynając, a na dorocznych połączonych spotkaniach Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego kończąc. "Superklasa nie rządzi przez dyktat - podsumowuje D. Rothkopf - nie sprawuje też bezpośredniej kontroli i nie realizuje władzy przez konspiracje czy spiski. Owszem wywiera naciski, ale nie jako zwarta grupa, lecz za pomocą frakcji najpotężniejszych, najbardziej aktywnych lub najbardziej zmotywowanych swoich członków." I w ten też sposób poprzez stałe wywieranie nacisków w skali globalnej jest wdrażana kultura śmierci.

 Aktorami tej kultury są grupy i środowiska podległe i zależne w różnej formie od globalnej oligarchii. Są to nade wszystko politycy i grupy polityczne, a także menadżerowie korporacji światowych oraz organizacje międzynarodowe z agendami ONZ na czele, a w Europie instytucje Unii Europejskiej. Pełnią one rolę wykonawczą czy usługową, acz z dużym marginesem samodzielności.

Od kultury śmierci do cywilizacji śmierci

 Skala i intensywność wdrażania kultury śmierci w Unii Europejskiej każe mówić o rozpoczęciu tworzenia cywilizacji śmierci. Cywilizacja śmierci to już zinstytucjonalizowana i zinstrumentalizowana kultura śmierci funkcjonująca w życiu codziennym, jako sposób życia publicznego. Wszystkie trzy elementy składowe kultury śmierci są w UE w trakcie instytucjonalizacji i instrumentalizacji. Uśmiercanie najsłabszych i bezsilnych w formie aborcji nienarodzonych dzieci i eutanazji osób starych i chorych staje się powoli normą w krajach UE. Atak i zwalczanie seksualności człowieka w postaci stałej obecności tzw. ideologii LGBT, w tym wśród dzieci i młodzieży, a także powszechności banalizacji płciowości, funkcjonuje z różnym nasileniem w praktycznie wszystkich krajach UE. Krótkookresowo najgroźniejsze jest wszakże ograniczanie dostępu do powietrza atmosferycznego dla potrzeb rozwoju przemysłowego.

 To ograniczanie sprowadza się do limitowania przemysłowej emisji dwutlenku węgla, a więc ograniczania nade wszystko wytwarzania energii elektrycznej i cieplnej z najtańszego na świecie źródła, jakim jest węgiel kamienny i brunatny. Paradoks tej polityki tkwi zaś choćby w tym, iż człowiek odpowiada za emisję zaledwie 4,7% CO2, zaś kraje UE łącznie za emisję 11% całej emisji człowieka, a więc chodzi o strategię ograniczenia emisji o 0,5% w skali świata. Sam zaś fakt redukcji emisji CO2 praktycznie wyłącznie na obszarze UE jako sposobu ograniczania globalnej emisji, przy braku takich ograniczeń u głównych światowych emitentów jak USA, Chiny czy Indie, jest sam sobie stricte absurdalny.

 Na grudniowym szczycie przywódców krajów UE w 2019 roku za cel strategiczny znano osiągnięcie do 2050 roku neutralności klimatycznej. Oznacza to redukcję emisji przemysłowej dwutlenku węgla do poziomu netto zerowego równoważnego z ich absorpcją przez użytki gruntowe, rolnictwo i leśnictwo. Konsekwencją ma być docelowa rezygnacja z wytwarzania energii elektrycznej i cieplnej w elektrowniach węglowych, acz i potencjalnie gazowych oraz przechodzenie na wytwarzanie energii ze źródeł odnawialnych typu energia wiatrowa i słoneczna. Do 2050 roku ponad 80% energii elektrycznej ma pochodzić z odnawialnych źródeł energii, a 15% ma być udziałem energii jądrowej.

 Pomijając techniczno-technologiczną niewykonalność osiągnięcia neutralności klimatycznej, polityka transformacji energetycznej będzie ekonomicznie katastrofalna dla zdecydowanej większości krajów UE. Przede wszystkim tych słabszych gospodarczo i technologicznie. Grozi to ich wegetacją gospodarczą, a w konsekwencji zapaścią demograficzną. Wytwarzanie energii z węgla kamiennego i brunatnego jest najtańszym na świecie tego sposobem. Wytwarzanie jej zaś ze źródeł odnawialnych, sposobem kilkakrotnie droższym. A "zielona" transformacja energetyczna, oznacza poniesienie gigantycznych kosztów finansowych.

 Polityka klimatyczna Unii Europejskiej jest tu realizacją przede wszystkim strategicznych interesów geopolitycznych Niemiec. Niemcy całkowicie wyczerpały już w latach 90. XX wieku swoje zasoby węgla kamiennego. Tania energia węglowa jest zagrożeniem dla ich europejskiej konkurencyjności przemysłowej, a w ramach swej hegemonii geopolitycznej Niemcy chcą w pełni kontrolować możliwości rozwoju gospodarczego krajów unijnych. Kluczem do tej kontroli jest energetyka przemysłowa.

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo