24 obserwujących
80 notek
146k odsłon
  138   0

PAŃSTWO PO CHRZEŚCIJAŃSKU (inaczej niż myślicie...)

Podobny problem jest z ustrojem gospodarczym. Kościół nie dekretował żadnego, choć w nowszych czasach papież Jan Paweł II w encyklice Centesimus annus wypowiedział się za kapitalizmem jako ładem sprawiedliwszym. Można tak twierdzić, gdyż kapitalizm w odróżnieniu od socjalizmu szanuje własność (a więc przykazanie „nie kradnij”) i zapewnia wolność gospodarczą, nieodłączną od wolności osoby ludzkiej w ogóle. Nie oznacza to jednak, że kapitalizm jest bez zarzutu i że się nie występuje w formie zdeprawowanej.

Uwikłanie w państwo

Od późnej starożytności rysuje się problem relacji Kościoła do państwa, w którym przeważa religia chrześcijańska. Wielowiekowe doświadczenia wskazują, że bliskie związki między nimi mogą Kościołowi zaszkodzić: wiążąc się ze strukturami państwowymi, nawet w zamiarze ich ulepszenia, Kościół popadał w uzależnienie od państwa. Lepszym rozwiązaniem jest autonomia i współpraca; państwo ma swoje kompetencje, ale niezależny Kościół może oceniać państwo i jego funkcjonariuszy: czy dążą do właściwych celów i czy stosują właściwe środki. Przez Kościół rozumiem tu naturalnie nie samych duchownych, lecz wspólnotę wierzących; chrześcijanin jest jednocześnie członkiem Kościoła i obywatelem państwa — co winno być respektowane.

Naród

Stary Testament pokazuje państwo narodu izraelskiego, a także pochwala odwagę i poświęcenie w obronie ojczyzny. Nowożytna świadomość narodów Europy rodziła się nie bez tej biblijnej inspiracji, słusznie więc uważamy przynależność narodową i patriotyzm za wartość, a państwo narodowe za miejsce realizacji tych wartości.

Jednak Nowy Testament idzie dalej: wobec Chrystusa, który umarł za wszystkich, zburzył mur wrogości między narodami, nie ma już, jak mówi List do Kolosan „Greka ani Żyda” (3,11). Sugeruje to, że różne kraje mogą się jednoczyć, ale nie na samej płaszczyźnie świeckiej, lecz na zasadzie wspólnego przyjęcia kultury chrześcijańskiej.

Państwa dzisiejsze

Oczywistą rzeczą jest odrzucenie totalitarnej formy państwa, potępienie ustrojów takich jak hitleryzm i komunizm, praktykujących ludobójstwo i wyzysk, a chrześcijaństwu wrogim — nawet jeśli z ich przedstawicielami się paktuje, żeby zahamować lawinę zbrodni. Te ideologie powstały m.in. z kultu państwa i laicyzmu.

Niejednoznaczna byłaby ocena dzisiejszego państwa świeckiego, takiego jak w Europie. Choć spełnia w znacznej mierze swe zadania, pewne jego cechy są dla chrześcijan nie do przyjęcia, jak dopuszczanie zabójstwa nienarodzonych, chciwa i liczna biurokracja, brak troski o majątek pojedynczych obywateli (tylko o budżet), przyjmowanie pod szyldem neutralności ideologii laickiej.

Można odnieść wrażenie, że gdy Kościół mówi o obowiązkach państwa, państwo troszczy się raczej o swe uprawnienia. Ma obowiązek zapewnić bezpieczeństwo — ale najpierw powiększa możliwości kontrolowania i karania. Powinno zapewnić warunki dla poprawy bytu materialnego — a utrzymuje wysokie podatki i na różne sposoby krępuje inicjatywę gospodarczą. Ma obowiązek troszczyć się o szkołę i służbę zdrowia — a próbuje uczynić te dziedziny swoim monopolem; tymczasem nie chodzi o to, by władza bezpośrednio się nimi zajmowała, lecz by stworzyła dla nich warunki (przecież to głównie Kościół w dawnych wiekach zajmował się oświatą; potem władze zabrały przeznaczony na to majątek, przejęły szkoły i jeszcze robią łaskę, pozwalając uczyć dzieci religii). Koncepcji państwa rozdętego, jakie dziś dominuje, zajmującego się wszystkim, Kościół przeciwstawia tzw. zasadę pomocniczości: chodzi o to, że to co może zrobić osoba, rodzina, samorząd, parafia, organizacja społeczna, przedsiębiorstwo, powinno być im pozostawione, a władza ma jedynie udzielić potrzebnej pomocy.

Katoliccy politycy powinni więc dążyć do zmiany modelu państwa: z rozbudowanej biurokratycznej machiny, zajmującej się wszystkim, ale źle, iść ku instytucji strzegącej dobra wspólnego, a zwłaszcza sprawiedliwych praw, sprawnej w dziedzinie bezpieczeństwa obywateli, a w innych dziedzinach stwarzającej warunki dla pracy i inicjatywy.

(Źródło: Niedziela [warszawska] 2001 nr 31, s. VI)

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale