130 obserwujących
435 notek
1448k odsłon
3089 odsłon

Product placement

Wykop Skomentuj49

Relacjonując debatę o (domniemanej) dyskryminacji rodzin wielodzietnych, Igor Janke pisze:

Ciekawą rzecz powiedział Maciej Strzembosz, producent filmowy. Mówił o sile wzorców kulturowych kreowanych przez seriale telewizyjne, które ogląda dziś w Polsce ogromna publiczność. Otóż tak jak lokuje się w filmach produkty (product placement), tak można lokować w nich idee. Dlaczego nie przekonać producentów seriali, by promowali pozytywny wizerunek rodzin wielodzietnych? Jak mówił Strzembosz, o tym, co pokazuje się we wszystkich serialach, które ogląda znakomita większość Polaków, decyduje w naszym kraju 20-25 osób. Nie da się ich zebrać w jednym miejscu i przekonać ich od tego? A nawet zapłacić producentom, tak jak płaci się za product placement?

Fakt, że producent filmowy wyszedł z inicjatywą, by płacić producentom filmowym za prezentowanie pewnych idei w dobrym świetle, wcale mnie nie dziwi. Zupełnie nie wykluczam, że gdybym sam był producentem filmowym, też bym tak chciał. Więcej, być może (bo czemu nie?) optowałbym za rozszerzeniem idei product placement (a właściwie idea placement) na inne koncepcje i idee. Firmy naftowe płaciłyby za wyśmiewanie tezy o globalnym ociepleniu, przedsiębiorcy płaciliby za podawanie argumentów o jak najniższych podatkach (w M jak Miłość alb Plebanii za wyższymi podatkami opowiadałby się leniuch i pijus, a za ich obniżeniem – profesor i ksiądz dobrodziej), producenci papierosów zasponsorują dialog obśmiewający ostrzeżenia anty-nikotynowe, zaś obrońcy środowiska zrzucą się na pozytywne zobrazowanie idei recyklingu śmieci. Nie, ten ostatni przykład wycofuję, bo to raczej biedacy, i na opłacenie Macieja Strzembosza i jego kolegow po fachu nie będzie ich stać.

Jeśli Państwo w tym momencie myślą, że prowadzę ideę Strzembosza (z aprobatą przytoczoną przez Igora) do absurdu, to mają Państwo absolutnie rację. Pragnę jednak pokazać, że sama idea “idea placement” jest zapewne istotną częścią system rynkowego od dłuższego czasu, stwarzając uprzywilejowaną pozycję w kulturze masowej dla jednych idei zaś marginalizując inne, tyle że nikt tak ostentacyjnie nie wyciągnął ręki po prywatną kasę w zamian za sprzyjaniu tej czy innej idei.

W porównaniu z chłodno materialistycznym pomysłem Strzembosza, sugestia Igora, że

moim zdanie, gdyby wywrzeć na nich [producentów filmowych – przyp., WS] dobra presję, mogliby to zacząć robić i bez pieniędzy

 

jest dużo mniej kapitalistyczna. Wszystko zależy, rzecz jasna, od metod  składających się na ową “dobrą presję”; Igor jest człowiekiem łagodnym i głęboko humanitarnym, ale niewykluczone, że gdyby np. dobrą presję zamierzali wywierać kibole Legii Warszawa na rzecz prezentacji ich ulubionej drużyny w jak najlepszym świetle, mogłoby zacząć robić się groźnie.

A co do meritum? Idea, że rodziny wielodzietne są dyskryminowane np., dlatego, że gdy matka zajęta jest wychowaniem dzieci to nie zarabia na swoja emeryturę, jest warta rozważenia, choć zdajmy sobie sprawę, że związana jest z par excellence lewicową (co w moich ustach nie jest żadną obelgą) ideą, iż podatki powinny redystrybuować dochód w stronę tych, którzy z rozmaitych powodów mają mniej, jeśli tylko zgodne jest to z ideą sprawiedliwości społecznej, przyjętą przez demokratyczną większość. Rozumiem, że Związek Rodzin Wielodzietnych Trzy Plus, który był jednym z organizatorów konferencji relacjonowanej przez Igora, chciałby, by jego konstytuenta dostawała jakieś pieniądze wypracowane przez tych, którzy mają w domu tylko Trzy Minus, albo wręcz Zero. Jako generalna zasada, mnie to nie oburza. W tym jednak przypadku uważam, że redystrybucja podatkowa nie uwzględnia faktu, że wielodzietność jest świadomym i zazwyczaj radosnym wyborem, a nie przykrą przypadłością i można domniemywać, że kalkulacja rodziców należących do kategorii Trzy Plus dokonywana w rodzinnym procesie reprodukcyjnym uwzględnia korzyści pozamaterialne, kompensujące pewne niedogodności finansowe związane z wielodzietnością.

Bo przecież, gdyby iść śladem owej redystrybucyjnej filozofii wyznawanej przez Trzy Plus, to można by też utyskiwać, że Rodziny Wielodzietne mają nie tylko mniej pieniędzy, ale też mniej wolnego czasu: czy państwo zatem powinno fundować im za darmo opiekunkę do dzieci, by rodzice mogli sobie np. pójść do kina, chocby by obejrzec cos wyprodukowanego przez Macieja Strzembosza, co rodzice bezdzietni lub single mogą zrobić bez żadnego kłopotu? Nie wiem, nie chcę iść dalej tym tropem, ale sam fakt, że rodzice z rodzin wielodzietnych wyciągają ręce po pieniądze podatnika dla rodzin wielodzietnych uderza mnie jako analogiczne do producenta filmowego, który wyciąga ręce po pieniądze prywatne dla producentów filmowych, w zamian za pozytywne przedstawianie już wszystko jedno kogo i czego, np. rodzin wielodzietnych albo – czemu nie? – środowiska producentów filmowych.

 

Wykop Skomentuj49
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale