Nawet rząd miał dość Ruchniewicza. Dymisja w Instytucie Pileckiego

Redakcja Redakcja Polityka historyczna Obserwuj temat Obserwuj notkę 26
Prof. Krzysztof Ruchniewicz nie jest już dyrektorem Instytutu Pileckiego. Wokół historyka toczy się śledztwo. Ostatnio głośno było o złamaniu praw sygnalistki, informującej o nieprawidłowościach w instytucie. Poza tym Ruchniewiczowi zarzucano sabotowanie konferencji i seminariów, które były niemile widziane przez stronę niemiecką.

Minister kultury Marta Cienkowska podjęła decyzję o odwołaniu Krzysztofa Ruchniewicza ze stanowiska dyrektora Instytutu Pileckiego. Następcą profesora zostanie Karol Madaj. To pokłosie wielu skandali wokół historyka. 

Sprzeciw wobec reparacji i osobliwy pomysł konferencji 

Ruchniewicz zaproponował zorganizowanie seminarium dotyczącego zwrotu przez Polskę dóbr kultury (w tym mienia żydowskiego) na rzecz takich państw, jak Niemcy, Ukraina, Białoruś, Litwa. Wzbudziło to sprzeciw wśród polityków PiS jako sprzeczne z polityką państwa. Były dyrektor Instytutu Pileckiego był przeciwnikiem ubiegania się o reparacje, uważając, że priorytetem są jak najlepsze relacje Warszawy z Berlinem. 


Złamanie prawa o sygnalistach

Ruchniewicz wyrzucił z placówki Hannę Radziejowską, która kierowała berlińskim oddziałem. Wcześniej muzealniczka napisała  pismo do Ministerstwa Kultury, informując o licznych nieprawidłowościach, w tym propozycji seminariów dot. zwrotu dóbr kultury do innych państw. 3 kwietnia 2025 r. otrzymała oficjalnie potwierdzenie od Ministerstwa Kultury, że jej zgłoszenie spełnia kryteria ochrony przewidzianej w ustawie o sygnalistach Jak ujawnił portal wp.pl, minister Cienkowska przekazała Ruchniewiczowi pismo, które krążyło wśród polityków koalicji rządowej. Radziejowska została zwolniona, co stanowi złamanie prawa o sygnalistach. Menadżerka zapowiedziała walkę o dobrę imię w polskich sądach i zagranicznych trybunałach. Minister Marta Cienkowska zarządziła postępowanie wyjaśniające zarówno w resorcie, jak i w Instytucie Pileckiego, zapowiadając decyzje po jego zakończeniu.

Śledztwo ws. zagadkowych umów 

Prokuratura bada także, czy Ruchniewicz, kierując wcześniej Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich Uniwersytetu Wrocławskiego, nie przekroczył swoich uprawnień, a także kwestia nietypowych umów o wartości ponad 700 tys. zł. 


Fot. Krzysztof Ruchniewicz, były dyrektor Instyutu Pileckiego/PAP

Red.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj26 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (26)

Inne tematy w dziale Polityka