33 obserwujących
706 notek
391k odsłon
596 odsłon

CO NAM, tzn. POLSCE i POLAKOM, dała SOLIDARNOŚĆ

Wykop Skomentuj48

Co nam, tzn. Polsce i Polakom, dała Solidarność?

Przepraszam moich Czytelników, że pozwalam sobie zamieścić jeszcze raz poniższy tekst, który jest moją notką sprzed tygodnia, w ramach tzw. "rekolekcji". Ale uznałem, że z uwagi na wiadomą Rocznicę mogę tu umieścić taką "tablicę pamiątkową", tym bardziej, że pamięć szybko słabnie, a nawet umiera, bo wydarzenia gonią wydarzenia, zmiany "idą" za zmianami. A mimo to myślę, że czasami - żeby rozumieć dzień dzisiejszy i to, co się wokół nas dzieje - warto obejrzeć się za siebie...


"Przybliżamy się więc do "sedna" czy "istoty" tego społecznego Ruchu, który przez 16 miesięcy swego legalnego istnienia usiłował przeprowadzić w warunkach PRL-u zasadniczą zmianę, ówczesną "dobrą zmianę", którą historycy nazywają Rewolucją Solidarności. Dla porządku zauważę, że dla "nadzorców" ówczesnej Polski i całego "obozu", czyli "ideowych komuchów", takich jak Gomułka, Gierek, Breżniew ( "capo de tutti capi") i Susłow była to ewidentna "kontr-rewolucja"; nie wiem, co myślał o niej wówczas przyszły reformator, Michaił Gorbaczow, zresztą na pewno nie dzielił się swoimi myślami ze "swoimi towarzyszami"...

No i powtórzę to, co już mówiłem w komentarzach do poprzednich odcinków moich "rekolekcji":

Rewolucja Solidarności w tamtym okresie i w tamtych, historycznych warunkach była próbą wycofania Polski i Polaków ze ślepej, cywilizacyjnej uliczki - po francusku taka uliczka nazywa się "impasse" czyli droga bez wyjścia - w którą wpędziły Polskę wielkie, zwycięskie mocarstwa, ZSRS, USA i W. Brytania, swoimi decyzjami podjętymi na konferencjach w Jałcie i Poczdamie, w r. 1945, a więc 35 lat wcześniej.

I dodam drugą tezę, dla mnie równie ważną i oczywistą, szczególnie teraz, z historycznej perspektywy.

Była to "rewolucja ujęta w "karby" czy też "rygory" kultury, rewolucja ucywilizowana, będąca tym samym całkowitym zaprzeczeniem swoich "wielkich dwudziestowiecznych poprzedniczek", tzn Rewolucji Rosyjskiej, nazywanej "bolszewicką" oraz rewolucji faszystowskich, które po r. 1920 miały miejsce w Europie, najpierw we Włoszech, a potem,  na przełomie lat 20-tych i 30-tych, w Niemczech.

Jakąś marną repliką  rewolucji bolszewickiej w Polsce był "podbój" naszego Kraju, zrealizowany cudzymi, tzn. sowieckimi i rękami "naszych", "własnych" komunistów w drugiej połowie lat 40-tych i na początku 50-tych - czyli "za Stalina" - XX wieku. To wtedy Polsce i Polakom narzucono, cudzymi i własnymi rękami,własnie ten reżim, z którym podjęta została walka w czasach Rewolucji Solidarności, i która, w warstwie kulturowej, mentalnej, a także "realnej" trwa do dzisiaj.

Dodam więc jeszcze jedną uwagę. Rewolucje XX wieczne to było zawsze masowe wtargnięcie na scenę publiczną "chama", w przypadku tych poprzednich rewolucji, bolszewickiej i faszystowskich, "chama z karabinem". " Polski cham", który stał się głównym "aktorem" polskiej sceny publicznej w trakcie Rewolucji Solidarności, różnił się od tamtego swego poprzednika w sposób zasadniczy - rekwizyty, którymi się posługiwał w swojej walce były zawsze i konsekwentnie symbolami "walki bez przemocy"!  Pozwoliło to komunistom zachować w swojej "polityce" monopol na stosowanie przemocy do końca ich panowania - o ile pamiętam, ostatnie mordy polityczne, co zresztą symboliczne - na katolickich kapłanach - miały miejsce w latach 1988-89. Wcześniej, w r. 1984, miał miejsce wstrząsający mord na księdzu J. Popiełuszce, w wykonaniu grupy SB-ków...

Głównym instrumentem walki bez przemocy stał się, od początku Rewolucji Solidarności, strajk okupacyjny. Robotnicy, technicy, i inżynierowie, przedstawiciele "przemysłowej klasy średniej" (według socjologa Jacka Kurczewskiego) wyciągnęli praktyczne wnioski z poprzednich doświadczeń walki z "komuną", gdy protesty "wylewały się" na ulice, co pozwalało milicjantom i wojskowym rozstrzeliwać i/lub fizycznie pacyfikować ich uczestników. Uliczne formy walki utrudniały lub uniemożliwiały podjęcie jakichkolwiek pertraktacji, negocjacji czy innych podobnych form "kanalizowania" otwartego konfliktu przemysłowego.

Do czego służyła ta forma protestu, co miała ona na celu, gdy upowszechniła się szybko na cały Kraj, ogarniając dziesiątki i setki zakładów pracy, na czele z największymi z nich, tzn. stoczniami, kopalniami, hutami - jak to wtedy mówiono - strategicznymi czy "newralgicznymi dla gospodarki narodowej"?

Szczegółowa odpowiedź na to zasadnicze pytanie wymagałaby szczegółowego omówienia postulatów strajkujących, które były punktem wyjścia do negocjacji i porozumień, z Porozumieniami Gdańskimi, Szczecińskimi i Jastrzębskimi na czele; o ile pamiętam, jak ktoś obliczył, przez następne kilka miesięcy, po Sierpniu 1980r., takich porozumień zawarto w całym Kraju ok. 600.

Tu mogę tylko stwierdzić, że, paradoksalnie, stała się ona instrumentem odbudowy, powrotu na polską scenę publiczną "elementarnej polityki", rozumianej jako "roztropna troska o dobro wspólne, dobro publiczne", a nie jako kolejne "plena" i zjazdy partii komunistycznej, nazywanej, "dla zmylenia przeciwnika" Polską Zjednoczoną Partią Robotniczą...

I jeśli już wymieniamy nazwę tego głównego "podmiotu" (nie mylić z "pomiotem"!) dotychczasowej (tzn. przedsierpniowej) polityki, to wraz z narodzinami Ruchu Solidarność, który z czasem przybrał postać Niezależnego, Samorządnego Związku Zawodowego "Solidarność" pojawiła się istotny "rywal", konkurent dla wspomnianego "podmiotu" uzurpującego sobie prawo do reprezentowania - i to wyłącznego - tzw. klasy robotniczej. Używając określenia wprowadzonego do myśli politycznej chyba przez K.Marksa, można powiedzieć, że tworząc swój Związek, obejmujący i integrujący po 3-4 miesiącach ok. 10 mln. pracowników, głównie robotników,  polscy robotnicy przekształcili się z "klasy w sobie" w "klasę dla siebie".

No i w ten sposób pozbawili PZPR "legitymacji" do rządzenia Polska i Polakami w imieniu hegemona - "klasy robotniczej".

I używając sformułowania wprowadzonego przez innego "klasyka", Lecha Wałęsę, ówczesnego przywódcę Ruchu-Związku  - Solidarność uderzyła w ten sposób komunistów i ich władzę w najbardziej wrażliwe, bolesne miejsce...

Bo o drugim uzasadnieniu swojej władzy, tzn. "świetlanej przyszłości Narodu", można wtedy było mówić już tylko w kabaretach!".


Wykop Skomentuj48
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka