Nie mam zamiaru dowodzić, że wynik uzupełniających wyborów do Senatu na Podkarpaciu ma jakiekolwiek znaczenie dla prognoz wyborczych czy to wyborów samorządowych, czy to krajowych. Wręcz przeciwnie.
Wyborczy plebiscyt w pisowskim mateczniku nic nie znaczy. Zaangażowano ogromne pieniądze, całą machinę partyjną, ojca dyrektora a nawet prezydenta RP w kampanię jednego Zająca. I Zając z fotela poselskiego przesiadł się w senatorski. Od początku nikt inny nie miał szans w tym regionie.
Śmieszyli mnie tylko politycy PiS deklarujący, że jeżeli Zając wygra, będą dowodzić przeszacowania PO w sondażach. Że będą mówić o "żółtej kartce" dla Platformy. Tylko że górale to jeszcze nie cały naród.
Pisowcy często mówią zdania typu: "A teraz będziemy zmieniać wizerunek prezydenta". Albo: "A teraz będziemy otwierać się na nowe grupy wyborców". A jak już mówią to... mówią.
I wszystko zostaje po staremu.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)