Była już wcześniej mowa o ryzyku utożsamiania warszawskiej Platformy i Hanny Gronkiewicz - Waltz z wałęsizmem.
Kolejne fakty potwierdzają, ze kiedy krajowa PO i Tusk osobiście dystansują się od histerii obrońców Pana Bolesława, warszawska organizacja partii rządzącej nie zna umiaru. Na ostatniej sesji Rady Warszawy, radny Szostakowski z PO, prywatnie należący do środowiska "Gazety Wyborczej" zgłosił w imieniu swojego klubu kuriozalną uchwałę.
Także najbardziej czerwony radny, współpracownik Urbana i Jaruzela w płomiennych słowa bronił Wałęsy.
Rada Warszawy, przy sprzeciwie PiS, zamiast zająć się budową dróg czy kanalizacji, potępiła IPN, telewizję i historię za "nagonkę" na Wałęsę. PiS miał tylko jedną poprawkę: żeby do projektu uchwały dopisać też Lesława Maleszkę...
I tu po raz pierwszy PiS mi zaimponował. Zamiast protestować, wchodzić w rozpisany przez PO scenariusz kolejnej politycznej awantury, zabili ich ironią. Zamiast "TW Bolek" - Pan Bolesław, zamiast gromkiego protestu - zgoda, ale nie zapominajmy o nagonce na Maleszkę.
PO dotknęło to do żywego, bo jedna z osób bliskich prominentom warszawskiej Platformy bardzo ucierpiała od jego donosów. Może to da im do myślenia.
W każdym razie, doceńcie to smutni panowie z PiS-u w niemodnych garniturach:
-szapo ba! - jak mawiają na Pradze!



Komentarze
Pokaż komentarze