szymonn szymonn
598
BLOG

Co z tym PiS-em?

szymonn szymonn Polityka Obserwuj notkę 11

Wyrzucenie Kluzik-Rostkowskiej i Jakubiak z PiS i późniejsza ucieczka ich kolegów to najważniejszy temat wałkowany w mediach od paru miesięcy.
Z dobrze poinformowanego źródła (niestety skażonego przynależnością do PiS) wynika, że Jarosław Kaczyński oskarża Rostkowską i Jakubiak o porażkę w wyborach prezydenckich. I ma sporo racji.
Jarosław Kaczyński uważa, że JKR i Jakubiak zadziałały jak V kolumna - w odpowiednim momencie schładzając tempo kampanii, co w rezultacie zahamowało wzrost notowań Kaczyńskiego. Dodatkowo sztab Jarosława był przeciwny walce o przesunięcie wyborów z powodu klęski żywiołowej (mimo, że Kaczyński uważał to za najlepsze rozwiązanie).

Niezależnie od tego, czy wina była umyślna, czy nie - faktem jest, że sztab wyborczy był wyjątkowo nieszczęśliwie skomponowany - co widać po chaosie opisywanym przez Toyaha. JKR i Poncyljusz - twarze kampanii zaproponowane przez Bielana i Kamińskiego - może ładnie się prezentowały, ale organizacyjnie pozostawiały wiele do życzenia (i to bardziej nawet, niż metołectwo i niekompetencja Sławomira Nowaka po przeciwnej stronie).

Analizując sytuację od strony tego, kto jakie korzyści mógł uzyskać - Bielan i Kamiński (a pośrednio JKR i Poncyljusz) byliby najbardziej poszkodowani w przypadku wygranej Kaczyńskiego.
Objęcie fotela prezydenta przez Prezesa PiS to naturalny powód do przekazania władzy w partii - i to najprawdopodobniej Zbigniewowi Ziobrze, który przecież jest najwierniejszym z wiernych stojących przy Prezesie.

Tymczasem Bielan i Kamiński stali od dawna w opozycji do Ziobry, a ich kariera polityczna opierała się głównie na łaskawości Lecha Kaczyńskiego, którego sympatię umiejętnie zdobyli mimo swoich licznych wpadek (czy wręcz nieuczciwości).

Idąc dalej - okazuje się więc, że prezydentura Jarosława Kaczyńskiego to marginalizacja spin doktorów, marginalizacja Kluzik-Rostkowskiej, Jakubiak i większości pasozytów uwieszonych swego czasu na Lechu Kaczyńskim.
Ziobro na pewno nie jest typem człowieka, który pozwala na sobie pasożytować - a bez tego czcigodne biurwy z pałacu prezydenckiego okazałyby się całkowicie nieprzydatne i szkodliwe.

Sytuacja dworu Lecha Kaczyńskiego była tym trudniejsza, że wszyscy świadomi ludzie (nie tylko w PiSie) pamiętają, że Prezydent Kaczyński miał jechać pociągiem do Smoleńska i tylko naciski biurew pałacowych chcących "polatać" (a pośrednio wizyta na Białorusi) spowodowały zniweczenie tych planów. Dodatkowo tajemnicą poliszynela było, że liczne "wpadki" Lecha Kaczyńskiego były co najmniej częściowo (nie licząc jednak np, "małpy w czerwonym) zawinione przez dworską koterię, która za plecami Prezydenta walczyła zaciekle o dostęp do jego łask. Słabością śp. Prezydenta było to, że nie umiał sobie z tymi ludźmi poradzić w sposób twardy i zdecydowany (co uważam wypływało z jego dobroduszności).

Mając takie "zasługi" - w oczach Jarosława Kaczyńskiego i większości działaczy PiS - trudno się dziwić, że przy pierwszej okazji (wybory prezydenckie) Prezes Kaczyński postanowił skrytykować działalność tych państwa.
Zainspirował więc krytyczną wypowiedź Zbigniewa Ziobry - co rozpętało wojnę domową w partii.
Osobną sprawą jest fakt, że Jarosław Kaczyński krytykując "buntowników" za wywlekanie spraw partyjnych, sam to samo wyczyniał. Jednak dalsze wydarzenia wskazały, że intencją rozłamowców ewidentnie było zaszkodzenie PiS-owi i Kaczyńskiemu.

Oto bowiem Poncyljusz - zamiast ogłosić swoje wyjście z PiS natychmiast po wyrzuceniu JKR i Jakubiak - razem z Kamińskim i Bielanem ogłosili swój exodus dzień przed wyborami samorządowymi. Nie łamiąc w ten sposób ciszy wyborczej zadali bardzo bolesny i dotkliwy cios Kaczyńskiemu i swoim dotychczasowym kolegom z PiS - ponieważ zarówno Kaczyński, jak i członkowie PiS nie mogli skutecznie odpowiedzieć na ten krok (wszak cisza wyborcza).

Dlatego wszelkie wątpliwości co do prawdziwych intencji rozłamowców - czyli zaszkodzenie PiS - muszą zniknąć.
Tym bardziej więc hipokryzją był bełkot Kluzik-Rostkowskiej, że będzie wspierać kolegów startujących do samorządów w barwach PiS, czy fałszywe (w świetle postępku Poncyljusza i spin doktorów) deklaracje Jakubiak, że zagłosuje na członków swojej macierzystej partii.

Wystąpienie Poncyljusza w przeddzień wyborów to zaplanowane działanie, w którym widać rękę Bielana i Kamińskiego - być może nawet spin doktorów PO. W kuluarach mówi się bowiem, że Poncyljusz dostał ofertę - że za zdradę PiS trafi do Platformy. Czas pokaże, czy ta hipoteza się potwierdzi, jednak PO obecnie nie ma żadnego interesu w przyjmowaniu zdrajcy, a w przypadku wypełnienia obietnicy - Poncyljusz będzie już zawsze marginalizowany jak Mężydło, czy darzony ograniczonym zaufaniem jak Sikorski (przy czym jednak daleko mu do tego ostatniego).

Ruch "Polska jest najważniejsza" - biorąc pod uwagę grzechy pierworodne jego założycieli - moim zdaniem skazany jest na szybkie zapomnienie. Fakt, że chcę tak myśleć - ale pamiętajmy, że "murzyni zrobili swoje" i już nie są potrzebni. Media typu GW czy TVN nie muszą już pompować ich wypowiedzi. PiS dostał strzał w kolano i teraz jedynie kolejne odejścia będą nagłaśniane, a ci, któzy już odeszli pogrążą się w medialnej ciszy.

Złe intencje rozłamowców nie zmieniają mojej krytycznej oceny decyzji o ich wyrzuceniu z PiS. Całą sytuację można było rozegrać inaczej - przed wyborami grając dobrego wujaszka - chwaląc JKR i Jakubiak za pluralizm poglądów - by metodą Donalda TUska po wyborach po cichu wywalić szkodników.

Mimo wszystko, mam nadzieję, że dla Jarosława Kaczyńskiego bunt w szeragach będzie zimnym prysznicem i przywołaniem do rzeczywistości - nikt nie ma sukcesu i przywództwa danego na zawsze.
I mimo krytycznej oceny JKR i Jakubiak (oraz ich naśladowców) - uważam, że jedyną możliwością zwycięstwa PiS w najbliższych wyborach - jest powrót Kaczyńskiego do postawy z kampanii prezydenckiej.
Tylko prezentując się jako mąż stanu, wyższy ponad małostkowe kłotnie i połajanki z czołowymi wściekłymi psami Platformy - jak np. Niesiołowski - może odzyskać zaufanie i sympatię ludzi, którzy dali sobie wmówić nienawiść do PiS.
Walka polityczna powinna być prowadzona na poziomie "giermków" - Hofmana, Brudzińskiego i innych - którzy w wojnie podjazdowej mogą szarpać wroga krytykując za coraz liczniejsze wpadki i kompromitacje.

To jedyna droga, aby Kaczyński uzyskał znaczącą przewagę w wyborach parlamentarnych.

Osobną sprawą jest "brak zdolności koalicyjnej" - który jest istotnym elementem konfiguracji powyborczych w samorządach i w przyszłym parlamencie. Nadszedł czas, aby Kaczyński zaczął działać jak strateg, szukając przyszłych koalicji nawet z PSL (mimo, że to w dużej części złodzieje).

Trudna sytuacja jedynego sprawiedliwego wśród szubrawców polskiej sceny politycznej wymaga ogromnego sprytu, mądrości i szukania sojuszników. Najwyższy czas planować i budować. Aby nadszedł kiedyś czas, że Polacy znów zaufają szczeremu, uczciwemu, a jednocześnie wzbudzającego takie kontrowersje politykowi.
Bez długofalowych działań PiS na zawsze pozostanie na kursie po równi pochyłej - i to o większym nachyleniu niż kurs Platformy. Ta ostatnia jako partia władzy jeszcze długo utrzyma swoją dotychczasową spójność.
Byłaby to wielka szkoda dla Polski.

szymonn
O mnie szymonn

Protestuję przeciwko cenzurze na Salon24.Pozdrawiam uprzejmie wszystkich, dla których wolność słowa ma jakąś wartość, a zdrowy rozsądek jest cenny :-D.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka