Pożar budynku socjalnego w Kamieniu Pomorskim to straszna tragedia. Szanując żałobę ogłoszoną przez Prezydenta, trudno uniknąć zadania niewygodnych pytań.
No bo przecież - straż pożarna twierdzi, że budynek nie spełniał norm. Tymczasem procedura jest taka, że to gmina kieruje eksmitowanych lokatorów do lokalu zastępczego. Dotąd żaden z dziennikarzy nie zadał sobie pytania czyją własnością był budynek. Ale to juz wiem - należał do Urzędu Miasta i Gminy w Kamieniu Pomorskim.
Dlaczego dziennikarze nie pytają z jakiego powodu radni, albo burmistrz zezwolili na zasiedlanie budynku, który nie spełniał norm pożarowych (i na dodatek nie przeszedł kontroli - jak twierdzą strażacy)???
Dlaczego dziennikarze nie starają się rozstrzygnąć czy rzeczywiście strażacy nie zostali "zaproszeni" do skontrolowania budynku, czy może na zasadzie symbiozy klepnęli "władzy".
Podejrzewam (ale to luźna hipoteza), że budynek był przed uruchomieniem go jako hotelu socjalnego - remontowany (wynika to pośrednio z wypowiedzi strażaków). Kto robił ten remont? Dlaczego myślę, że mogla to być firma powiązana z PO albo ich koalicjantem współrządzącym w gminie.
Na milę śmierdzi korupcją w gminie albo w straży pożarnej.
Dlaczego dziennikarze nie zadają tych pytań?
Teoria spiskowa: czy dlatego, że działania PRowe rządu zmierzają do przykrycia potencjalnie niewygodnego dla nich tematu?
Inną kwestią jest rola straży pożarnej. Co prawda pan Chlebowski kategorycznie stwierdził, że straż dobrze działała, ale ja mam wątpliwości.
Przede wszystkim - dlaczego strażaków było 6-8 osób (taka była informacja od osoby, która "urzędowo" opowiadała o tragedii). Gasili przecież ogromny budynek o wysokim stopniu palności. Gdyby tylko trzeba było gasić - rozumiem. Pewnie by ich wystarczyło. Ale tam chodziło o ratowanie ludzi uwięzionych w płomieniach! Dlaczego strażaków nie było dwudziestu albo i więcej? Ile więcej istnień ludzkich wtedy by uratowano?
Kolejne pytanie dotyczy przygotowania strażaków. Dlaczego (zgodnie z opowieścią świadka) strażacy bali się pójść po uwięzionych ludzi, zamiast tego "ratując" rowery? Dlatego, że byli źle wyszkoleni, dlatego że nie byli właściwie wyposażeni, czy dlatego, że było ich zbyt mało?
Po przeczytaniu kilku pierwszych informacji o pożarze w Kamieniu Pomorskich takie pytania nasunęły mi się automatycznie. Nie uważam się za bardzo przenikliwego dziennikarza śledczego, więc jestem pewien, że takie pytania pojawiły się u profesjonalnych dziennikarzy. Czemu jednak nikt na te pytania dotychczas nie odpowiedział?
W tym momencie ponownie ochoczo rzucę się w szpony teorii spiskowej - ale postarajcie się mnie zrozumieć.
Ten rząd (gdyby nie tragedia napisałbym "rżąd") swoją całą praktycznie aktywność skupia na działalności PRowej.
Teraz nie ma wydarzeń - są eventy. Teraz nie ma afer rządowych - są ataki Palikota (z pomocą Niesiołowskiego i Chlebowskiego) na Prezydenta.
Teraz praktycznie nie ma liczących się obiektywnych mediów - są gazety i multimedia będące klientami PRowców Tuska.
Jak w takiej sytacji można wierzyć w szczerość pochwał Chlebowskiego pod adresem straży pożarnej, skoro pamiętam, ze bezpodstawnie pomówił Prezydenta o alkoholizm o 2 w nocy i groził Trybunałem Stanu za to.
Na milę mi to śmierdzi kolejnym kryzysem z winy PO, który teraz PRowcy Tuska w pocie czoła swoich gabinetów "przyklepują2, żeby nie wybuchł i nie pogrzebał szans Premiera na prezydenturę, a Platformy na kolejne lata "cudów" przy korycie.
Jeszcze raz więc zapytam:
Czy działania PRowe rządu prowadzą do uniknięcia odpowiedzialności przez osoby odpowiedzialne (burmistrz, rada miasta, urzędnicy straż pożarna)? W takim przypadku byłoby to działanie przestępcze.
Czy znajdzie się dziennikarz, który w imię etyki zawodowej poszuka odpowiedzi na zadane przeze mnie pytania?
Zakończę cytatem z pewnej piosenki rodem z zamierzchłych czasów komuny - "świeże groby zawsze wzruszą niezależnie gdzie kopane. Jak porosną wyjdzie na jaw – kto szczuł i co było grane".



Komentarze
Pokaż komentarze (5)