Trzydziestotrzyletni obywatel Szwajcarii w sobotnie przedpołudnie przez 100 kilometrów jechał pod prąd drogą szybkiego ruchu z Turnova do Pragi. W ten sposób pokonał 100 kilometrów. Policja zatrzymała pirata drogowego dopiero na przedmieściach Pragi (Praga-Kbely), po tym, jak w jego aucie skończyło się paliwo.
Przez znaczną część trasy Szwajcarowi, który znajdował się pod wpływem narkotyków, towarzyszył policyjny patrol. Funkcjonariusze nawoływali kierowcę do zatrzymania się i dawali mu znaki świetlne, ten jednak nie reagował. W wyniku jego szalonej jazdy doszło do pięciu wypadków drogowych z udziałem dziesięciu pojazdów. Dwa auta dachowały, trzy zjechały do rowów. Nikt nie odniósł jednak poważniejszych obrażeń.
Szwajcar po zatrzymaniu przez policję skarżył się na bóle w klatce piersiowej, jednak po konsultacji z lekarzami, którzy stwierdzili, że był on pod wpływem dużej ilości narkotyków, trafił do aresztu. Wkrótce najprawdopodobniej stanie przed sądem. Grozi mu osiem lat więzienia.
Dzień po wydarzeniu Szwajcar w rozmowie dla telewizji przeprosił za to co zrobił, a swoje zachowanie określił jako „głupotę”. Swoją szaloną jazdę wytłumaczył tym, że podobno uciekał z własnego ślubu. Na pytanie dlaczego nie zjechał z jezdni gdy zorientował się, że jedzie pod prąd, odpowiedział: „Nie przyszło mi to do głowy”.
michal
Źródło: lidovky.cz
Tekst ukazał się na portalu www.wyszehrad.com


Komentarze
Pokaż komentarze (3)