107 obserwujących
999 notek
1442k odsłony
  1158   0

Dalszej wesołej , smoleńskiej rozrywki Pisowi trzeba życzyć

Żarty, zabawa, rozrywka -  czyli smoleńska metodologia europosła Wojciechowskiego i naukowców Macierewicza.

Pierwsza płaszczyzna żartownisiów to kwestionowanie fizyki .Otoz oni liczą "naukowo" czy to co sie stalo , moglo sie stać i czy zgodne jest z prawami fizyki, jak Binienda. Gdy widzimy samochód owiniety dookoła drzewa, czy pomierzymy dokladnie jego czesci i bedziemy "obliczali" czy to sie mogło stać? Oczywiście , że nie .Bo skoro sie stalo i to zobaczyliśmy - na pewno zgodne jest z prawami fizyki , bo swiat im podlega w całości, pomijajac strefy "X'  z Hollywodu. Ale Wojciechowski pyta czy obliczono beczkę i czy znana jest powierzchnia oderwanego skrzydla, a Binienda liczy czy skrzydło mogło zostać oderwane przez drzewo. Otoz nikt na świecie nie mierzy rozbitych kawałków samolotu dokladnie, by na ich podstawie udowodnic "obliczeniami ", ze to,co sie stalo- stać się nie mogło albo mogło. Po pierwsze to bez sensu , bo skoro sie stalo-  to mogło .Skoro walnęło -to urwało, bo widzimy to naocznie , jak ten rozbity samochód.  Po drugie nie ma przykladów na swiecie , aby takie obliczenia były w ogóle mozliwe technicznie w sposób pewny . Nikt czegoś takiego nie robi. Nie jest znany ani jeden przypadek , by jakiś naukowiec coś sobie liczący i nie będący na miejscu wypadku, udowdnił , że coś było zupełnie inaczej. 

Dlatego takie wyjaśnianie katastrof "naukowcami " to osobisty patent Macierewicza i tylko poletko narzuconej narracji , by nudzić, truć i mieć co chwila prasowe  sensacyjki, że "naukowcy " cos ustalili. Także i blogerzy z ambicjami technicznymi czy ostatnio prof Kowaleczko udowadniający błędy jakiegoś Duńczyka z Zespołu Macierewicza faktycznie graja pod dyktando Pisu, niechcący pomagają brzmieć tej melodii . Zarówno co do metody, jak i zakresu - to Macierewicz narzucił wszystkim brzoze i problem tylko ostatnich sekund lotu. Ale wszystkie katastrofy, te drogowe, kolejowe,morskie czy lotnicze  wyjaśnia sie tak samo - zbierając wszystkie mozliwe dane i tworząc niesprzeczny obraz wydarzeń. On właśnie  pokazuje przyczynę. I nikt niczego nie "oblicza" by dowiedzieć, czy to co zaszło i co zobaczono na własne oczy - na pewno sie mogło stać.

Drugi element festiwalu to regres w nieskończność w zadawaniu pytań. Jak wiadomo pytanie "dlaczego" można zadawac w nieskończoność. Także ciag przyczyn i skutków mozna tak prowadzić. Ale każdy wycinek świata ma swoj adekwatny zakres pytan "dlaczego" ustalajacych przyczyny tego co sie wydarza .Gdy upadnie nam szklanka i sie rozbije , nie uruchomimy wyższej i najwyższej fizyki , by dowiedziec sie dlaczego sie rozbiła. Wystarcza nam odpowiedz z poziomu  adekwatnego do sytuacji i potrzeby . Podobnie nie zrobimy symulacji wypadku samochodowego albo lotniczego. Nie bedziemy badali wszystkiego  do ostatniego atomu  i ostatniej całki, bo nie ma takiej potrzeby , aby poznac przyczyne oraz przyczyne przyczyny i nastepnej przyczyny przyczyny przyczyny tego zdarzenia.

Ale nieustający festiwal niepotrzebnych smoleńskich pytań jest wygodny jesli chodzi o tworzenie wrażenia, ze cos sie sensownie kwestionuje . Wiec na przyklad - skoro nie znamy w Smoleńsku  czegos do ostatniego milimetra, to nie wiemy niczego.To oczywista bzdura i rodzaj socjotechniki. Przeciez nie przeswietlamy rentgenem rozbitego samochodu- bo kazde zdarzenie ma swoją wystarczajacą granice głebokosci wyjaśnień i odpowiednio dopasowany wycinek tego ciagu przyczyn i skutków naturalnie idącego w nieskończnośc. To nie tylko zabawa ale rodzaj blogerskiej czy politycznej histerii oraz oszustwo i gierki. Bo nikt na swiecie tak nie wyjaśnia katastrof, pewnie też dlatego, ze gdzie indziej nie ma potrzeby na siłe czegokolwiek udowadniac albo kwestionować jak to robi Pis.  Wiec robi to za pomoca sztuczek - kwestionując fizyke i naoczne świadectwa oraz zbędnym regresem pytań w nieskonczoność. 

Jak jest najwieksza zaleta te zabawy?  -mozna ja prowadzić w nieskończoność. Naukowcy beda w juz zawsze coś "ustalali" , media Pisu zawsze podawały sensacyjki no i  zadawac pytania "dlaczego" jest najłatwiej. Wiec juz zawsze czegos nie bedziemy wiedzieli , skoro z natury zawsze można zapytać "dlaczego ?" i nie dostać odpowiedzi. O to chodzi- przeciez wszystkiego dowiemy sie jak prezes wygra wybory.  Czy wtedy  prawa fizyki zaczna działać, a ciag pytań w nieskończoność się zatrzyma ? Na razie trzeba życzyć Pisowi miłej smoleńskiej rozrywki  w kwestionowaniu czegoś tam u Millera czy Laska. Bo pozytywnych dowodów, jakichś faktów wskazujacych na inny obraz wydarzeń w Smoleńsku nie ma żadnych i nie ma także na to widoków. .

 

  http://januszwojciechowski.salon24.pl/559059,profesor-kowaleczko-pograzyl-raport-millera-ostatecznie

 

 

Lubię to! Skomentuj27 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale