Cenzurowanie i dylematy z tym zwiazane. Cenzura i holociarstwo
Cale swoje zycie, albo prawie cale, walczylem z cenzura. Uwazalem cenzure za zlo samo w sobie i sadzilem ze nikt nie ma prawa decydowac o tym co innym wolno, czego nie wolno. Zawsze mialem swiadomosc, ze sa pewne granice swobody wypowiedzi, ale jak dotychczas, nad szczegolami nie zastanawialem sie.
Ostatnio stalem sie ofiara zorganizowanego na mnie najazdu
przez grupke skupiona wokol Askarota, szalonego blogera i entuzjasty mocnych wrazen. Askarot i jego schizofreniczne wcielenia uzywaja wulgarnosci po to zeby draznic, oni nie staraja sie akcentowac tresci bo tresci w ich wypowiedziach
nie ma zadnych, nie uzywaja mocnych slow dla zaakcentowania czegokolwiek bo oni nie maja czego akcentowac, oni chca frustrowac innych, wylacznie obrazac i
szokowac.
Mam z tym problem, nigdy jeszcze nie wycialem nikogo i
protestowalem przeciwko wycinaniu /ukrywaniu przez administracje Salonu lub innych blogowiczow. Nie chcac stosowac cenzury stalem sie ofiara lobuzow, ktorzy
moja postawe wykorzystali do wykazania mi, ze moja pryncypialnosc jest nieuzytecznoscia i przeszkoda. Napisalem notke w ktora weszlo ze swoimi calkowicie pozamerytorycznymi komentarzami kilka osob i zachowywalo sie jak u siebie, w rynsztoku. Na ponad 300komentarzy 95% z nich nie nawiazuje w zaden sposob do tresci notki, niektore z nich sa wylacznie stekiem obrzydliwosci.
Postanowilem zmienic zasady gry na mojej stronie.
Bede wycinal komentarze. Ciagle nie bede blokowal osob, ale
–
· usune komentarze ktore bede uwazal za niemerytoryczne,
· za wulgarne,
· za obrazliwe.
Nie bede prosil jak dotychczas, bede eliminowal.
· Jesli jestes holociarzem i dajesz temu wyraz na mojej
stronie, jestes out.
tlumaczyc nikomu dlaczego odchodze od pryncypiow w ktore wierzylem przez wiekszosc swojego zycia. Uwazam, ze zostalem do tego zmuszony, niezadowolonym musi to
wystarczyc.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)