Smierc w burdelu
(drodzy administratorzy, prosze nie wycinajcie notki na sam widok slowa burdel, notka jest o zdarzeniu jak najbardziej prawdziwym, nie jest proba wyzycia sie w obelzywosciach)
W moim miescie od kilku tygodni straszono mieszkancow uzbrojonym kryminalista, ktory wyrwal sie spod opieki organow scigania i stwarzal zagrozenie. Malo kto zwracal na to uwage, ale gdzies tam w podswiadomosci jednak czlowiek pamietal, ze cos takiego jest, ze trzeba uwazac, ze jak sie bedzie mialo pecha to i w drewnianym kosciele... etc, etc, etc.
Wczoraj okazalo sie, ze go namierzyli. We wczesnych godzinach rannych rozne sily policyjne, sprawne i potezne, w pancerzach i z karabinami bardzo maszynowymi otoczyly dom w centrum miasta i ruch w miescie zablokowaly na kilkanascie godzin. Miasto nie jest duze, nieco ponad million, ale skuteczne zablokowanie go na tak dlugo z powodu jednego ucieklego crim’a wydaje sie nieco bogate.
Przez szereg godzin w publikacjach na zywo stacje TV referowaly co sie dzieje, pokazywano ulice gdzie mialo miejsce oblezenie i pancernych policjantow z grup specjalnego przeznaczenia, pokazywano cztery panie, ktore crim uwolnil a wczesniej uwolnic nie chcial, byly w zrozumialym stresie i reagowaly bardzo emocjonalnie, z
wymachiwaniem rekami, z upadaniem na trotuar i innymi oznakami silnego zdenerwowania.
Po tym uwolnieniu okazalo sie, ze dom w ktorym on sie zabarykadowal to byl brothel (burdel, bordello, whorehouse), ze zakladniczki tam swiadczyly prace, a po kolejnych kilku godzinach automat wyslany do budynku przez policje znalazl czlowieka, ktory juz nie zyl, i jak na razie, wersja oficjalna jest, ze popelnil samobojstwo.
Czlowiek byl scigany i pewnie zaszczuty, nie mial gdzie uciekac, policja dokonala ponad 80 najazdow na miejsca, w ktorych spodziewano sie go znalezc, sadze ze mogl stracic ochote do zycia. Przed smiercia postanowil jeszcze odreagowac sie, pojsc tam gdzie czul sie dobrze. Mysle, ze chcial umrzec ladnie.W gruncie rzeczy nie byl chyba
bardzo zlym czlowiekiem, zakladniczki wypuscil po jakims czasie, nikogo (z wyjatkiem siebie) nie zabil.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)