Bog jest Wielki, Boze Narodzenie 1914 i pilka nozna
Sto lat temu Bog natchnal walczacych zolnierzy zeby zaniechali na chwile bezsensownego strzelania do siebie nawzajem i zeby dla uczczczenia Narodzenia Chrystusa postrzelali sobie instead bramki w meczu pilki noznej. To byl wspanialy pomysl, zolnierze ekstatycznie wykorzystali chwilowa szanse i oddali sie z zapalem kopaniu pilek (pilek bylo wiecej niz jedna, mecze odbywaly sie w kilku miejscach na linii dosc dlugiego frontu niemiecko-alianckiego). Dawano sobie nawet prezenty przy okazji, dorosli ludzie cieszyli sie jak dzieci, spiewano koledy, radochy bylo co niemiara, wszyscy mieli swiadomosc ze Bog sie rodzil, w stajence, na sianku, bylo cudownie. Po kilku godzinach Sytuacja wrocila do normy, zolnierze wrocili do karabinow, armat, do tego wszystkiego wrocili od czego sobie zrobili swiateczna przerwe, polala sie krew i czesci ciala zabijanych ofiar znowu zaczely fruwac w powietrzu. Swiat wrocil do normy, nikomu juz nie przychodzilo do glowy spiewanie koled, tym bardziej kopanie pilek.
Bog jest doprawdy wielki skoro mogl spowodowac ze choc na chwile ludzie zaprzestali rzezi, wzajemnego mordowania sie i potrafili oddac sie emocjom sportowym. Nie jestem fanem sportu, meczow pilkarskich nie ogladam, ale czy pomysl Boga na kopanie pilki zamiast kopania siebie wzajemnie nie jest czyms wielkim?
I wlasnie o ten pomysl chodzi, o to zeby cos robic gdy wszedzie beznadzieja i czarna rozpacz, zeby, gdzies w tunelu wreszcie jakies swiatelko.... Alleluja i do przodu jakby to ujal wspanialy polski artysta Maciej Wroblewski.
Maciej Wróblewski - Alleluja i do przodu


Komentarze
Pokaż komentarze (3)