Logika drodzy panowie (panie), logika
Bardzo czesto spotykam sie z argumentem, ze cos jest glupie, zle, bezwartosciowe bo ten ktos argumentujacy nie pojal o co temu kogo krytykuje chodzi. Taka argumentacja jest na Salonie codziennoscia, az nie chce mi sie wymieniac delikwentow, bo przeciez sa dobrze znani i oni wcale tego nie ukrywaja. Znane sa wywody Osiejuka, ze Baranczak, Shekspir (Shakespeare) byli ponizej jakiegokolwiek poziomu bo on ich nigdy nie rozumial, obecnie Coryllus pisze o Hemingway’u i Stachurze mniej wiecej to samo, pamietam jak taka Optymistka pisala w komentarzach do mnie, ze jestem glupi bo ona nie mogla mnie zrozumiec, jej kolega King Arthur serdecznie ja w tym popieral.
Nie zamierzam krytykowac wymienionych osob ani innych nie wymienionych, nie zamierzam wykazywac ich posledniego stanu intelektu czy wrecz calkowitego uposledzenia. Chcialbym jednak nadmienic, tak zupelnie na marginesie i bez dobrego powodu, zwrocic uwage wszystkim aspirujacym do madrosci i przekonanych o wlasnej nieomylnosci, ze jesli oni czegos nie rozumieja, to nie koniecznie musi to byc wina tego kto napisal to czego oni nie rozumieja. Istnieje teoretyczna ewentualnosc, odlegla ale jednakze mozliwa, ze to oni sa glabami a ich mozgi pracuja za wolno, za szybko, w ogole nie pracuja i ze nawet najmadrzejszych tresci nie byliby w stanie wlasciwie odebrac.
Jak to sie kiedys mawialo, takie sa prawa logiki, nie rznijcie glaba, praw logiki nie zmienicie.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)