O Palacu Kultury, Sowincu, osobach pomylonych i hobbystach.
Podpadam ostatnio roznym pominietym, cofnietym, niepelnosprawnym, tak widocznie musi byc, taki moj pech. Widzac takiego nieszczesnika zwykle staram sie nad nim ulitowac, podpowiedziec co ma zrobic zeby cos zrobic, jak ma myslec zeby inni uznali, ze to jest praca mozgu nie zas bezproduktywne sie tego mozgu gotowanie, zeby go ludzie nie odbierali jako uciekiniera z zakladu specjalnej troski i opieki, a taki ktos oburza sie na mnie, ze brak mi wyrozumialosci, ze nie okazuje mu sympatii, ze nie otaczam go aureola przyjazni i uwielbienia, po glowce nie glaszcze w sytuacji gdy inni go glaszcza i ze nie tytuluje go “panem”. A to ze mu wlasnie pomagam tak jak wyzej wymienilem, to pies?
Czlowiek reklamuje sie jako hobbysta wioslarz, hobbysta fizyk i do tego lotniarz czyli z zalozenia ktos kto lotnym nie jest (potrzebuje specjalnego urzadzenia zeby sie wzniesc), napisal notke najezdzajac na Sowinca. Napisal ze Sowiniec jest politrukiem “drugiej generacji”, z kontekstu wynika ze druga generacja jest czyms gorszym niz pierwsza, w przeciwienstwie do utrwalonego w naukach scislych rozumienia, ze druga generacja jest czyms znacznie lepszym, czyms nowszym, sprawniejszym. Ale ow czlowiek jest tylko hobbysta fizykiem, skad on ma takie rzeczy wiedziec? Nie zdazyl jeszcze doczytac, niech mu tam.
Ow hobbysta, zarzuca Sowincowi ze ten ma za nic interes polskich dzieci ktore masowo kapia sie w basenie PKiNU i tam ucza plywania, ze wylacznie ze wzgledow swojego nierozgarniecia umyslowego domaga sie palaca zniszczenia i ze w swoim zacietrzewieniu politycznie motywowanym nie zauwaza, ze Egipcjanom nie przyszlo do glowy burzenie piramid, czy komukolwiek innemu (hobbysta nie wie dokladnie komu, to nie jego hobby) burzenie miast Aztekow.
Z Sowincem mam historie roznych sprzeczek i odmiennych ocen, ale przeciez nie moze to spowodowac zatracenia obiektywizmu i mojego przylaczenia sie do najazdu osoby pomylonej po to zeby Sowincowi dokopac, zeby poczuc sie lepiej, ze razem moglismy Sowinca zgnoic. Taki nigdy nie bylem i nie bede, co to to nie. Napisalem wiec komentarz wskazujacy na brak meritum w notce hobbysty, na chore porownywanie piramid w Egipcie czy gdziekolwiek indzej do Kultury Palaca, na niefunkcjonalnosc Kultury Palaca i przestarzalosc, na niespotykana wrecz tego ohyde i nieestetycznosc. Niestety, z rozpedu, pisalem do hobbysty przez “ty”, nie uzylem grzecznosciowej formy “pan”, bo do glowy mi nie przyszlo nazywac hobbyste panem, sprzeczne mi sie to wydawalo ze zdrowym rozsadkiem, jak sie okazuje nieslusznie. Hobbysta, w majestacie salonowego prawa, zakazal mi wypowiadania sie u niego na jakikolwiek temat, nawet gdybym mial sto procent racji, nie wolno mi u niego pisac.
Pisze wiec u siebie, jesli hobbysta bedzie chcial podyskutowac merytorycznie temat, jestem otwarty, nie zakaze mu, a nawet postaram sie mu pomoc, poprowadze za raczke, podpowiem i naucze. Powtorze po Konopnickiej (czy ktokolwiek to byl kto to powiedzial), pojdz dziecie, ja cie uczyc kaze.
Sowiniec ma racje, Palac Kultury w Warszawie powinien byc wyburzony, pole zaorane, zapomnijmy w swiadomosci narodu, ze kiedykolwiek istnial. Tak nam dopomoz Bog.
- Palac jest nieestetyczny. Jest Ohydny. Jest to tzw monstrosity. To jest wystarczajacy powod zeby toto zniszczyc.
- Palac jest politycznym wyzwaniem dla rozsadnie i patriotycznie myslacych Polakow. Zostal nam wybudowany jako symbol komuny, jako symbol rzekomej przyjazni z najezdzca, jako gwozdz w oku, po to zeby uwieral, przypominal, dreczyl. To jest kolejny powod zeby tego sie pozbyc.
- Palac jest groteskowo niefunkcjonalny. Juz w momencie budowy byl technologicznie i funkcjonalnie przestarzaly, nie nadawal sie nigdy na biura, sale uprawiania sportu, sale wykladowe. Wystarczy popytac sie obiektywnych fachowcow, inzynierow budowlanych czy architektow, projektantow wnetrz, kogokolwiek kto tam pracuje, trenuje, uczy sie.
- Wbrew argumentom roznych tluczkow i osob niesprawnych umyslowo, utrzymywanie palaca w stanie uzytecznosci jest chore i nieekonomiczne. Koszty rozburzenia bylyby pewnie olbrzymie, to jednak nie byloby to zupelna strata. Teren pod palacem jest znacznie drozszy niz koszty zburzenia.
Posluze sie przykladem z innego kraju, w ktorym mieszkam od wielu lat. W moim miescie, ponad milionowym, w samym centrum stal budynek ok 20 pietrowy, ktory pewnie mial ze 30-40 lat. Zapadla decyzja, ze budynek zostanie rozburzony, w jego miejsce zostanie wybudowany nowy, o niewiele wiekszych parametrach (nie jest wyzszy, byc moze troche szerszy). Gdy rozmawialem z ludzmi zorientowanymi w sprawie, bylem zdziwiony ze w doskonalym stanie budynek idzie na rozwalke, tlumaczono mi ze koszt terenu na ktorym on stoi jest tak znacznie wyzszy, ze koszty rozburzenia nie maja istotnego ekonomicznie znaczenia. Podobnie jak koszty wyburzen wielopietrowych wiezowcow w Stanach Zjednoczonych co od czasu do czasu pokazuje telewizja, one nie liczyly sie w porownaniu z wartoscia ziemi na ktorych staly. Ekonomicznie to jest oplacalne zeby wywalic cos starego, nawet jeszcze nadajacego sie do uzywania, bo nowe bedzie nowoczesne, bedzie przystosowane, bedzie funkcjonalne. I bedzie estetyczne. I bedzie mozna wybudowac dziesiatki plywalni, znacznie nowoczesniejszych I bardziej funkcjonalnych, w ktorych polskie dzieci beda sie mogly uczyc plywac.


Komentarze
Pokaż komentarze (70)