Gdzies w Polsce w szpitalu przeprowadzono zabieg in vitro uzywajac nie ten material genetyczny ktory powinno sie uzyc i powodujac ze urodzone dziecko nie pochodzilo od tej matki i pewnie nie od tego ojca (choc o ojcu nie mowi sie). Wowczas okazalo sie ze codzienna praktyka bylo nieoznakowywanie probowek, oznakowywanie po czasie, oznakowywanie zupelnie nieczytelne, taka radosna i nieformalna zabawa w doktora.
Matka dostala nie swoje dziecko i domyslam sie, ze katolicy i osoby nawiedzone z partii sprawiedliwosci i prawa i jej pobliza wzrusza ramionami i skomentuja ze przeciez nic takiego sie nie stalo, bo i tak nie bylotodziecko przez Boga planowane, ale jakis ludzki eksperyment. Nic sie nie stalo, Polacy, nic sie nie stalo.
Dla mnie to jest taki polski przyczynek do historii swiata, nowoczesnosc w zagrodzie i polski charakter. Wchodzimy do Europy i domagamy sie szacunku, rownouprawnienia z tymi wielkimi i bogatymi, partnerskiego traktowania, ale nie przejmujemy sie tym ze jeszcze sporo nam brakuje do tych z ktorymi czujemy sie rowni. Jesli ciagle sie jeszcze biega za chalupe z pierwsza i druga potrzeba to byc moze nie powinno sie miec pretensji, ze ci do ktorych towarzystwa pretendujemy patrza na nas z przymruzeniem oka i traktuja nas rozrywkowo.
Pomylki zdarzaja sie na calym swiecie, kazdemu sie moze zdarzyc jakies niewlasciwe zachowanie, bledne rozpoznanie czy podjecie zlej decyzji. Ale nie jest pomylka system pozwalajacy na nieewidencjonowanie materialu genetycznego lub ewidencjonowanie po czasie, to jest chory system radosnej obojetnosci, no bo przeciez nic takiego zdarzyc sie nie moze, a jak sie zdarzy to i tak nikt sie nie zorientuje, a jak sie zorientuje no to co, przeciez to nie moze miec znaczenia czy to jest dziecko tej matki czy innej, skoro i tak jest sztuczne.
No wiec dla mnie to ma znaczenie i wierze w to ze dla ludzi normalnych tez ma.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)