Wczoraj wstapilismy z zona do znajomych, ktorzy maja polska telewizje. Polskie kanaly, polskie programy informacyjne, polskie filmy, my tego nie mamy, wiec w czasie naszej wizyty patrzylem sie bez przerwy na to co tam bylo, do stopnia nawet niegrzecznosci, bo przeciez goscie powinni raczej byc pochlonieci rozmowa z gospodarzami niz gapieniem sie w telewizor.
Lecial program polityczno informacyjny, kilku w miare mlodych ale utytulowanych ludzi wypowiadalo sie na tematy zwiazane z wygraniem PISu, przegrana PO, z tym co sie dzieje i dziac bedzie w najblizszej rzeczywistosci. Ktorys z nich wypowiedzial zdanie w jakis sposob zaskakujace swoja trafnoscia, ze wyborow nie wygrywa sie w Warszawie ale w Garwolinie, zaden nie zaprotestowal lub skorygowal, wszyscy sie z tym zgodzili choc w malo czym sie zgadzali. Byla to dla nich taka oczywistosc ktorej nie warto bylo dyskutowac, to byl fakt.
Pamietam odlegle czasy gdy takie miasta jak Garwolin, Grojec, Sochaczew, Wolomin, byly slowami kluczami, symbolizowaly prostacka prowincje, zacofanie, slome w butach i cofniecie umyslowe. Jak to zwykle z generalizacjami, nikt nie zastanawial sie nad ich slusznoscia merytoryczna, wystarczylo ze byly w powszechnym obiegu, ze funkcjonowaly, ze symbolizowaly. Bylo wiele spraw sadowych w ktorych ktos kogos nazwal garwolinskim chamem, to byla obraza czasami nawet wieksza niz gdyby zbeszczescil mamusie, za to dostawalo sie po buzi prawie natychymiast. W komunistycznej rzeczywistosci, gdzie wszyscy byli teoretycznie rowni, ludzie znajdowali sobie frajde w klasyfikowaniu innych jako nierownych, bo z Garwolina, bo nienadazajacych, bo prostych i cofnietych.
Mysle ze we fragmencie dyskusji jaki obejrzalem, ten schemat ponownie zadzialal. Garwolin to symbol cofniecia i wiochy, prostactwa i wiejskiego widzenia swiata przez pryzmat obory, sieczki, cebuli lub jablek. Symbol zamkniecia sie w niewielkiej ale swojskiej spolecznosci, bez aspiracji na europejskosc, z bogoojczyznianym rozumieniem patriotyzmu, swiata, wszystkiego co sie dzieje wokol. Do takiego Garwolina nawiazali panowie doktorzy mowiac o wygrywaniu w nim wyborow. W tym kontekscie, mentalnosc wiekszosci wyborcow to mentalnosc mieszkancow Garwolina, to glosowanie za tym co w ich zyciu najwazniejsze, niech sie Europa nie wcina w polskie sprawy, niech pedaly sobie chodza u nich, ale u nas im wara, nie dla in vitro, bo to grzech i poruta, tak dla Kosciola bo to przeciez polska tradycja, nie dla paskudnego genderyzmu i zakazu bicia bab nawet we wlasnym domu, etc, etc, etc.
Na Salonie24 jest nieskonczona ilosc ludzi z mentalnoscia “Garwolina”, ludzi ktorzy tak wlasnie dyskutuja, ktorzy sluchaja sie swego garwolinskiego ksiedza, nie chca tolerowac pedalow i nawoluja do palenia teczy bo to swiadczy wlasnie o demokracji, ze moga cos spalic, ze im wolno. W tym kontekscie Salon24 jest podobnym przykladem jak Garwolin, wskazuje na spoleczne rozwarstwienie Polakow, na ich ograniczenie sie do wioskowych spolecznosci. I tacy ludzie niestety wygraja, bo jest ich wiecej, bo to jest polska prowincja, bo tak dziala system, bo ta cala wiocha przewaza na szali. Nie mamy co marzyc o europejskosci, tym bardziej o swiatowosci, musimy podporzadkowac sie Garwolinowi.
I to jest smutne.


Komentarze
Pokaż komentarze (17)