Polak, Wegier…. Wspomnienia. Ciag dalszy.
[zamierzalem napisac o eutanzji, ale nie jestem we wlasciwym nastroju, niech bedzie wiec o roznicach kulturowych]
Sobota, slucham muzyki ktorej juz przez jakis czas nie sluchalem, od nowa jestem nia urzeczony, zauroczony, opetany, jest cudowna. Kilka lat temu kupilem set 10 dyskow muzyki cyganskiej, im wiecej jej slucham tym bardziej ja kocham. Przecudowna, fascynujaca, niesamowita.
Teraz lece przez pierwsze 3 dyski z glownie Hungarian Gypsy, pije czerwone wino, jestem w nastroju. Pomyslalem sobie, ze w wiekszosci nagran po rozpedowce i uprzednim przygotowaniu powinno nastapic wzburzenie, eksplozja, cos akcentujacego wczesniejsza reszte, niestety tego nie ma, tak sie nie konczy, nastepuje cos poetyckiego i zaczyna kolejny utwor. Mysle ze Polacy spiewali by to inaczej, choc pewnie nie tak dobrze.
Wiele lat temu, w czasach studenckich, zanioslo mnie na OHP na Wegry, 3 tygodnie pracy w jakims ichnim kolchozie w Estergom (jakkolwiek sie to pisze), 3 tygodnie odpoczyku i rozrywki w Budapeszcie. Niezapomniane wakacje. Niezmierzone ilosci wina pitego w ich borkostolo, borozo, wszelkich innych rodzajach knajp, muzyka, spiew i zapomnienie. Po raz pierwszy mialem mozliwosc ocenic jak rozne etnicznosci podchodza do tych samych /podobnych spraw. Bylo nas 20 Polakow, 20 Rosjan, 20 Niemcow z DDR i kilkadziesiat Wegrow. Wszyscy upijalismy sie w miare. Podobnie, ale jednak…
Rosjanie byli bardzo sympatyczni, upijali sie najmniej, nigdy w niczym nie zapominali sie, byli nadgrzeczni, nie wchodzili w jakiekolwiek uklady “miedzyrasowe”, nie dyskutowali polityki.
Niemcy mowili po niemiecku, niektorzy Wegrzy ich rozumieli, mieli przepiekne dziewczyny, nie wtapiali sie, pili w swoim gronie.
My Polacy pilismy wszystko jak leci, w duzych ilosciach, przy nadazajacych sie okazjach, w autobusach, spiewalismy “Nikt nam nie zrobi nic….”, “My pierwsza brygada”, “Sokoly”, etc, etc, wszem i wokol tlumaczylismy ze komunizm jest systemem nam narzuconym, ze jest glupi i zly, ze to wszystko wina ruskich i ze kiedys to sie musi skonczyc bo kazdy idiotyzm sie kiedys konczy.
Zupelnie inni od nas wszystkich byli Wegrzy. Oni organizowali spotkania przy muzyce i poezji, przy swiecach recytowali cos czego normalni ludzie nie byli w stanie zrozumiec (wegierski jest trudnym jezykiem wylacznie dla wybrancow), opowiadano nam ze to bylo patriotyczne i nastrojowe, podobno ich to nosilo, nas niestety nie. Mieli cudowne wina ale ich mlodziez ich nie pila tylko recytowala, czy to sie miesci w glowie? W mojej sie nie miescilo.
I to jest wlasnie to, tam gdzie mnie brakuje eksplozji i krzyku Wegrzy recytuja patriotyczna poezje. Ich muzyka jest cudowna, najpiekniejsza z mozliwych, ale czesto w ich wykonaniach brakuje akcentu, czegos silnego, czegos dla tych nie do konca przekonanych. Uwielbiam muzyke wegierska, uwielbiam muzyke cyganska, ale czasami mi sie wydaje ze czegos w niej brakuje, ze ja to bym inaczej jednak…


Komentarze
Pokaż komentarze