Zawsze bylem zwolennikiem eutanazji. Zycie ludzi nie mogacych zyc, bedacych calkowicie zaleznych, nie bedacych w stanie decydowac o swoim zyciu jest parodia zycia. Jest czyms smutnym.
Wlasnie zaproponowalem zonie, ze za kilka lat, pewnie ok 5, mozemy sprzedac cokolwiek mamy, przeniesc sie do Burgundii (moze byc jakikolwiek inny region winiarski, sprawa otwarta do dyskusji), zamieszkac w jakims drobnym hoteliku i pic do oporu. Czy nie byloby to piekne skonczenie pieknego zycia?
Zona sie wsciekla, nie chciala tego nawet dyskutowac. Zona chcialaby bic rekordy, zyc 150 lat i czuc sie wysmienicie. Jakkolewiek jest ona madra osoba, nie jest w stanie dyskutowac zycia after.
Pewnie jednak zostanie nam zmierzyc sie z ostatecznoscia zupelnie nieprzygotowanymi.
Szkoda.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)