W dzienniku telewizyjnym uslyszalem i zobaczylem jak Nasz Prezydent na pytanie o to co zamierza zrobic w sprawie skladanych w czasie wyborow obietnic powiedzial “nie ulega watpliwosci ze Rzad bedzie musial przedstawic projekt ustawy w tej sprawie”. Nie zapamietalem w tym wszystkim jaka to byla sprawa, czy dodatki dla dzieci, czy powrot do emerytur wg starych zasad czy jeszcze cos innego, utkwil mi w pamieci wylacznie powyzszy cytat, jakze trafny, jakze tresciwy.
Nasz Prezydent ladnie to powiedzial, przekaz byl jednoznaczny, rzad bedzie musial.
Pewnie olbrzymia wiekszosc sluchaczy dziennika odetchnela z ulga, nie ma z tym problemow, prezydent sie wywiazal, obiecal i slowa dotrzymal. Jest przeciez niezlomny. Dla wiekszosci sluchaczy /ogladaczy sprawa jest oczywista, prezydent kaze, rzad wykonac musi a jak nie wykona to glowy poleca.
Niestety garstka takich jak ja nie zostala przekonana. Czy w Polsce prezydent, nawet ten patriotyczny i religijny i jak najbardziej niezlomny ludu wybraniec moze kazac narzuconemu przez obce mocarstwa rzadowi cokolwiek? Czy rzad rzeczywiscie bedzie musial? Czy niedajboze, zlosliwa i pelna zawisci Kopaczowa nie pokaze Naszemu Prezydentowi palca, tylko po to zeby mu zrobic na zlosc, pognebic i upokorzyc, pokazac przed ludem ze Nasz Prezydent nie moze jej kazac niczego? I co sie stanie gdy premierzyca mu pokaze, czy Nasz Prezydent tez jej pokaze? No i czy lud uzna wywiazanie sie przez Naszego Prezydenta z obietnic gdy rzad nie bedzie chcial jednak przedstawic projektu ustawy, czy zaliczy sie to Naszemu Prezydentowi jako niemoznosc obiektywna, sile wyzsza popularnie zwana “wolaboskaiskrzypce”?


Komentarze
Pokaż komentarze (22)