Dubienieckiego zapudlili. Wreszcie. Mala rzecz a cieszy.
Ponad 4 lata temu napisalem notke o tym jak Dubieniecki za napisanie pisma o ulaskawienie do wlasnego tescia skasowal 26 patoli. Nie napisalem tego wprawdzie, ale bylo to wrecz oczywiste, ze uwazalem Dubienieckiego za hochsztaplera, ze wzial mase pieniedzy za cos co osoba zatrudniona przy pisaniu podan wzielaby pewnie ok stowy, ze te pieniadze byly ukryta lapowka za to, ze obiecal czlowiekowi wyjscie, bo przeciez jego tesc byl prezydentem.
Czekalem z niecierpliwoscia na ustalenia roznych postepowan dyscyplinarnych ktorych wszczecia sie spodziewalem. Okazalo sie, ze spodziewalem sie nieslusznie. Nikt nie prowadzil postepowan, rada adwokacka uznala ze nie jest grzechem brac ile sie da skoro klient placi ile sie da. Tak to wszedl kapitalizm na rynek polski, nie ma cennikow, wszystko mozna, dziki zachod w polaczeniu z radosnym wschodem. Prokurator, z tego co wiem, tez nie wszczal postepowania, z motywow podobnych, Dubieniecki pozostal bezkarny, cieszyl sie jeszcze wowczas towarzystwem zony I przymierzal sie do zajecia wysokiej funkcji w pisludzie.
Na szczescie sprawa sie rypla, tak jak w przyslowiu o noszeniu wilka razy kilka, Dubieniecki rozwiodl sie z zona (chyba), przestal marzyc o pisowskich zaszczytach, ktos sie wreszcie odwazyl i go przymkneli. Nie wiadomo (jeszcze) na jak dlugo, nie wiadomo czy skutecznie, ale jak to sie mowi, mala rzecz a cieszy. Mnie w kazdym razie cieszy.


Komentarze
Pokaż komentarze (25)