Morderstwa w Paryzu i solidarnosc.
[jestem przeciwnikiem nazywania bandytow terrorystami. Ludzie ktorzy morduja sa bandytami, moga byc rowniez terrorystami, ale to jest ich cecha drugorzedna, pierwszorzedna ich cecha jest bandytyzm]
W Paryzu kilku zdegenerowanych bandytow zamordowalo i ciezko poranilo kilkaset osob. Bez racjonalnego powodu. Chcieli sie wyzyc i dowartosciowac, chcieli pokazac Francuzom, ze nie sa oni tak wspaniali jak im sie wydaje ze sa.
Caly cywilizowany swiat, rowniez ten mniej cywilizowany i nawet zupelnie niecywilizowany (przyklad Rosji sam sie narzuca) zjednoczyl sie w solidarnosci z Francja i Francuzami, wodzowie panstw przescigali sie w skladaniu kondolencji i wyrazow poparcia, w zalu i smutku. Nawet osoby znane powszechnie z niesolidaryzowania sie z Zachodem, jak Putin czy Kaczynski wyrazali wyrazy wspolczucia. Nawet Kaczynski (brzmialo to w jego wypadku jak zdawkowe zdanie zakonczone fraza “a teraz dzieci pocalujcie mnie w…). Bylo mu niewatpliwie trudno ale zrobil gest, przelamal sie.
W cywilizowanym swiecie nikomu nie przyszlo do glowy zeby szukac winy po stronie ofiar morderstw, cywilizowanym ludziom nie przyszlo. Kondolencje szly nawet z krajow arabskich majacych do Francji wieloletnie kolonialne pretensje, nawet oni zdobywali sie na wyrazy wspolczucia. Solidaryzowali sie wszyscy z wyjatkiem znaczacego odsetka Polakow zjednoczonych w niecheci do Zachodu. Grupy przyglupow i pomylencow, cofnietych umyslowo nieudacznikow, ludzi ktorym przeszkadza ze Zachod im daje za malo, ze promuje liberalizm, sekularyzm, wolnosc i demokracje, ludzi ktorym Zachod przeszkadza.
W Salonie24 ukazalo sie szereg notek i setki komentarzy podkreslajacych, ze ci wszyscy nie sa solidarni z Francuzami, ze oni nie sa i nie chca byc Francuzami czy Paryzanami, oni to nawet pisali po francusku, ze nie sa i ze nie chca byc.
Dziesiec miesiecy temu, po Charlie Hebdo masakrze, sytuacja byla podobna, setki blogerow akcentowalo swoja niechec do Francji i jej polityki spolecznej, czesto padaly stwierdzenia, ze maja to na co zasluzyli. Wowczs dyskutowalem z niektorymi z nich, staralem sie tlumaczyc, czasami w zdenerwowaniu stosowalem dosadne srodki perswazji, nie pomagalo. Czy mozna idiocie wytlumaczyc ze jest idiota? Nie mozna, ale nawet gdyby bylo mozna to po co, czy mozna nastawienie idioty zmienic? Zmienic inaczej niz w drodze lobotomii albo dlugotrwalej kuracji chemicznej? Poddalem sie, nie widzialem takiej mozliwosci.
Obecnie nie zamierzam wiec nikogo poprawiac, niech sie zajma tym sluzby powolane do poprawiania, mnie to nie obchodzi. Przykro mi ze dotyczy to mojego kraju, mojej ojczyzny, ze musze sie wstydzic za olbrzymi odsetek tych niesprawnych, za to ze oni moga tak swobodnie wypowiadac sie i glosic nienawisc, ale skoro nie moge na to nic poradzic niech tak zostanie. Skoro toleruje ich wiekszosc spoleczenstwa, skoro inni to akceptuja, nie bede sie wychylal, plotu nie przeskocze.
Komunisci w ciagu kilkudziesieciu lat spowodowali olbrzymie straty w substancji narodu, nie tylko rozwalili ekonomie ale, co byc moze wazniejsze, wymordowali lub wypedzili wiekszosc polskiej inteligencji, pozbawili narod zdrowej bazy genetycznej. Nastapila selekcja negatywna, prostactwo wszelkiej masci, ludzie nienauczeni niczego rozmnazali sie i produkowali podobnych sobie nienauczonych. Polske zalala fala tych z wiosek i miasteczek dla ktorych Zachod byl zly i zly pozostal, dla ktorych liberalizm to jest grzech smiertelny, sodomia i gomoria. I ci prosci i cofnieci dawali zycie rownie prostym i rownie cofnietym, no bo przeciez z pustego nikt nie naleje. I nie mial ich kto nauczyc bo pedagodzy, edukatorzy, wychowawcy mlodziezy i nauczyciele byli starego, komunistycznego chowu, bo oni tez traktowali Zachod jako tych co maja dawac, od ktorych “nalezy sie jak psu zupa”, ale ktory to Zachod swoj liberalizm niech sobie uprawia na wlasne potrzeby, od Polski im wara. Bo solidarnosc wymyslili Polacy, Zachod nie bedzie nam tlumaczyl co to jest i dlaczego.
Czarno to widze, sadze ze na zmiany trzeba poczekac, co najmniej kilka pokolen, to co sie dzieje w czasie wyborow jest tego wystarczajacym swiadectwem. Polacy sa konsekwentni, glosuja na PIS i Kukiza, nie chca byc Paryzanami. I nikt im nie zrobi nic bo na tym polega demokracja.
***Zwrocilem uwage ze prawie wszyscy z tych niechcacych byc Francuzami /Paryzanami zglaszaja swoje afiliacje do PISu i obnosza sie ze swoja gleboka religijnoscia. Czy jest to przypadek czy prawidlowosc? Czy ktos moze wymienic “nieparyzan” o innych niz pisowskie przekonaniach? Albo osoby mniej religijne?


Komentarze
Pokaż komentarze (5)