Panie Jarek, co oni Panu moga? (niech sie Pan nie boi, caly narod za Panem stoi)
Czytalem ostatnio w Polityce rozwazania na temat ewentualnego stracenia wladzy przez PIS, odejscia niewielkiej liczby poslow i zejscia do mniejszosci parlamentarnej, takie wishful thinking. W PISie jest mnostwo sprzecznych interesow, dzieli ich prawie wszystko a laczy tylko parcie do zaszczytow i wladzy (i zwiazanej z tym kasy), ale to co laczy jest tak potezne, ze wszelkie roznice wydaja sie nieistotne. Czy Gowin, traktowany per noga przez nowych politycznych przyjaciol odwroci sie od nich tylko dlatego ze jest przez nich traktowany per noga? Czy Szydlo moze sie obrazic na Jarka Premiera za upokorzenia jakich on jej przysparza? A jesli sie obrazi to czy zrezygnuje z rzadu i pojdzie pisac pamietniki? Nie, to nie sa obecne realia, to jest inny wymiar, integralnosc, honor, klasa to sa pojecia opisywane w ksiazkach z odleglej historii, w PISie nie wystepuja.
Powodzenie PISu zalezy od sukcesow w gospodarce. Jesli uda sie doprowadzic do koniunktury, zmniejszyc bezrobocie, zwiekszyc dochod narodowy, zlikwidowac korki uliczne i korki w przychodniach zdrowia, wprowadzic bezplatne leki dla staruszkow i innych pominietych, skrocic wiek emerytalny, wiekszosc narodu pojdzie za Jarkiem Premierem, lamanie prawa okaze sie bez znaczenia. No bo komu moze przeszkadzac ze Jarek Premier poklocil sie z Rzeplinskim i wywalil go z TK na zbita buzie? Moze Rzeplinskiemu, jego zonie i ewentualnie kilku tysiacom fanatykow, ktorym chodzi o pryncypia, przeciez ta garstka jest zupelnie bez znaczenia, oni kiedys sie zmecza i przestana protestowac, bo ile mozna protestowac?
Dla ludzi rozsadnych nie moze ulegac jakiejkolwiek watpliwosci, ze prawo jest lamane przez Jarka i jego ludzi. Wszelkie gremia prawnicze, ludzie ktorzy zajmuja sie prawem zawodowo, podejmuja uchwaly potepiajace, wypowiadaja sie senaty uniwersyteckie, rady wydzialow prawa, PAN, SN, wszelkie mozliwe rady i organizacje prawne, nie ma w kraju bardziej znaczacych prawnikow, bardziej renomowanych. I co? I nic. Jarek Premier jest na fali, nie przejmuje sie tym co tamci mowia, w odpowiedzi on im moze zarzucic ze nie moga miec racji skoro sa skazeni genetycznie, maja w sobie gen zdrady narodowej, nie chca zeby Polska byla Polska, chca zeby wziely nas ruskie i niemieckie i zydowskie. I kto jest w stanie sprawdzic kto ma racje, na pewno nie narod ktory juz raz wybral. Olbrzymia wiekszosc narodu popiera Jarka Premiera, narod nie chce zeby Niemiec plul nam w twarz …. I niech sie odtrzniaja wszelkie interesy zachodnie, ci ktorym placi Soros czy ktokolwiek inny, Jarek jest pomazancem Boga i narodu, zbawicielem ojczyzny i Wielkim Czlowiekiem (nazwany tak przez prezydenta Dude).
Wiekszosci ludzi jest obojetne czy prawo jest przestrzegane jesli to nie dotyczy ich bezposrednio. Nikogo nie obchodzi czy PIS bedzie sobie wprowadzal anty-demokratyczne ustawy, ze bedzie lekcewazyl innych jesli to lekcewazenie nie bedzie skierowane przeciwko konkretnemu Kowalskiemu a wowczas i tak tylko Kowalski bedzie krzyczal o niesprawiedliwosci, Kwiatkowskim czy chocby innym Kowalskim to bedzie obojetne. Nie ma wiec znaczenia ze prawnicy przy roznych okazjach mowia o lamaniu prawa bo najczesciej nie dotyczy to nikogo konkretnego, bo zasadami i pryncypiami nikt nie jest zainteresowany. Ostatnio czlowiek w salonowej dyskusji napisal cos takiego – “…ponad prawem jest naród.... Mam nadzieję, że PIS to zmieni. Legalnie czy nie - mam to w nosie” i to nie byl ktos pierwszy lepszy z ulicy, to byl doktor (PhD) z Krakowa. Czy mozna wiec dziwic sie wszystkim osobom intelektualnie ponizej tego poziomu? Czy mozna miec pretensje do kogos takiego jak przyslowiowe ekwidystanty, bezniki, szamanki, eski, teski i tereski, wiesie, hostesie czy inne arabeski? Od nich oczekiwac walki w obronie pryncypiow prawa, ktorych nie sa w stanie zrozumiec?
Dlaczego lamia prawo Jarek, Duda, Kopacz? Bo wierza ze nikt im nie zrobi nic, bo sie przekonali ze wczesniej Ziobrze nic nie zrobiono, jeszcze wczesniej Jaruzelowi, Kiszczakowi i im podobnym, ze Kaminskiemu tez nic nie zrobiono bo kolega zalatwil, bo nie ma na nich sily ktora oni by uznali za realne zagrozenie. Bo wiekszosci spoleczenstwa jest obojetne ze oni lamia prawo bo tej wiekszosci sprawa nie dotyczy w zadnym konkretnym wymiarze, bo wierza w to ze bedac na fali moga sie wypiac na wszystkich innych. To nie jest tylko pisowska koncepcja, to jest genetyczna cecha Polakow, jesli jestem na topie nie musze sie liczyc z nikim, bo nikt mi nie zrobi nic. To jest polski ethos narodowy, to juz znalazlo swoje upamietnienie w polskich piesniach patriotycznych, “nikt nam nie zrobi nic, bo z nami jest marszalek Smigly Rydz”, czyz moze byc lepszym usprawiedliwieniem dla kolejnych marszalkow ich postawa nie bania sie?
Jarek Premier nie jest bardzo starym czlowiekiem, rocznik 49, wcale nie musi sie spieszyc. Ale Jarek Premier jest pobudzony, chce zalatwic szybciej niz mozna bo szybkosc pozwoli zaskoczyc, pozwoli wymanewrowac. Jarek Premier dobrze zna swoich kolegow ze studiow, Rzeplinskiego, Safiana, Wyrzykowskiego, Sadurskiego, on wie ze oni nie traktuja go powaznie, ze go lekcewaza, on chce im pokazac, ze nieslusznie. On nie moze z prawnikami z prawdziwego zdarzenia dyskutowac prawa bo on na prawie sie nie zna (ma kompleks bamboosa, wie ze nie jest w stanie), ale moze ich wykolegowac, wymanewrowac, upokorzyc, to moze bo ma sile i nikt mu nie zrobi nic. Cala wiec gra jest o przyslowiowe peanuts, o to zeby im pokazac ze on nie jest tak glupi jak mogliby sadzic ze jest. Prawo ma znaczenie trzeciorzedne, chodzi wylacznie o prestige, o ambicje, o to kto jest lepszy. I on im pokaze ze jest lepszy, oni se moga pomachac choragiewkami w pochodach, moga sie wsciekac na pytania dziennikarek (jak Rzeplinski sie ostatnio wsciekl), ale sprawa sprowadza sie do tego co oni mu moga zrobic, Jarek Premier wie ze nic nie moga. I wychodzi na to, ze profesorowie w ostatecznym starciu przegrywaja z Jarkiem jak neptki, jak polglowki, jakby nigdy do szkol nie chodzili.
***
Jeden z tych wiernych, miernych i mizernych, Blaszczak czy jakos podobnie (nie jestem w stanie ich rozroznic ani zapamietac), powiedzial ze TK stanowczo za malo pracuje, ze tylko 2 razy w tygodniu. Dlaczego on chcial uzyc argumentu idioty? Czy on uznal ze ludzie do ktorych mowil sa niesprawni umyslowo i nie ma znaczenia co on mowi, oni i tak mu uwierza, czy byc moze chcial sie przedstawic jako idiota bo ludzie lituja sie nad wszystkimi niesprawnymi, bo taka jest ludzka natura, nawet wiec jesli mu nie uwierza to przynajmniej nie zarzuca, ze klamie? Nie wydaje mi sie prawdopodobne zeby on sadzil, ze rozpoznawanie wielkich spraw, najwazniejszych z waznych, najbardziej skomplikowanych moze byc rozpoznawane w tempie szybszym, ze np sedziowie moga rozpoznawac sprawy codziennie. Czy zalozyl ze do spraw nie trzeba sie przygotowywac, zbierac materialow, czytac, zapoznawac sie z milionem roznych ocen, dokumentow, wystapien, artykulow naukowych, chocby przeczytac to co pelnomocnicy stron zycza sobie powiedziec? A jesli wiedzial i mimo to udawal ze nie wie, to czy nie byla to zwykla tupeciarska bezczelnosc? Bo nikt mu nie zrobi nic?
***
W tym wszystkim postawa Prezydenta Dudy jest inna, jemu nie mozna zarzucic udawania. On wypowiada sie z ironicznym usmiechem, to jest takie wyzwanie do tych co wiedza ze to wszystko nieprawda i oszustwo, on usmiecha sie i mowi, no i co, co mi zrobicie, ja to wiem, wy to wiecie, wy wiecie nawet ze ja to wiem, ale nikt mi nie zrobi nic. Cos w rodzaju Jerzego Urbana, mlodszy tylko i przystojniejszy. I usmiecha sie ironicznie, ze jestescie takie bamboosy ze myslicie ze moglibyscie cokolwiek, podczas gdy wy nic nie mozecie.


Komentarze
Pokaż komentarze (105)