Jarek Premier, Janusz “Myszka Mikki” Korwin, Kookaburra. Notka z cyklu siedzimy sobie z zona na tanku.
Cudowny dzien sie dzis zdarzyl u nas, temperatura wrecz pokojowa, wino wchodzi cudownie, nie potrzebuje chlodzenia, przyroda rozkwita i leci wlasnie Miles Davis. Jest kilka w tym wszystkim po raz pierwszy, zona zrobila dla nas obojga kotlety mielone po raz pierwszy, pomyslalem sobie ze rzuce jednego siedzacemu obok kookaburra (po raz pierwszy rzucilem cokolwiek), on/o/a sobie pomyslal/a/o, ze sobie sprobuje, powtarzalem to wiec kilkakrotnie, on tez powtarzal, cudownie sie zrobilo w tych cudownych okolicznosciach przyrody.
J Myszka Mikki Korwin nie jest bohaterem z moich bajek. A moze nawet wrecz przeciwnie. Jednak w jakis cudowny sposob, z woli BogaWszechmogacego, wszedlem w jego YouTube gdzie on mowi ze powinnismy sie wszyscy modlic zeby Jarka Premiera Bog Najjasniejszy trzymal przy zyciu jak najdluzej, bo po nim przyjdzie potop i zniszczenie i poruta. I, niestety, JKMyszkaMikki ma racje. Tak rzeczywiscie jest, jesli Kaczynskiego nie stanie (gra slow niezamierzona) reszte mozna o przyslowiowy kant przyslowiowej pupy. Na reszte juz nie bedzie czasu, przyjdzie Sodoma i Gomorrrra i wszelkie wyobrazalne (jak rowniez niewyobrazalne) nieszczescia.
Jarek Premier tworzy system dla siebie i na swoje wlasne potrzeby. On chce rzadzic samodzielnie, bez niczyjej pomocy I niczyjego udzialu. On jednoosobowo ustawi nas wszystkich do pionu /poziomu (w zaleznosci od sytuacji), nikt mu nie zrobi nic. On najlepiej wie co jest dla nas dobre, On moze kazac swoim muppets co maja robic zeby bylo dobrze. Wszelkie nici /sznurki /linki wiada do niego, on ustala, decyduje, poleca, rzadzi. System jest na jego wymiar, On jest jak Pilsudski, kocha narod i dla narodu ratowania rzuci sie przez morze. On jest szlachetny.
Ale co sie moze stac gdy Jarka Premiera dobry Bog wezwie do Siebie? Chcielibysmy zeby byl z nami jak najdluzej, przeciez nieuchronna koleja rzeczy, Bog Pan wezwie Go do siebie predzej czy pozniej, bedzie chcial miec szlachetnego przy sobie, co wowczas? Nie zostawil Jarek Premier zadnego godnego spadkobiercy (poza kotka oczywiscie ktora to kotka nie bylaby w stanie wejsc w struktury panstwowe godnie I ze zrozumieniem roli opatrznosciowej nadanej jej z woli Jarka). No wiec co po Jarku? System jest ustawiony dla niego, dla czlowieka szlachetnego, czy moze go wypelnic jakis Ziobro? Albo Macierewicz? Albo Kurski? Albo Piotrowicz? Albo niedajBoze fcuken Pawlowicz? Przeciez to bylaby katastrofa, dopuszczenie tego typu typow do trzymania kraju za pysk byloby niewyobrazalnym nieszczesciem. Jarek jest szlachetnym patriota i on cokolwiek robi, robi dla szczescia naszej ojczyzny, ale czy ci pozostali tez tak by robili? Czy oni sa wystarczajaco szlachetni?
Obawiam sie ze nie.
Ma racje wiec Myszka Mikki, modlmy sie za Jarka, to jest nasza jedyna nadzieja ze on jeszcze z nami pobedzie. Jaki on jest, taki jest, ale on tylko dla ojczyzny ratowania, nie dla osobistych korzysci ustawil system, on moze wszystko ale cokolwiek bedzie robil to bedzie robil w dobrej sprawie I dla powszechnej szczesliwosci. Po nim przyszliby inni ktorym powszechna szczesliwosc wisialaby kalafiorem, modlmy sie zeby Jarek zyl lat stopiecdziesiat, zeby to on decydowal o wszystkim. Bo w gruncie rzeczy Jarek Premier jest porzadny chlop, znam go osobiscie I moge zaswiadczyc, jest katolikiem I patriota I natchnionym poeta jak rowniez intelektualista. I cudownym prawnikiem. Tym wszystkim jest Jarek, ci co przyjda po nim niczym takim nie sa. Niestety.
Ma racje Myszka Mikki, nawet nierozgarnietemu zwierzeciu zdarza sie miec racje od czasu do czasu.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)