Nie ma tego zlego co sie na dobre…. czyli sprawa Bolka
Moje zdanie o ekipie wodza Jarka jest w miare znane i wielokrotnie juz je przy roznych okazjach wypowiadalem. Jak na razie zdania tego nie zmieniam.
Mysle jednak ze w tym calym nieszczesciu jakie sprowadza na kraj nowa ekipa jest cos bardzo pozytywnego, nastepuje rzeczywista dekomunizacja i chec wyciagniecia na wierzch tego wszystkiego co wyciagniete byc powinno. Nawet jesli jest to wywolane doraznymi korzysciami politycznymi i jest wyrywkowe i instrumentalne, to i tak jest czyms korzystnym, ze nastepuje rozliczenie zaleglego lajdactwa, ze ustala sie kto i kiedy sie zeswinil. Jestem za.
Od szeregu lat czytam Polityke i uwazam ja za najlepsza gazete w Polsce, merytoryczna i profesjonalna, mam swiadomosc ich “lewego” odchylenia ale nie przeszkadza mi to w poznawaniu polskich realiow wlasnie przez filter ich artykulow. Kloce sie w tym wzgledzie z przyjacielem ktory redaktorow polityki uwaza za propagandystow i ludzi na wiare nie zaslugujacych. Za ideologicznych oszustow, za ludzi skazonych.
Ostatnio stala sie glosna sprawa “Bolka”. Ujawniono dokumenty potwierdzajace, ze Lech Walesa sypal przyjaciol i ze robil to za pieniadze. Redakcja Polityki i cenieni przeze mnie autorzy gremialnie wzieli Walese w obrone, zaczeli tlumaczyc co jest nie do wytlumaczenia, przekonywac i robic wode z mozgu w sposob do zludzenia przypominajacy sowieckie metody tlumaczenia. Starali sie tlumaczyc celowosc ukrywania faktow po to zeby niekorzystne fakty nie zmienily naszych przekonan o narodowym bohaterze, o symbolu, nie zmienily naszych ocen.
Dlaczego nie lubimy swoich bohaterow narodowych, Edwin Bendyk
Nagonka na Lecha Walese jest zenujaca, redakcja
Gdyby Bolek nie istnial trzeba by go wymyslic, Daniel Passent
Historia Lecha Walesy i jego relacji ze Sluzba Bezpieczenstwa, Burnetko, Wladyka
Sensatom przypominamy: Zaslug Lechowi Walesie nikt nie odbierze, Burnetko
Musimy ochronic prawde o roli Lecha Walesy w historii Polski, Wladyka
Tajemnicza generalowa czyli kim jest zona Czeslawa Kiszczaka, Zagner
Komu potrzebny jest Bolek?, Passent
Czy moj przyjaciel ma racje, ze ludzie w redakcji Polityki skazeni sa komunistycznym genem? Genem nastawionym na klamstwo i propagande, na ochrone interesow swoich, w przeciwienstwie do interesow wszystkich innych, w przeciwienstwie do rozsadku I rzetelnosci? Na codzien sa profesjonalni, ale w sytuacjach emergency zwieraja szyki zeby dac odpor?
Jesli Walesa byl bohaterem narodowym i osobiscie wygral walke z komuna (w moich oczach nie byl I to nie on wygral) to nie ma znaczenia, ze byl od czasu do czasu rowniez kanalia. To sie zdarzalo na przestrzeni dziejow masowo, ludzie wielcy w jakiejs dziedzinie bywali wcieleniem zla w innej, Bonaparte, genialny strateg i maz stanu nie mial problemow z mordowaniem swoich przeciwnikow politycznych, z okrutnym rozprawieniem sie z obroncami Egiptu, z pozostawieniem swoich zolnierzy na pastwe losu w Rosji. Takich jak on byly setki tysiecy, Krol David, przodek Jezusa i tworca potegi Izraela spowodowal zabicie meza kobiety na ktora mial wlasnie ochote. Tacy ludzie istnieja ale w systemie demokratycznym niedopuszczalnym jest ukrywanie prawdy, przestawianie akcentow i twierdzenie nieprawdziwosci, ze ktos wazny dla nas z jakiegos powodu musial byc rowniez szlachetny. To ze demokracja zostala wywalczona nie musialo byc wynikiem walki pod wodza szlachetnego czlowieka, jak sie okazalo (jesli dokumenty sa prawdziwe), nie bylo.
Praktycznie od zawsze uwazalem Walese za prymitywnego prostaka za ktorego wstydzilem sie przed swiatem. Jego nieumiejetnosc wypowiadania sie, czytania, gadanie bzdur i wrecz kabotynskie cwaniactwo byly zenujace, bylo mi wstyd ze ktos taki mnie reprezentuje. Jednoczesnie uwazalem ze na tym polega polityka, ze powinnismy go popierac bo tylko on moze pociagnac masy ludzi do siebie podobnych, ze tylko popularny zryw przeciwko komunie moze sie udac. Ze z dwojga zlego lepiej bylo wiazac sie z takimi jak Walesa niz z funkcjonariuszami bolszewii. Przeciez olbrzymia wiekszosc walczacych z komuna nie kierowala sie nosnymi haslami patriotyzmu i walki z obca okupacja, ta wiekszosc byla zainteresowana swoimi sprawami, tym zeby im bylo lepiej i ich rodzinom, zeby wyjsc z odsuniecia i ustawic sie na lepszych miejscach. Dla tej wiekszosci Walesa byl swoj, ktos za kim chcieli pojsc, oni nigdy nie poszliby za np Mazowieckim, Gieremkiem, Stelmachowskim, czy zydowskimi Michnikiem lub Kuroniem, nie mowiac o Blumsztajnie czy chocby Rokicie.
Taka jest wiec prawda, Walesa byl kabotynem ale takim ktory byl w stanie pociagnac za soba masy, byl w stanie wygrac z bezpieka i komuna. To ze przy okazji byl rowniez kanalia (jesli dokumenty sa prawdziwe, nie esbeckie falszywki) i wykorzystywal bezpieke do topienia swoich, specjalnie nie zmienia w moich oczach oceny jego osoby. Dlaczego wiec dziennikarze Polityki uparli sie zeby ksztaltowac go w opinii publicznej na czlowieka z marmuru, krysztalowca, kogos na wzor Jezusa, z ta tylko roznica ze ciagle zyjacego? Dlaczego Polityka stara sie nam wszystkim robic wode z mozgu i przekonywac ze czarne jest biale albo zielone albo zolte? Czy uwazaja ze w ten sposob latwiej bedzie im wygrac wojne z wodzem Jarkiem? Klamia bo chca wygrac?
Ciesze sie w tym wszystkim ze Jarek “Wodz i Premier” Kaczynski pozwoli, przynajmniej w jakims ograniczonym zakresie, wyjsc z zaklamania. W tym go popieram.


Komentarze
Pokaż komentarze (50)