Ciekawostki ze świata
Mówić o tym, o czym inni milczą.
1 obserwujący
6 notek
2468 odsłon
  321   0

Od bogactwa do biedy i od biedy do bogactwa. To dobra lekcja dla nas Polaków.

Pedro Szekely
Pedro Szekely
Czy martwisz się rosnącymi cenami w Polsce i jej przyszłością? Jeśli tak to mam dla Ciebie przykład kraju, który znalazł się w podobnej sytuacji jak Polska. I za pomocą jednej tabeli pokażę Ci, że ich rozwiązania działają.

Czy martwisz się rosnącymi cenami w Polsce i jej przyszłością? Jeśli tak to mam dla Ciebie przykład kraju, który znalazł się w podobnej sytuacji jak Polska. I za pomocą jednej tabeli pokażę Ci, ze ich rozwiązania działają.


Dzisiejszym tematem jest pewien kraj, w którym inflacja galopuje, dług publiczny ustanawia nowe rekordy, chociaż jest chowany pod dywan za pomocą miotły o nazwie kreatywna księgowość. 


Co ciekawe, władzę dzierży partia powszechnie postrzegana jako konserwatywna, która zawiesza jednak realizację spodziewanego po niej programu, by etatystycznymi i socjalnymi działaniami zapewnić sobie przychylność wyborców i trwale okopać się u władzy. 


I nie jest to opis Polski, a jednego z najbogatszych krajów na świeci: Nowej Zelandii. W 1960 roku Nowa Zelandia zajmowała 2 pozycję pod względem zamożności na... świecie. Potem było już tylko gorzej. 


Po latach zadłużania kraju, rozdawania pieniędzy na prawo i lewo gospodarka leżała w ruinie. Inflacja osiągała dwucyfrowe wartości, obsługa zadłużenia wynosiła 19% budżetu. Gdyby to przenieść na grunt wydatków image

osobistych to osoba zarabiająca 3000 złotych każdego miesiąca płaciłaby prawie 600 zł raty i musiała żyć za 2 400. Do tego dochodziły jeszcze wysokie bezrobocie i emigracja.


Moim zdaniem Polska idzie w tym samym kierunku: dwucyfrowa inflacja, bezrobocie oraz pewnie deficyt budżetowy. 


Jednak przez lata, rządzący nie wyciągali wniosków i kontynuowali interwencjonizm rządowy tak jak w Grecji. Rząd kontrolował ceny, płace, czynsze i oprocentowanie w bankach. Czy zaczyna Ci coś to przypominać? image

źródło: rp.pl


To nie jest propozycja rządu tylko pojedynczego posła. Jednak mi się wydaje, że w ten sposób PiS sprawdza swoje pomysły. 


W Nowej Zelandii powszechne były państwowe monopole jak nasza Poczta Polska, rząd pobierał wysokie podatki dla utrzymania wysokiego socjału typu 500+ czy dobry start itd., oraz... dodruk pieniądza. To wszystko prowadziło Nową Zelandie na skraj przepaści. Pytanie czy tylko ją? 


W końcu, gdy Zelandczycy wypróbowali już chyba wszystkie metody, które nie działały stanęli przed wyborem: 

- poprosić o pomoc IMF i skończyć podobnie jak jak Grecja 

- albo postawić kraj na nogi swoimi siłami  i


Wszystkie kraje demokratyczne, oparte na rządach większości, zmagają się z tymi samymi problemami strukturalnymi. Politycy wygrywają przychylność wyborców hojnie obiecując nowe przywileje, jednak to podatnicy muszą płacić za nie rachunek. Jeśli tego nie zrobią, dochodzi do buntu świadczeniobiorców. Ten fundamentalny błąd w zarządzaniu maskowany jest tzw. kreatywną księgowością, utracjuszowskimi pożyczkami i nierozsądnym drukowaniem pieniędzy. 

Po dzisiejszym artykule będziesz wiedzieć jak Nowa Zelandia wyszła z głębokiego kryzysu, do którego w tej chwili pewnym krokiem zmierza Polska oraz co powinniśmy zrobić, aby z niego wyjść. To samo dotyczy też Europy.


Co ciekawe, pomimo tego, że politycy musieli wiedzieć w jak opłakanym stanie jest państwo nadal rozdawali pieniądze na prawo i lewo jakby nie było jutra. Tak było na przykład z Robertem Muldonem, który wygrał wybory obiecując kolejny socjał. 


Jak bardzo można się stoczyć (dotyczy to również Polski) niech świadczy fakt, że w latach 50 i 60-tych standard życia w Nowej Zelandii był wyższy niż w Australii i Europie Zachodniej. Zauważ, że w 1960 Nowa Zelandia zajmowała 2 pozycję na świecie, zaraz po Stanach Zjednoczonych, pod względem zamożności. image

Taka ciekawostka. W 1960 Chiny były biedniejsze niż Nigeria, a Tajwan niż Egipt.


Natomiast w 1975 roku New Zeeland zajęło 31 pozycje pod względem GDP per capita i spadła na sam dół rozwiniętych krajów:  image

Źródło: countryeconomy.com


W 1980 roku Nowa Zelandia była biedniejsza od Argentyny!


Pierwszym problemem było mataczenie w księgach finansowych i ukrywanie wydatków, długu i opłakanego stanu finansów państwa.


Nowozelandzki rząd nie prowadził rachunkowości zgodnie z standardami GAAP co zachęcało do różnego rodzaju machlojek, bo zapisy operacji finansowych prowadzone przez rząd były niejawne. Skąd my to znamy. :(

image

businessinsider.pl

W 1980 roku Nowa Zelandia była biedniejsza od Argentyny!


Pierwszym problemem było mataczenie w księgach finansowych i ukrywanie wydatków, długu publicznego i opłakanego stanu finansów państwa. 


Pod pojęciem długu publicznego mam na myśli długu jaki zaciąga premier i ministrowie w.... naszym imieniu. W naszym imieniu to znaczy, że my będziemy go spłacać w składach do budżetu w postaci podatków od naszych dochodów, pensji czy podatków zawartych w kupowanych produktach. 


Nowozelandzki rząd nie prowadził rachunkowości zgodnie z standardami GAAP co zachęcało do różnego rodzaju machlojek, bo zapisy operacji finansowych prowadzone przez rząd były niejawne. Skąd my to znamy. ???? 

Lubię to! Skomentuj1 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale