Przynajmniej do takiego wniosku można dojść gdy czyta się teksty "salonowej elyty" ...
Jak ktoś ma trochę lepszą pamięć pamięta bowiem zachowanie p. Waszczykowskiego i p. Kamińskiego , którzy ewidentnie mieli kłopoty (taki eufemizm) z lojalnością wobec swoich przełożonych. Odchodzili w "glorii chwały" - przynajmniej w oczach "s-elyty". Prawdą jest , że żaden z nich , na podobną teatralność jak nieszczęsny prokurator się nie zdobył (chociaż pamiętnie "nie zabijajcie nas" o podobną teatralność się ociera) . No ale wypowiedzieli posłuszeństwo p.Tuskowi... A więc znaczy się "swoi"..
Czy mam jakiś specjalny sentyment dla wojskowej prokuratury ? Ani trochę. Czy mam jakieś specjalnie wysokie mniemanie o profesjonaliźmie prokuratury jako takiej? Nie wydaje mi się... Wszelka rywalizacja pomiędzy ośrodkami władzy irytuje mnie i nie mam zamiaru bawić się w kibola tejże rywalizacji.Twierdze jedynie , że każda amnezja na niegodne urzędnika państwowego zachowanie , kierowanie się politycznymi sympatiami w ocenie pracy tegoż urzędnika powoduje nieuchronną deprecjację tej funkcji. Niestety mie ma już nikogo "sprawiedliwego" , nie ma żadnego środowiska opiniotwórczego które mogłoby wymusić zachowanie standartów zachowań urzędników państwowych.To czego jesteśmy świadkami to typowa równia pochyła.... zastanawiam się jedynie jak daleko jeszcze do "gleby"...




Komentarze
Pokaż komentarze (9)