Gdy w 2008 r. Barack Obama, przy olbrzymim aplauzie większości Amerykanów, został wybrany Prezydentem Stanów Zjednoczonych, a Demokraci mieli pod swoją kontrolą obie Izby Parlamentu wydawało się, że lewicowe rządy w USA mogą trwać wiele wiele lat.
Kontrowersyjne ustawy, na czele z mającą kosztować bilion dolarów reformą zdrowia, gospodarcza zapaść i bezrobocie, które wzrosło do niespotykanej za oceanem wielkości 10%, spowodowały zmianę politycznego trendu w Stanach. Ta zmiana z pewnością nie byłaby tak wielka, gdyby nie nowy oddolny ruch społeczny, który powstał w 2009 r. – Tea Party. Ruch odwoływał się do amerykańskich korzeni – wolności gospodarczej i obywatelskiej oraz chrześcijańskich wartości.W krótkim okresie czasu przyciągnął miliony sympatyków, w tym wiele osób do tej pory nieangażujących się w politykę oraz wyborców niezależnych. Na jego manifestacje przychodziły setki tysięcy osób, konserwatyści zmobilizowali się na niespotykaną wcześniej skalę. W wyniku tej mobilizacji Republikanom udało się praktycznie znokautować Demokratów w wyborach 2 listopada, odzyskując większość w Kongresie.
Sukces amerykańskiej Tea Party spowodował rozważania o tym czy da się przeszczepić tą idee do Polski. Czy w polskiej rzeczywistości da się utworzyć ruch, który lobbowałby za gospodarczymi rozwiązaniami wolnorynkowymi i za budowaniem prawa w oparciu o chrześcijańską moralność?O potrzebie takiego ruchu pisało już wielu publicystów, słyszałem o tym też od różnych znajomych. Większość osób uważa jednak, że taki ruch u nas nie ma szans powodzenia. Polacy mają być bierni, woleć być obserwatorami wydarzeń, niż samemu się w nie angażować, cała gra polityczna ma się toczyć wokół mitycznego centrum, konserwatyzm ma być w defensywie a jeszcze na dodatek inicjatywa nie miałaby się szansy przebić w mediach zdominowanych całkowicie przez jedną opcję. To w dużej mierze prawda, ale moim zdaniem taki ruch mimo wszystko ma szanse wypalić. Dlaczego?
1. Wbrew obrazowi przedstawianemu przez mainstreamowe media Polacy są raczej konserwatywni. Dla zdecydowanej większości Polaków najważniejszą wartością w życiu jest rodzina (w tradycyjnym znaczeniu). Większość z nas opowiada się przeciwko aborcji (w tym kilkanaście – trzydzieści kilka, w zależności od sondażu Polaków jest za jej całkowitym zakazem), czy małżeństwom i paradom homoseksualnym. To poglądy lewicowo-liberalne, choć dominują w mediach, są raczej marginalne. Patrząc na świat przez pryzmat tego co widzimy w telewizorze i gazetach często boimy się publicznie przyznawać do tego w co wierzymy, by nie wyjść na oszołomów. I nieraz nie wiemy, że wokół nas są osoby o podobnym systemie wartości. Na podobnej zasadzie możemy nie doceniać potencjalnego zainteresowania ruchem Tea Party.
2. Konserwatyści nie mają odpowiedniej dla swojej grupy, dla swojej liczebności reprezentacji politycznej. PO popierające ustawę antyrodzinną, czy in-vitro, z pewnością konserwatywne nie jest, a i PiS pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego traktuje nieraz wartości chrześcijańskie wybiórczo, pod kątem kalkulacji wyborczych.
Ostatnio mówi się o tym, że może powstać nowa partia Joanny Kluzik-Rostkowskiej i zająć ponoć niezagospodarowany środek sceny politycznej. Moim zdaniem to błędna diagnoza. W nurcie tzw.poglądów centrowych już od dawna plasują się zarówno PO jak i PiS, a czego brakuje to ruchu konserwatywnego o realnym znaczeniu. Polska Tea Party mogłaby być odpowiedzią na potrzeby wielu osób.
3. Wielu zwolenników ma także idea wolnego rynku, ułatwień gospodarczych dla przedsiębiorców, ograniczenia biurokratycznej maszyny, przeprowadzenia koniecznych reform gospodarczych. Ale i ona póki co nie miała do końca swojej reprezentacji. Trudno mówić o takiej w przypadku odwołującej się do liberalizmu PO, która podnosi podatki przy braku jakichkolwiek reform, czy przy mocno podkreślających programy socjalne PiSie, SLD i PSLu. Z kolei UPR nie jest przez wiele osób traktowanych poważnie przez trochę szalone postulaty i zachowania Janusza Korwina-Mikke.
4. Ruch Tea Party nie miałby być partią a ruchem społecznym grupującym ludzi wokół bardzo konkretnych idei. Wielu Polaków nie chce się angażować w politykę, uważając, że ona jest brudna. Z kolei znaczna część konserwatystów ma jasno określone preferencje – PO, PiS, UPR, Prawica Rzeczpospolitej. Do nowej partii by nie dołączali, ale do apartyjnego ruchu, popierającego bliskie im wartości, dlaczego nie?
5. Polacy są już zmęczeni konfliktem między PO a PiSem i językiem jakiego się używa w polityce. Ruch, który proponowałby inny język debaty, uczciwość, kierowanie się merytorycznościa a nie kluczem partyjnym miałby szanse uzyskać poparcie nawet tych ludzi, którzy nie do końca podzielaliby wszystkie postulaty związane np. z ochroną życia. Pod warunkiem, że ochrona życia i wartości chrześcijańskich nie byłyby jedynymi postulatami z którymi byłby kojarzony danych ruch, tak jak to jest np. z partią Marka Jurka.
Znamienne jest dla mnie to, że mam znajomych, którzy trochę się podśmiewują z Kościoła, ale sami posyłają dzieci do katolickich szkół czy na katolickie wyjazdy, bo uważają, że one je lepiej wychowają. Na podobnej zasadzie większe zaufanie wielu osób w polityce mógłby zdobyć jakiś przedsiębiorczy młody katolik niż Janusz Palikot.
6. Tea Party w Stanach Zjednoczonych była inicjatywą oddolną.To też byłaby szansa dla ruchu w Polsce – poczucie, że się tworzy coś nowego; swoboda działania i realizowania własnych, lokalnych inicjatyw, świeże twarze, które jeszcze nie zatraciły swojej moralności, wrażliwości i zaufania społecznego w brutalnej walce politycznej.
7. Sytuacja w Polsce jest ogólnie rzecz biorąc nieciekawa. Katastrofa smoleńska, przekazanie pełnego kontrowersji śledztwa Rosjanom, uległość na arenie międzynarodowej, lawinowo rosnący dług publiczny, brak reform gospodarczych, grożąca nam zapaść demograficzna, całkowite zdominowanie środków przekazu i instytucji państwowych przez jedną opcję polityczno-światopoglądową, szeroka nagonka na Kościół i wartości chrześcijańskie oraz stosunkowo niewielkie ale bardzo nagłaśniane wyjście antyklerykalizmu z for internetowych na ulice i do mediów.
To wszystko jest bardzo smutne. Ale ma też pewien plus – aktywizuje środowiska konserwatywne, katolickie, czy też takie zatroskane o polską gospodarkę i przez to o swój byt. Rośnie swego rodzaju świadomość społeczna, poczucie obywatelskiego obowiązku. Wielu moich znajomych będących zwolennikami najróżniejszych partii , nawet PO (wybierających ją na zasadzie mniejszego zła), ma poczucie, że trzeba coś zrobić, tylko nie wiedzą co i jak.
8. Brak przychylności ze strony głównych mediów można pokonać poprzez uzyskanie wsparcia tych mediów, które jeszcze pozostały niezależne, działalność w internecie – na blogach, Facebooku, mniejszych portalach oraz dużą aktywność na szczeblu lokalnym i osobisty kontakt, rozmowy z Polakami.
9. W USA Tea Party odniosła wielki sukces – co prawda w Polsce jest zupełnie inna rzeczywistość, ale w Stanach na początku pewnie też nikt nie wierzył, że ten ruch może przynieść takie owoce. Jest więc przykład z życia, że taka akcja może się powieść! I zarazem jest bardzo dobra marka do wykorzystania.
Można biadolić, że w Polsce jest źle, ale można też starać się coś z tym zrobić. Jeśli się nie podejmie próby jakiś działań, to człowiek się nigdy nie przekona czy Tea Party ma szansę wypalić w naszej ojczyźnie czy nie. Nie można skreślać inicjatywy, która jeszcze nie zaistniała.
Na Facebooku powstała strona poświęcona Polskiej Tea Party, tam rozpisane zostały główne cele ruchu, tworzą się pierwsze dyskusje o tym jak szczegółowo mógłby taki ruch wyglądać. Zachęcam do dołączenia. Jak się policzymy, poznamy i zobaczymy, że nas jest wielu, to będzie można zacząć konkretnie działać, będzie to też zachętą dla kolejnych osób, w tym takich bardziej medialnych do tego by dołączyć i przekuwać te zainteresowanie na realizacje konkretnych postulatów. A nawet jak ruch nie wypali to możliwość poznania ludzi o podobnych poglądach społeczno-polityczno-gospodarczych może być wartościowym doświadczeniem.
http://www.facebook.com/#!/PolskaTeaParty



Komentarze
Pokaż komentarze (8)