Przed kilkoma minutami skończyła się konferencja prasowa prezydentów USA i RP.
Podzielę się swoimi refleksjami na gorąco...Późniejsze, przetrawione przez zawodowych publicystów lub propagandzistów, zabijają element autentyczności... Po powstaniu wielobiegunowego świata mieliśmy okazję usłyszeć bezpośrednio co sądzi szef administracji waszyngtońskiej i o Rosji, i o Ukrainie... Moim zdaniem , Barack Obama jednoznacznie wskazał , że najważniejsze jest poprawianie stosunków z Rosją... Powrót do poziomu wzajemnego zaufania jest priorytetem na najbliższe miesiące..., a przypominanie przez Bronisława Komorowskiego Gruzji i Ukrainy nie zrobiło wrażenia na demokracie amerykańskim ...
Sojusz Rosji i Chin otrzeźwił na tyle jastrzębi z Pentagonu, że to , co kilka tygodni temu było niemożliwe , czyli rozmowa z W.W.Putinem we Francji , stało się wręcz konieczne...Reszta jest tłem...
Szkoda że warszawska administracja zamiast rozmawiać bezpośrednio z odpowiednikami
moskiewskimi , wybrała ofertę pośrednika interesów anglosaskich...
Dla jasności utarczki między administracjami poszczególnych państw nie są przeze mnie utożsamiane
z relacjami całych narodów...Wojna może być przecież prywatną wojną oligarchów ...naftowych...gazowych...szlacheckich... z szyldem reklamowym """ za wolność waszą i/lub naszą """
Dęby rosną powoli , ale codziennie...
x x x
Zapraszam zbigniewjacniacki-zyciemojeinasze.blogspot.com/



Komentarze
Pokaż komentarze (3)