zbigniewstefanik zbigniewstefanik
518
BLOG

O Lechu Wałęsie

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 4

 

               Charakterystyka postaci Lecha Wałęsy to klasyczny temat rzeka. Wiele można powiedzieć o pierwszym po wojnie prezydencie Polski, który został wybrany w wolnych wyborach. Sądzę jednak, że zwolennicy i przeciwnicy zarówno osoby, jak i politycznej działalności Wałęsy  w jednej kwestii będą zgodni. Lech Wałęsa nie jest postacią ani przeciętną, ani w pełni jednoznaczną.

Lech Wałęsa jest - moim zdaniem - jedną z najbardziej wielowymiarowych postaci w dwudziestowiecznej historii Polski. Dlatego też, nie budząca sprzeciwu ocena Lecha Wałęsy, jego działań, jego politycznych kroków i decyzji, jest po prostu niemożliwa. Przynajmniej dla osób, których horyzont myślowy jest w stanie wyjść poza intelektualne opłotki.

Niestety… Jak to często w Polsce bywa, Lech Wałęsa ma zazwyczaj jedynie zwolenników i przeciwników. Uważam, że ani w Polsce, ani poza granicami kraju nie istnieje obiektywna publikacja - czy choćby filmy dokumentalny -  w którym autor potrafiłby (choćby fragmentarycznie) opisać, jak bardzo Wałęsa jest postacią, dla której właściwe są różnorakie paradoksy. 

 

Mówiąc wprost.

Głoszone przez niego idee, ale również praktyczne działania, wzajemnie sie wykluczają. 

Lech Wałęsa przyzwyczaił nas do niekonwencjonalnych działań i ekscentrycznych, kontrowersyjnych wypowiedzi. Co więcej: on jest ich ikoną! Przypomnę w tym miejscu bodaj najbardziej znany „wałęsizm” (czyli wypowiedzianą przez byłego prezydenta myśl, która ma charakter oksymoronu): „za, a nawet przeciw”.

Przykłady? Proszę bardzo. Podczas dyskusji przed referendum nad wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej Wałęsa był zdeklarowanym orędownikiem integracji ze Wspólnotą. Wystarczyło kilka lat - w czasie ostatniej kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego - by wspierał on partię Libertas Polska. Inny przykład. Wałęsa, były przywódca NSZZ „Solidarność” twierdził parę lat temu, iż związkowców, którzy uniemożliwiali przez kilka godzin posłom opuszczenie Sejmu RP, należałoby spałować.

Ale wracając do meritum. Ostatnia kontrowersyjna wypowiedź Lecha Wałęsy dotyczyła homoseksualizmu; homoseksualistów i miejsca, które - jego zdaniem - powinni zajmować w Sejmie.

Nie ma dla tej wypowiedzi żadnego usprawiedliwienia. Tak uważam. Oceniam ją jako niedopuszczalną i wysoce naganną. Jednak o ile ta wypowiedź Wałęsy jest - delikatnie mówiąc - mało elegancka, to w mojej opinii równie nieelegancki jest medialny lincz, któremu poddany jest Lech Wałęsa w większości tzw. mainstreamowych środków masowego przekazu. Podkreślę, od momentu wypowiedzi, która moim zdaniem jest niedopuszczalna. 

Dygresja - pocztówka z przeszłości.  

Od najmłodszych lat bardzo intensywnie interesuję się „Lechem Wałęsą”. Jego historią i powstałym wokół niego „mitem”; jego legendą i jego dokonaniami. Wychowałem się we Francji bowiem w połowie lat 80. - miałem wówczas sześć lat - moi rodzice postanowili wyjechać z Polski. O okresie walki z komunistycznym reżimem, realiach antykomunistycznej polskiej opozycji i walczącego z zadekretowanym systemem Lechu Wałęsie, często słyszałem podczas dyskusji w rodzinnym gronie. I podczas spotkań środowisk polonijnych, w których – jako dziecko - uczestniczyłem. I w ich duchu dorastałem.

Jako młody człowiek negatywnie oceniałem działalność Lecha Wałęsy, podejmowane przez niego, w latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych, decyzje. Z właściwą dla lat młodzieńczych prostotą, sądziłem, że wszystko można oceniać według schematu: białe -czarne.

To truizm, że dopiero z czasem uświadomiłem sobie, że świat i polityczna rzeczywistość, które nas otaczają, mają nie tylko te przeciwstawiane sobie kolory. Czarno-białe noty nie kwalifikują się do oceniania wielkich przemian i niecodziennych, niestandardowych wydarzeń historycznych. Wyjątkowy życiorys Lecha Wałęsy, jak również Historia (tak, przez duże „H”!), którą Lech Wałęsa moim zdaniem współtworzył, są najlepszym dowodem na to, że nic na tym „ziemskim łez padole” nie jest banalnie jednoznaczne. Co więcej, bardzo często wydarzenia, których jesteśmy świadkami, albo które dotyczą nas osobiście (i które wpływają na nasze życie) rzadko można opisać, bazując na

 dwubiegunowym, czarno-białym pojmowaniu świata.

 Nierzadko próbuję zrozumieć Lecha Wałęsę. Zastanawiam się nad jego - przepraszam za niezręczność językową - niekonwencjonalnością i nietuzinkowością. Co on myśli i co czuje, gdy patrzy i ocenia rzeczywistość, o którą przecież walczył. Której poświęcił większą część swojego życia.

Kilka minut przed, jakże (delikatnie mówiąc) niefortunną wypowiedzią, Lech Wałęsa stwierdził: „Czuję się przegrany“. Niestety, te słowa Wałęsy poszły w niepamięć. Szkoda. Warto się nad nimi zastanowić: jak to możliwe, że człowiek, który jest jedną ze światowych ikon demokracji i walki o wolność może się czuć przegrany? Czy Lech Wałęsa nie jest zwycięzcą?

On ma wrażenie, że przegrał.

 Dlaczego?

 Spekuluję, iż Lech Wałęsa jest rozczarowany sytuacją we współczesnej Polsce. Wydawało mu się, że jeśli przywróci się Polsce suwerenność, a obywatele odzyskają wolność i demokrację, to – trywializując - wszystko „będzie dobrze”. Jak wielu przedstawicieli jego pokolenia, Wałęsa wychodził z założenia, że obalenie komunistycznego totalitaryzmu będzie receptą na wszystkie polskie problemy, a wolna i demokratyczna Polska będzie w stanie zapewnić dostatnie życie wszystkim Polakom. Przekonał się, że był w błędzie. Być może nawet nie podejrzewał, że życie polityczne w demokratycznej Polsce przemieni sie w piekło; że po 1989 roku scena polityczna wejdzie na drogę degrengolady, której obecność obserwujemy po dziś dzień.

 Myślę również, że tak bardzo wielowymiarowa postać, jaką jest  Lech Wałęsa, jeszcze bardziej odczuwa skomplikowaną, współczesną rzeczywistości. On nie pasuje do świata, w którym dorastał; w którym przeżył większość swojego życia. Od dwudziestu lat społeczeństwo polskie doświadcza głębokich transformacji - wręcz mutacji. Coraz częściej wartości płynące z kultury chrześcijańskiej są zastępowane aksjologią proweniencji zachodnioeuropejskiej, wyrosłych w tzw. liberalnych demokracjach. Moim zdaniem Wałęsa nie do końca rozumie dzisiejszy świat i społeczne przemiany, które zachodzą również w Polsce. Do których przecież – w dużej mierze – sam doprowadził! Wywołuje to jego niezadowolenie i dezaprobatę. Stąd bierze się część jego kontrowersyjnych wypowiedzi i to jest powodem jego, szkalującej homoseksualistów opinii. Ale to są wyłącznie moje spekulacje czy też tani psychologizm osoby, która ma – jak dowiedziałem się z komentarzy do poprzedniej notki – „odloty”

Lech Wałęsa jest postacią wysoce skomplikowaną i przede wszystkim bardzo trudną do zrozumienia. Jednak nikt chyba nie zaprzeczy, że Lech Wałęsa ma swoje miejsce w polskiej i europejskiej historii. Wydaje mi się, że my wszyscy zawdzięczamy Lechowi Wałęsie bardzo wiele. Myślę, że Polacy mają wobec Lecha Wałęsy dług wdzięczności.

 Ja również pozwolę sobie na pewną kontrowersję.

 Dokonania Lecha Wałęsy, które uznaję za niebagatelne, sprawiają, iż były przewodniczący „Solidarności” zasługuje na pewną taryfę ulgową. To, moim zdaniem, winna być pewna nagroda, za jego walkę o naszą wolność i o demokrację. Idee, z których korzystamy dzisiaj wszyscy. Oczywiście: jedni lepiej, inni gorzej...

Wypowiedź Lecha Wałęsy o homoseksualistach jest niewątpliwie bardzo dyskusyjna. Jednakże (niestety), nie pierwsza to i z pewnością nie ostatnia kontrowersyjna wypowiedź Lecha Wałęsy. Może należy uznać, że na tym właśnie polega osobisty niezbywalny urok polskiej ikony walki o wolność i demokrację?

Bardzo proszę wszystkich Czytelników, tych, którzy doceniają jego wkład w Historię naszej części Europy: nie linczujmy Lecha Wałęsy! Nie odbierajmy mu - na podstawie tej jednej, konkretnej wypowiedzi - poczesnego miejsca, które zajmuje w świecie, w Historii. Dla niektórych postać Lecha Wałęsy i jego dokonania to tylko mit. Ale – apeluję – nie obalajmy tego mitu wyłącznie na podstawie tej jednej wypowiedzi. Zastosujmy, choć wobec wypowiedzi Lecha Wałęsy – choć raz na jakiś czas - taryfę ulgową. Bo czym byłaby polska przestrzeń publiczna i polityczna bez Lecha Wałęsy? Czym (i gdzie!!!!) byłaby dzisiejsza Polska bez Lecha Wałęsy?

 Myślę, że czasami warto sobie powiedzieć: „Nie chcem, ale muszem!“. 

 

Zbigniew Stefanik

 

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka