zbigniewstefanik zbigniewstefanik
389
BLOG

Święta wojna czyli dżihad po polsku

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 1

Polityczne spory są nieodłącznym elementem każdego demokratycznego i praworządnego państwa. Partyjne dysputy, które nierzadko przybierają formę bardzo ostrego konfliktu politycznego, mogą pozytywnie wpłynąć na przyszłość kraju, który jest ich areną. Kiedy ścierają się dwie wizje, dwa odmienne poglądy na przyszłość państwa i strategie jego rozwoju, kiedy pojawiają się różne stanowiska będące konstruktywnymi projektami rozwoju to wówczas obywatele mogą w sposób świadomy wybierać model społeczny, gospodarczy lub ustrojowy, który najbardziej im pasuje. Niestety, o ile w dojrzałych demokracjach nawet ostry polityczny konflikt może okazać się efektywny to w Polsce polityczne potyczki, spory, konflikty i starcia na polityczną śmierć i życie mają wyłącznie destrukcyjny charakter. Warto napisać kilka słów o politycznych stosunkach panujących w Polsce, gdyż - w mojej opinii -  mają one charakter partykularny.

Wydaje mi się, że współczesna politologia jeszcze nie wypracowała odpowiedniego sformułowania, które mogłoby w dostatecznie precyzyjny sposób opisać i określić międzypartyjne relacje, które występują w Polsce. Jednak z całą pewnością nie sposób nazwać zwyczajnym sporem politycznym walk, które na naszych oczach – oraz naszym kosztem i za nasze pieniądze - odbywają się w Polsce. Jako politolog z zawodu, próbując możliwie najdokładniej zdefiniować polską sytuację społeczno-polityczną, zaryzykuję stwierdzenie, iż w naszym kraju odbywa się polityczna „święta wojna” czy też - „polityczny dżihad po polsku”.

W przypadku państw, w których mamy do czynienia z dojrzałymi systemami demokratycznymi, polityczny spór, polityczna dysputa czy nawet polityczny konflikt odbywa się w ramach ściśle określonych norm i reguł, których się nie przekracza; których przekroczyć nie wolno. Natomiast w Polsce wszystkie reguły, normy i podstawowe standardy dawno już zostały przekroczone przez protagonistów, którzy biorą udział w polskim „dżihadzie politycznym”. W mojej opinii nie można mówić o jakichkolwiek standardach panujących w polskiej debacie politycznej, bo jakiekolwiek standardy już dawno zostały przekroczone, pogwałcone i wdeptane w ziemie przez kolejne polityczne wystąpienia czy też - jak to powiedział Janusz Palikot – „artystyczne czyny”.

Wydarzenia z ostatnich siedmiu lat spowodowały, iż musieliśmy się przyzwyczaić do dwubiegunowego podziału polskiej sceny politycznej. Z jednej strony partia Prawo i Sprawiedliwość i jej sojusznicy czyli środowisko skupione wokół Radia Maryja, „Naszego Dziennika” i Telewizji Trwam, następnie stronnicy zorganizowani przy „Niezależnej Gazecie Polskiej” i jej Klubach oraz „lud smoleński”, zrzeszony w Ruchu Społecznym im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego. Po drugiej stronie znajdują się szeroko rozumiani zwolennicy Platformy Obywatelskiej - wspierani przez różnorakie środowiska - dla których obóz popierający Jarosława Kaczyńskiego jest nieprzyjemną alternatywą, opcją nie do przyjęcia.

PO i PiS prowadzą ze sobą święta wojnę na polityczną śmierć i życie. Platforma Obywatelska przedstawia się jako anty-PiS i prowadzi polityczny dżihad przeciwko wszystkiemu i wszystkim, którzy reprezentują „pisowski” sposób myślenia o Polsce. Z drugiej strony PiS czyli „Ruch poparcia Jarosława Kaczyńskiego”, prowadzi otwarty i  zdeklarowany dżihad przeciwko PO oraz wszystkiemu, co po prostu kojarzy się z premierem Tuskiem, prezydentem Komorowskim czy po prostu rządami i decyzjami koalicji PO-PSL.

Ponad rok temu do tych dwóch politycznych dżihadystów w Polsce dołączył trzeci. Chodzi tutaj oczywiście o Janusza Palikota i jego Ruch, który prowadzi święta wojnę, dżihad, przeciwko kościołowi katolickiemu i wszystkiemu, co kojarzy się z religią katolicką i religijnością w Polsce.

Od siedmiu lat trwa więc w Polsce polityczny dżihad. Polityczna święta wojna. Polityczny dżihad po polsku zaostrza się z każdym dniem; włącza w swój - bezwzględny i pozbawiony wszelkich reguł i norm - konflikt kolejne środowiska, kolejne grupy społeczne, kolejne państwowe instytucje, kolejnych obywateli... Jednak o ile polski dżihad już zdążył zawłaszczyć niemalże całą polską przestrzeń publiczną, to jedna rzecz pozostaje dla mnie niejasna. Często zadaję sobie pytanie: o co tak naprawdę chodzi polskim politycznym dżihadystom ? O co ten konflikt? Po co ta wojna? Czy polityczny dżihad w Polsce jest komuś potrzebny ? Na to ostatnie pytanie odpowiadam: tak, polityczny dżihad w Polsce jest potrzebny, ale tylko i wyłącznie politycznym dżihadystom, bo to właśnie oni są jedynymi, ale za to olbrzymami beneficjentami polskiej świętej wojny.

Moim zdaniem wojna polsko-polska stanowi wyłącznie zasłonę dymną dla braku prawdziwego, to znaczy merytorycznego, sporu politycznego w Polsce. Sporu o rolę i miejsce Polski w Unii Europejskiej, sporu o pożądany model społeczno-gospodarczy, sporu o przyszłość naszego państwa. Po prostu, sporu o to jak doprowadzić do cywilizacyjnego skoku w kraju nad Wisłą, o którym tak wiele mówią liderzy i przedstawiciele zarówno PiS-u, jak i PO czy Ruchu Palikota.

Wojna polsko-polska nie ma żadnego podłoża merytorycznego, przykładów na to mamy bardzo wiele. Wystarczy powrócić pamięcią do przesłuchania ministra Tomasza Arabskiego przed Sejmową Komisją ds. Zagranicznych. Opozycyjni wobec rządu posłowie nie zapytali o kompetencje ministra Arabskiego, umiejętności, które powinien posiadać jako ambasador RP w Hiszpanii. Tak naprawdę nie padły pytania, które pozwoliłyby dowiedzieć się jaką ma wiedzę o Hiszpanii czy też jakie ma pomysły na rozwój stosunków gospodarczych i politycznych w kontaktach polsko-hiszpańskich. Zamiast pytań, które pozwoliłyby ocenić sensowność kandydatury pana Arabskiego na stanowisko ambasadora RP, padały pytania - a raczej zarzuty - związane z katastrofą smoleńską. Doprowadziło to oczywiście do kolejnej odsłony wojny PO-PiS czyli politycznego dżihadu w Polsce. Posłużył on wyłącznie jego uczestnikom i doprowadził do zawłaszczenia w tym dniu przestrzeni politycznej i medialnej. Sądzę, że poselskie przesłuchanie ministra Arabskiego jest na to stwierdzenie najlepszym dowodem. Wiele już było starć na linii PO-PiS, lecz czy wyniknęło z nich coś konstruktywnego dla Polski i Polaków? Tak wiele już było ataków Ruchu Palikota na kościół katolicki w Polsce. Jakie są ich skutki? Czy coś się zmieniło? Czy nastąpił jakiś przełom w stosunkach między państwem a kościołem w Polsce?

Właśnie na tym polega zasadniczy problem. Wojna polsko-polska nie wnosi niczego konstruktywnego ani do polskiego życia społecznego, ani do politycznego. Zamiast jakichkolwiek konkretnych projektów mamy coraz bardziej podzielone i skłócone społeczeństwo, które mimo woli stało sie przedmiotem, a nie - jak twierdzą uczestnicy polskiego dżihadu - „podmiotem” politycznego konfliktu.

Protagoniści wojny polsko-polskiej zyskują elektorat, rozpoznawalność, czasem nawet popularność, ale stopniowo doprowadzają również do dekompozycji polskiej wspólnoty narodowej, która coraz bardziej uczestniczy w polskim dżihadzie!

Wojna polsko-polska trwa już wiele lat. Przynosi wyłącznie straty - Polsce i polskiemu społeczeństwu, które nie dość, że musi polsko-polską wojnę znosić to dodatkowo coraz bardziej i coraz częściej jest do niej włączane. Jednak, drodzy Czytelnicy, nadszedł czas aby uświadomić sobie, że wojna polsko-polska to brudna wojna. Wojna polsko-polska to wojna o pietruszkę! Wojna polsko-polska to wojna o nic!

My, obywatele RP, my - wyborcy w wojnie polsko-polskiej jesteśmy tylko środkiem do celu. My, obywatele RP, my - wyborcy w wojnie polsko-polskiej jesteśmy tylko olejem napędowym dla politycznego teatrzyku, który zajmuje się wyłącznie sobą i stawia na pierwszym miejscu swój interes polityczny, dla którego polski dżihad jest kurą znosząca złote jaja!

Odnoszę wrażenie, że polityczni protagoniści wojny polsko-polskiej traktują Najjaśniejszą Rzeczpospolitą jak swój prywatny plac zabaw, a nas – obywateli - jak marionetki, które tańczą na tym placu zabaw w rytm melodii, które grają polskie partie polityczne walczące o swoje polityczne interesy i poszerzenie swoich wpływów. Jednak dzieje się tak za sprawą naszego przyzwolenia na ten stan rzeczy. Skoro reagujemy milcząco na polski dżihad, skoro sami uczestniczymy w tym konflikcie o pietruszkę, skoro dajemy się nabrać polsko-polskiej wojnie i jej uczestnikom, to sami zezwalamy na to, aby taki stan rzeczy trwał!

To od nas - czyli od obywateli i wyborców – zależy, jak będzie wyglądało nasze państwo, bo to my wybieramy swoich przedstawicieli. To od nas - czyli od wyborców i obywateli – zależy, jakie panują obyczaje w przestrzeni politycznej i publicznej, bo to my stawiamy politykom wymagania i oczekiwania oraz zawieszamy im poprzeczkę, a nie odwrotnie! Nie odwrotnie, drodzy Czytelnicy! Nie odwrotnie, drodzy Politycy!

My, obywatele RP, my - wyborcy jesteśmy winni zawsze pamiętać, że prawdziwa władza jest w naszych rękach!

 

Zbigniew Stefanik

 

 

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka