zbigniewstefanik zbigniewstefanik
824
BLOG

Go win!

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 13

 

 

            Na polskiej scenie politycznej pojawił się nowy gracz, nowy „podmiot”, który z pozycji szeregowego posła Platformy Obywatelskiej awansował do rangi „twarzy”, a zarazem ikony konserwatywnego światopoglądu w Rzeczpospolitej. Jarosław Gowin jest - z jednej strony - wiernym współpracownik premiera Tuska, a z drugiej - jego politycznym oponentem. Stał się on przysłowiowym „twardym orzechem do zgryzienia”, zarówno dla swoich kolegów z PO, jak również dla przedstawicieli partii opozycyjnych, których stosunek do Gowina pozostaje ambiwalentny.

             Jarosław Gowin odniósł już swoje pierwsze polityczne zwycięstwo. Po otwartym konflikcie z premierem Tuskiem (przy okazji sejmowej debaty o projekcie ustaw dotyczących związków partnerskich), pozostał nieprzejednany. Nie wystraszył się skarcenia ze strony premiera, ani krytyki ze strony swoich partyjnych kolegów. Nie zmienił swojego stanowiska, ani nie dokonał politycznej wolty, jak to często bywa w polskiej polityce. Pomimo, iż groziło mu wyrzucenie z PO i odejście w polityczny niebyt, Jarosław Gowin racji premiera nie uznał i w sprawie związków partnerskich nie ustąpił. Na koniec, mimo tego, iż jego odejście z rządu zdawało się być przesądzone, Jarosław Gowin ministerialną tekę zachował, co stanowi niepodważalny precedens w polskiej obyczajowości politycznej po 1989 roku. Rodzime partie polityczne, które mają charakter wodzowski nie mają bowiem zwyczaju tolerować wewnętrznych sporów i wewnętrznej krytyki swoich liderów. Jednak Jarosława Gowina nie spotkała za jego postawę żadna polityczna kara. Co więcej, jest on pierwszym politykiem, który po 1989 roku wystąpił przeciwko swojemu liderowi bez poniesienia żadnych politycznych konsekwencji. Czyni to z Jarosława Gowina postać wyjątkową. Minister sprawiedliwości wciąż pozostaje na swoim stanowisku. Nadal wzmacnia swoją konserwatywną frakcję i buduje swój kapitał polityczny, wciąż broni swojego światopoglądu, co powoduje, iż z „przedmiotu” Jarosław Gowin stał się „podmiotem” na polskiej scenie politycznej. „Podmiotem”, który rośnie w siłę i zyskuje na popularności. 

Jarosław Gowin stanowi również realne zagadnienie dla przedstawicieli PiS. Z jednej strony obecny minister sprawiedliwości pozostaje członkiem PO i rządu Donalda Tuska. Stanowi to dla Jarosława Kaczyńskiego i jego wyznawców grzech niewybaczalny. Jednak z drugiej strony, skoro Gowin broni światopoglądu, którego broni również PiS, to może on zostać potraktowany przez tę partię jako polityczny sojusznik, w myśl zasady „wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem”. Jednak Gowinowi niespieszno do PiS-u, a Prawu i Sprawiedliwości niespieszno do współpracy z Gowinem. Dlaczego? Czyżby Jarosław Gowin stanowił zagrożenie dla Jarosława Kaczyńskiego czy wręcz dla całego PiS-u?

               Powtórzę, Gowin to trudny orzech do zgryzienia. Jest osobą bardzo trudną do rozszyfrowania. Z jednej strony krytykuje - choć w sposób umiarkowany - premiera Tuska i przedstawicieli koalicyjnego PSL-u. Z drugiej strony, Jarosław Gowin podkreśla, iż nie zamierza opuścić szeregów Platformy Obywatelskiej. Jednak kiedy obserwuje się jego polityczne kroki, to trudno nie odnieść wrażenia, że Gowinowi coraz mniej po drodze z PO i głównymi nurtami, które dominują dzisiaj w tym ugrupowaniu. Tak więc należy postawić pytanie: jakie są prawdziwe intencje Jarosława Gowina? Co zamierza minister sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska?

W mojej opinii pojawia się tutaj główny problem Jarosława Gowina. Ten nieprzejednany obrońca konserwatywnego światopoglądu, chociaż swojego stanowiska nie zmienia to sprawia wrażenie, iż nie potrafi się zdecydować w którą pójść stronę.

               Na wszelki wypadek od razu informuję Czytelników, że nie jestem ani współpracownikiem, ani wyborcą Jarosława Gowina. Nie podzielam jego poglądów politycznych, a jego światopogląd - szczególnie jeśli chodzi o związki partnerskie - jest bardzo daleki od moich przekonań. Jednak dostrzegam w postaci Jarosława Gowina realną szansę na przezwyciężenie szkodliwej dla Polski - i polskiego społeczeństwa - politycznej dwubiegunowości. Dlatego zależy mi na tym, aby Jarosław Gowin właściwie wykorzystał swój polityczny potencjał. Właściwie, tzn. dla dobra polskiego systemu politycznego. Zapytacie drodzy Czytelnicy: a w jaki sposób Jarosław Gowin miałby to zrobić? Odpowiadam: Jarosław Gowin winien wykorzystać swój polityczny kapitał i potencjał dla zbudowania nowej formacji politycznej, która mogłaby stanowić realną alternatywę dla PiS-u. Ugrupowania, które dawno utraciło już „wybieralność”.

                Konserwatywny światopogląd ma w Polsce licznych zwolenników. Jednak w tym momencie wyborcy o bardziej zachowawczych poglądach nie mają zbyt wielkiego wyboru. Tylko ich mała część głosuje na PO. Zdecydowana większość elektoratu konserwatywnego, chociaż nie przepada za PiS-em i jego liderami, głosuje na tę partię, na zasadzie wyboru „mniejszego zła“. Powstanie nowej politycznej formacji, posiadającej konserwatywny charakter i z Jarosławem Gowinem na jej czele, mogłoby stworzyć realną alternatywę w politycznej ofercie, skierowanej do konserwatywnego elektoratu. Byłaby to realna szansa na przełamanie politycznej dwubiegunowości w Polsce, co przywróciłoby w naszej przestrzeni politycznej choćby częściowo merytoryczną debatę o naszym państwie, jego kształcie i jego przyszłości.

               Powstanie konserwatywnej formacji Jarosława Gowina sprawiłoby, iż PiS utraciłby znaczącą część swojego elektoratu, co mogłoby doprowadzić do swoistego tąpnięcia, a w najbardziej optymistycznym wariancie - marginalizacji tego ugrupowania na polskiej scenie politycznej. Wariant optymalny to taki, w którym PiS dochodzi do poziomu poparcia dziesięciu procent, przez cały czas traci elektorat, żeby w końcu zniknąć z polskiej przestrzeni publicznej w ciągu czterech, może pięciu lat. W miejsce PiS-u powstałaby konserwatywna formacja polityczna, posiadająca zdolność koalicyjną i umiejętność spokojnej, kulturalnej i merytorycznej debaty. Uważam, że Jarosław Gowin jest politykiem wyważonym, rozsądnym, kulturalnym i merytorycznie przygotowanym do prowadzenia debaty o Polsce. Byłby najlepszym kandydatem na lidera nowej konserwatywnej formacji.

Również Platforma Obywatelska stałaby sie beneficjentem utworzenia konserwatywnej partii, na której czele stałby Jarosław Gowin. Należy zauważyć, że Platforma Obywatelska straciła swój impet. Tak naprawdę trudno dzisiaj odpowiedzieć na pytanie, do jakiej rodziny politycznej należy Platforma Obywatelska. To kwestia kluczowa, ponieważ bez odpowiedzi na to pytanie PO zostanie na stale zaszufladkowana, jako partia władzy, która jest pozbawiona ideologii i myśli przewodniej. Doprowadzi to - prędzej, czy później - do jej upadku.

W mojej opinii prędzej, niż później! Odejście Jarosława Gowina i jego frakcji z PO umożliwiłoby przyjęcie przez tę partię jednej wspólnoty poglądów. Wówczas Platforma Obywatelska mogłaby przesunąć się w stronę centrum i w ten sposób skutecznie zawalczyć o elektorat SLD i odzyskać elektorat Ruchu Palikota, który wydaje się być coraz bardziej rozczarowany tą formacją oraz zniesmaczony kolejnymi, „artystycznymi występami” Janusza Palikota.

Ewentualna partia Jarosława Gowina nie stanowiłaby zagrożenia dla PO. Wręcz przeciwnie. Po następnych wyborach parlamentarnych formacja ta mogłaby stać się koalicjantem Platformy. Jarosław Gowin pozostałby sojusznikiem PO w sprawach gospodarczych oraz kwestiach związanych z polską integracją europejską, gdyż w tych zagadnieniach nie ma żadnej różnicy poglądów pomiędzy Donaldem Tuskiem i liderem frakcji konserwatywnej, która nadal pozostaje w PO.

Są takie momenty w życiu każdego polityka, kiedy musi on powiedzieć sobie – cytując klasyka - „nie chcem, ale muszem“. Taki czas nadszedł dla Jarosława Gowina, który bez wątpienia posiada niezbędne kompetencje i wystarczający kapitał polityczny dla utworzenia nowej politycznej formacji. Trwałe wpisanie się ewentualnej partii Gowina w polską przestrzeń polityczną stanowiłoby realną - i być może niepowtarzalną - szansę na całkowite wyeliminowanie PiS-u z polskiej przestrzeni publicznej. W mojej opinii jest to perspektywa bardzo kusząca!!!!

Z punktu widzenia Platformy Obywatelskiej odejście Jarosława Gowina i jego konserwatywnej frakcji umożliwiłoby wypracowanie jednej ideologicznej linii światopoglądowej, która zapewniłaby przetrwanie tej partii na polskiej scenie politycznej. Odejście frakcji konserwatywnej z PO nieuchronnie doprowadzi do utraty znaczącej części konserwatywnego elektoratu. To oczywiście poważna strata. Jednak zyski mogłyby się okazać nieporównywalnie większe od strat, ponieważ Platforma Obywatelska mogłaby stać się wiarygodną alternatywą dla elektoratu centrolewicowego, który musi dzisiaj wybierać pomiędzy tonącym SLD i nieprzewidywalnym Ruchem Palikota.

W mojej opinii zarówno Platforma Obywatelska, poziom polskiej debaty publicznej, jak i polski system polityczny skorzystałby wiele na powstaniu politycznej formacji Jarosława Gowina. Stąd moja prośba: Panie ministrze sprawiedliwości - go win!!!!

 

Zbigniew Stefanik

 

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka