zbigniewstefanik zbigniewstefanik
227
BLOG

Stop upolitycznianiu kwestii polskich szkół za granicą!!!

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 1

        Całkiem niedawno, a konkretnie czwartego kwietnia bieżącego roku, odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą. Rzeczone spotkanie było poświęcone kwestii polskich szkół, które funkcjonują poza terytorium państwa polskiego. Pomimo, iż zostałem zaproszony do wzięcia udziału w zebraniu tego szacownego gremium postanowiłem, że nie skorzystam z inwitacji. Nie byłem obecny na obradach Komisji, chociaż zagadnienie, którym zajmowali się jej członkowie podczas ostatniego posiedzenia, dotyczyło tak ważnej kwestii dla Polaków żyjących za granicą i ich dzieci. Zapytacie Państwo: skoro uważam, że to ważna sprawa, to dlaczego - na własne życzenie - wykluczyłem się z tej dyskusji, dlaczego nie skorzystałem z zaproszenia, którym dysponowałem?

           Chciałbym publicznie umotywować i wytłumaczyć moją decyzję. Aby tego dokonać pozwólcie, Drodzy Czytelnicy, że całą sprawę opiszę dogłębnie i od samego początku.

Jestem członkiem Polonii francuskiej. Od grudnia 2012 roku jestem zaangażowany w polonijny protest przeciwko zmianom, które mogłyby doprowadzić do zakończenia finansowania polskich szkół za granicą przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Idzie tutaj o rządowy projekt ustawy zakładający „uspołecznienie polskich szkół”, który w pierwotnej postaci mógł oznaczać prywatyzację znaczącej części - a w przyszłości najprawdopodobniej wszystkich - placówek szkolnych przy polskich ambasadach i konsulatach, rozsianych po całym świecie.

 W styczniu bieżącego roku przesłałem list otwarty w tej sprawie do Rządu RP. List ten, w momencie jego nadania do adresata, został podany do wiadomości publicznej. Wszyscy zainteresowani mogą go przeczytać w Internecie, jest on dostępny pod adresem: http://zbigniewstefanik.salon24.pl/482575,list-otwarty-do-rzadu-rp.

 Chciałbym podkreślić, iż polskie szkoły za granicą są dla dzieci polskich emigrantów jedyną możliwością nauki ojczystego języka. I to jest powód, dla którego są one tak ważne!!!

 Od lat jestem polonijnym działaczem i staram się na tyle, na ile to możliwe, łączyć Polaków żyjących w ojczyźnie z Polakami, którzy mieszkają za granicą. Niestety, pomiędzy tymi dwoma grupami tworzy się coraz większy mur niezrozumienia i obojętności. Staram się robić wszystko, co w mojej mocy, aby skruszyć, aby przebić, aby zburzyć tę ścianę. Dlatego też zawsze i wszędzie, gdzie jest to możliwe, wspieram polskie szkoły za granicą, ich przedstawicieli, ich kadry pedagogiczne i kierownicze.

Jednak problematyka polskich szkół za granicą jest bardzo istotną i skomplikowaną kwestią. Dlatego ten temat nie powinien - i nie może zostać - upolityczniony czy wykorzystany dla partyjnych celów poszczególnych ugrupowań politycznych w Polsce i związanych z nimi środowisk.

Właśnie z tego powodu postanowiłem nie brać udziału w ostatnim posiedzeniu Komisji Łączności z Polakami za Granicą. Uznałem, że intencje niektórych przedstawicieli Komisji mogą mieć charakter czysto polityczny. Powiem wprost: obawiałem się, iż ci spośród jej członków, którzy  należą do PiS-u mogą posłużyć się zagadnieniem polskich szkół za granicą i aktualnymi problemami, z którymi te placówki się spotykają, jako pretekstem do kolejnego ataku na polskiego premiera, polski rząd i polskie instytucje państwowe. Niestety, przebieg debaty na tym posiedzeniu potwierdził, iż moje obawy nie były bezpodstawne!

 Jako polonijnego działacza nie interesują mnie – nawet się nimi nie zajmuję - partykularne strategie czy też polityczne interesy tych, którzy mogliby zechcieć wykorzystać problemy emigrantów polskich do wewnętrznej walki politycznej w Rzeczpospolitej. Moim celem jest poszukiwanie możliwie najlepszego i najkorzystniejszego kompromisu dla wszystkich stron, które są  zaangażowane w dyskusję o polskim systemie edukacji i oświaty za granicą. Tylko dialog umożliwi nam bowiem wypracowanie najlepszych i najkorzystniejszych rozwiązań, a należy pamiętać, że głównym adresatem wszystkich podjętych decyzji w tej sprawie są polonijne dzieci. I to ich dobro oraz ich interes jest najważniejszy!!! Polityczna awantura, polityczny konflikt nie jest ani potrzebny, ani korzystny dla polonijnych dzieci. Polityczna awantura i polityczny konflikt w ogóle nie jest w tej sprawie wskazany, bo przecież wszyscy zaangażowani w dyskusję o polskich szkołach za granicą powinni kierować się przede wszystkim - a wręcz tylko i wyłącznie - troską o dobro polonijnych dzieci!

           Osobiście pragnę kompromisu i dążę do dialogu. Jednocześnie nie życzę sobie - i nigdy nie zaakceptuję! - przenoszenia wewnętrznych polskich sporów politycznych i brutalnych politycznych konfliktów na grunt polonijny. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której polskie szkoły za granicą stałyby się kolejnym przedmiotem politycznej walki. Z tego też powodu postanowiłem nie uczestniczyć w posiedzeniu Komisji Łączności z Polakami za Granicą, które – jak wspomniałem – odbyło się w dniu czwartego kwietnia bieżącego roku.

 Na ten moment Ministerstwo Edukacji Narodowej przyznało środki finansowe na bieżące funkcjonowanie polskich szkół za granicą. Serdecznie za to dziękuję pani Minister Edukacji Narodowej. Jestem zresztą za to wdzięczny całemu Rządowi RP. Zauważam i bardzo doceniam ten fakt! Jednak pozostanę czujny i w przyszłości będę bardzo dokładnie i uważnie obserwował, i analizował sytuację zagranicznych placówek edukacyjnych, jak również przyglądał się wszystkim projektom ustaw, które będą dotyczyć polskiej edukacji i oświaty poza granicami Rzeczpospolitej.

Domyślam się, że niebawem - zgodnie z pisowskim zwyczajem - przedstawiciele i sympatycy tego ugrupowania przedstawią na forum publicznym własną i (jak sądzę)  mijającą się z prawdą interpretację mojej nieobecności na posiedzeniu Komisji Łączności z Polakami za Granicą w dniu czwartego kwietnia 2013 roku. Niestety, spodziewam się „oryginalnych” i pełnych zacietrzewienia komentarzy pod moim adresem, ze strony przedstawicieli i sympatyków Ruchu Poparcia Jarosława Kaczyńskiego. Dlatego, zanim to się stanie, chciałem przedstawić swój punkt widzenia, moją wersję tych wydarzeń. Tak, aby każdy, kogo to interesuje, mógł się zapoznać z tym, co mam do powiedzenia w tej sprawie.

 

Zbigniew Stefanik

 

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka