zbigniewstefanik zbigniewstefanik
266
BLOG

Lewica również potrafi się POPiSać

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 2

 

 

 

Od ośmiu lat polska lewica nie potrafi stanąć na nogi. Brakuje jasnego przekazu, co do programu i lewicowej wizji przyszłości Polski. Brakuje przyciągającej wyborców formy. Brakuje oryginalnej i merytorycznej treści. Brakuje wszystkiego!

 

Co więcej, lewica nie zdaje się doceniać swoich osobowych atutów, czego dowodem jest wyrzucenie z SLD Ryszarda Kalisza, za rzekomy brak posłuszeństwa wobec partii i jej przywódcy, czyli Leszka Millera.

 

Polska lewica nie potrafi stworzyć swojej własnej tożsamości politycznej i - jak na razie - nie jest w stanie zaprezentować wyborcom propozycji alternatywy dla samonapędzającej się spirali PO-PiS, która przez cały czas dominuje w polskiej przestrzeni publicznej i politycznej. Z politologicznego punktu widzenia, trwający stan rzeczy na polskiej lewicy jest bardzo ciekawy. Biorąc pod uwagę, że rządząca Platforma Obywatelska sprawuje władzę w Polsce o ponad pięciu lat, a największa partia opozycyjna PiS utraciła wybieralność, to można by zaryzykować stwierdzenie, że aktualny stan rzeczy oferuje lewicy wielkie pole do popisu i ogromne możliwości działania. Jednak tak się nie dzieje. Polska lewica nadal pozostaje w tyle, a opozycyjny ton jest przez cały czas nadawany przez PiS i związane z tym ugrupowaniem politycznym środowiska.

 

Lewicowe inicjatywy polityczne nie przynosiły w przeszłości rezultatów. Piszę tutaj o koncepcji LiD-u (Lewica i Demokraci), która nie przyniosła polskiej lewicy wyborczego sukcesu. Zresztą w kilka miesięcy po wyborach, SLD zrezygnowało z koncepcji LiD-u, powodując upadek tego politycznego bytu. Kolejną lewicową inicjatywą jest Europa Plus. Jednak ta inicjatywa również sprawia wrażenie déjà vu. Europa Plus to LiD, tylko że zamiast SLD głównym jej filarem jest Ruch Palikota, czyli partia, która sama określa się jako ugrupowanie lewicowe. Tyle tylko, że lewicowość tego stronnictwa wciąż musi zostać udowodniona i uwiarygodniona. I właśnie Aleksander Kwaśniewski ma być rozwiązaniem tego problemu. Jego osoba ma potwierdzać, uprawomocniać lewicowy charakter Ruchu Palikota. Jednakże bezpośrednie zaangażowanie się prezydenta Kwaśniewskiego po stronie Ruchu Palikota spowodowało, iż SLD Leszka Millera nie tylko nie zamierza uczestniczyć w nowym „LiDzie”, ale – co więcej - postanowiło zwalczać LiD-owską Europę Plus.

 

W ten oto sposób obok konfliktu PO - PiS mamy również do czynienia z konfliktem SLD - Ruch Palikota. Do konfliktu Donald Tusk - Jarosław Kaczyński doszedł konflikt Leszek Miller - Aleksander Kwaśniewski. Wojnie polsko-polskiej na prawicy zaczęła towarzyszyć wojna polsko-polska na lewicy, która przypomina zresztą do złudzenia sytuację sprzed ośmiu lat, kiedy to nie doszło do oczekiwanej wówczas przez większość społeczeństwa koalicji PO-PiS.

 

Warto więc zastanowić się, czy lewica się POPiSuje? A jeśli tak, to jakie będzie to miało skutki dla polskiego systemu politycznego?

 

Aby precyzyjnie zdiagnozować aktualnie panującą sytuację na lewicy, warto przypomnieć sobie, w jaki sposób doszło do wojny PO-PiS osiem lat temu. Przyczyny wojny na prawicy nigdy nie miały - i nadal nie mają - charakteru ideologicznego czy programowego. To niechęć, animozje i polityczne interesy dwóch osób były przyczyną tego konfliktu. To wszystko, co wydarzyło sie później to tylko konsekwencja braku rozsądku zarówno przywódcy PO, jak również przywódcy PiS. Po dwukrotnej wygranej PiS-u, a co za tym idzie, dwukrotnej przegranej Platformy Obywatelskiej, zwycięski Jarosław Kaczyński uznał, że to on rozdaje karty, bo ma w swoim posiadaniu wszystkie atuty. Wówczas zwycięski prezes PiS-u nie zamierzał się dzielić ani władzą, ani czymkolwiek innym z Donaldem Tuskiem, który dodatkowo prócz wyborów parlamentarnych przegrał bezpośrednie starcie z Lechem Kaczyńskim. Z kolei ten ostatni, w kilka minut po swojej wygranej, „zameldował” Jarosławowi Kaczyńskiemu «wykonanie zadania». Donald Tusk, po dwukrotnej przegranej, nie miał absolutnie żadnego politycznego interesu w zawieraniu koalicji z triumfującym PiS-em i Jarosławem Kaczyńskim, który w koalicyjnych negocjacjach z Platformą Obywatelską nie był gotowy na żadne ustępstwa. I tak właśnie zaczął się konflikt PO-PiS trwający po dziś dzień.

 

Na lewicy obserwujemy identyczną sytuację. Animozje pomiędzy Leszkiem Millerem i Aleksandrem Kwaśniewskim spowodowały, iż były prezydent zdecydował się na poparcie Ruchu Palikota, a Leszek Miller postanowił nie przyłączyć się do inicjatywy Europa Plus, którą dodatkowo zwalcza. Przejawem tego było wyrzucenie z SLD Ryszarda Kalisza, który miał być łącznikiem pomiędzy skłóconymi środowiskami.

 

Wojna na lewicy rozkręca się na dobre, a liderzy i przedstawicieli skłóconych lewicowych ugrupowań dolewają oliwy do ognia. Konflikt pomiędzy SLD i Ruchem Palikota nie przysłuży się odzyskiwaniu elektoratu przez polską lewicę. Kiedy dochodzi do ostrego konfliktu pomiędzy dwoma znaczącymi ugrupowaniami politycznymi, ten konflikt okazuje się czasem korzystny dla obu ugrupowań, zgodnie z tezą doktora Marka Migalskiego („tam gdzie dwóch się kłóci, tam dwóch zyskuje”). Taki konflikt może doprowadzić do dwubiegunowego systemu politycznego, czyli do zawłaszczenia przez protagonistów tego konfliktu całej przestrzeni politycznej i publicznej, w której się ścierają. Tak właśnie się stało w przypadku wojny PO-PiS, która doprowadziła do polaryzacji politycznej debaty i w końcu do dwubiegunowego systemu politycznego. Jednak lewica nie powinna liczyć na to, że uda się jej zawłaszczyć polityczną przestrzeń za pomocą lewicowo-lewicowej wojny. Zniesmaczenie i zmęczenie konfliktem PO-PiS sprawi, iż większość wyborców w Polsce będzie szukała jakiejś alternatywy dla aktualnie panującej sytuacji politycznej. Tym samym będzie odrzucała polityczne formacje, które za jedyną propozycję na polityczny przełom będą proponowały kolejny konflikt ze swoimi oponentami, o tej samej czy podobnej tożsamości politycznej.

 

Jedyna szansa lewicy na przejęcie inicjatywy politycznej w Polsce tkwi w jedności. Kolejne awantury i konflikty będą powodowały utratę wiarygodności i poparcia dla wszystkich uczestników tego sporu, jak również dla ich partii politycznych.

 

Bezpośrednim skutkiem przeciągających się konfliktów na lewicy będzie dalsze trwanie aktualnego stanu rzeczy, w którym Platforma Obywatelska „nie ma z kim przegrać”, a główna partia opozycyjna nie posiada statusu wybieralności. W przypadku zaostrzenia się sporów na lewicy, inicjatywa Europa Plus nie będzie miała żadnych szans powodzenia, a uczestnicy tego konfliktu doprowadzą do sytuacji, w której ani Ruch Palikota, ani SLD nie wejdą do Sejmu w następnych wyborach parlamentarnych. Za to Platforma Obywatelska odbuduje lub umocni swoje już istniejące lewicowe skrzydło, zasilone w przyszłości uciekinierami z Ruchu Palikota i SLD. Jeśli ten prawdopodobny lub wręcz bardzo prawdopodobny pesymistyczny scenariusz się sprawdzi, to Platforma Obywatelska stanie się ugrupowaniem najbardziej atrakcyjnym dla lewicowego elektoratu, ponieważ prężne, dynamiczne i nieskonfliktowane lewicowe skrzydło będzie dawało największe szanse na realizację przynajmniej części lewicowych postulatów. Czy takiego scenariuszu chce polska lewica? Czy właśnie o to chodzi uczestnikom sporów na lewicy? Czy właśnie o to chodzi nam, wyborcom i obywatelom, aby pozostała w Polsce dwubiegunowość polityczna, która doprowadzi do sytuacji, w której będziemy mieli wieczną partię władzy i wieczną partię sprzeciwu?

 

Polska lewica udowodniła, że również potrafi się PO-PiSać. Zresztą polska lewica już w przeszłości się POPiSała i nadal sie POPiSuje. Jeśli nadal POPiSywać się będzie, to nie przekroczy progu wyborczego w następnych wyborach parlamentarnych. Lewicowe postulaty w sferze społecznej i gospodarczej zostaną przejęte przez polityczne ugrupowanie Piotra Dudy, które niewątpliwie powstanie. Zaś lewicowe postulaty obyczajowe zostaną przejęte przez lewe skrzydło Platformy Obywatelskiej, które po upadku polskiej lewicy będzie jedynym możliwym wyborem dla lewicowego elektoratu, bo to skrzydło po przejęciu uciekinierów z Ruchu Palikota i SLD będzie stanowiło jedyną szansę na realizację postulatów obyczajowych charakterystycznych dla lewicy. A my, obywatele RP, my - wyborcy będziemy nadal musieli znosić dwubiegunowy system polityczny, który ofiaruje nam jedynie wieczną partię władzy i wieczną partię sprzeciwu. Dlatego warto zadać sobie pytanie: czy właśnie o to nam chodzi? Dlatego polska lewica, jej liderzy, jej przedstawiciele i działacze winni zadać sobie pytanie: czy właśnie o to im chodzi? Na koniec chciałem wystosować apel dla dobra polskiej lewicy, dla dobra polskiego systemu politycznego, dla dobra wyborców i obywateli RP, dla dobra nas wszystkich!

 

Leszku Millerze, Joanno Senyszyn, Januszu Palikocie, Aleksandrze Kwaśniewski: nie idźcie tą drogą. Nie idźcie tą drogą!

 

 

   Zbigniew Stefanik

 

 

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka