zbigniewstefanik zbigniewstefanik
885
BLOG

Co z tą Platformą?

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 7

            Platforma Obywatelska przeżywa głęboki kryzys, największy w całej swojej historii! Wyborcze porażki w Rybniku i w Elblągu są jedynie medialną twarzą wielowymiarowego odwrotu, złej passy, z którą zmaga się dziś partia rządząca.

           Mass media nie pozostawiają suchej nitki ani na premierze Donaldzie Tusku, ani na ugrupowaniu, któremu przewodzi. Od co najmniej miesiąca nie ma dnia, aby w polskiej przestrzeni publicznej nie pojawiły się jakieś informacje, które dotyczą kolejnych niepowodzeń i porażek Platformy Obywatelskiej. Czy mass media bezpowrotnie odwróciły się od Platformy Obywatelskiej? Czy ktoś jeszcze kocha premiera Donalda Tuska i ugrupowanie, któremu przewodzi? Czy trudności, z którymi zmaga się rządzącą aktualnie partia, oznaczają jej koniec? Co z tą Platformą?

           Jeden z najistotniejszych powodów złego czasu Platformy Obywatelskiej należy upatrywać w mutacji polskiej politycznej przestrzeni, w której Platforma funkcjonuje. Dotychczas największym atutem Platformy Obywatelskiej była samonakręcająca się spirala PO-PiS, w której PO była antytezą dla Prawa i Sprawiedliwości, a PiS antytezą dla Platformy Obywatelskiej. Sytuacja ta zdaje się jednak odchodzić w przeszłość. Sprawia to, iż partia Donalda Tuska będzie musiała nauczyć się poruszania i funkcjonowania w nowej rzeczywistości politycznej. W rzeczywistości, w której - tym razem - będzie miała z kim przegrać. Przyszłym rywalem politycznym Platformy Obywatelskiej jest powstająca w Polsce centrolewica. To ona będzie miała w przyszłości zarówno ambicje, jak i dostateczny potencjał polityczny, żeby przejąć władzę w Polsce i spuścić Platformie polityczne lanie!

        Jarosław Kaczyński to najlepszy spin doktor Platformy Obywatelskiej. To jemu partia ta zawdzięcza swoje wszystkie sukcesy wyborcze. Ale pan Prezes coraz bardziej zawodzi. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu wystarczyła jedna krótka wypowiedź pana Prezesa, żeby Platforma Obywatelska zyskała dziesięcioprocentowe poparcie w sondażach. Jeszcze dwa lata temu wystarczyło, by pan Prezes napisał książkę i wypowiedział się na temat pani Angeli Merkel, żeby Platforma zdecydowanie wygrała wybory parlamentarne. Chociaż wszystko wskazywało przecież na to, że je przegra. Jednak ten czas się skończył, ponieważ Jarosław Kaczyński nie potrafi już tak skutecznie przestraszyć Polaków, a jego kolejne wypowiedzi czy poczynania nie powodują już żadnych zawirowań na polskiej scenie politycznej. Pan Prezes najwidoczniej traci swój urok osobisty. Albo - po prostu się - zmęczył. Tak czy inaczej, na swego najwybitniejszego spin doktora, tego najskuteczniejszego politycznego asa, Platforma Obywatelska nie będzie mogła już dłużej liczyć. Dla Platformy Obywatelskiej to absolutnie nowa sytuacja, ponieważ dotychczas partia ta nie miała żadnej konkurencji politycznej. Dlatego zarówno główni liderzy, jak i struktury terenowe Platformy odzwyczaiły się od politycznej rywalizacji z przeciwnikiem, który naprawdę może ich pokonać.

           Zbyt wielka i długoletnia przychylność mass mediów dla partii Donalda Tuska wyrządziła zarówno jemu samemu, jak i Platformie ogromną krzywdę. Premier Tusk nie musiał przejmować się jakością przekazu medialnego dotyczącego decyzji i podjętych przez jego rząd politycznych kroków. Media wybaczały mu wiele, niektóre z telewizyjnych stacji wybaczały mu wręcz wszystko. Jednak ten okres się skończył, ponieważ komercyjne środki masowego przekazu są przede wszystkim podmiotami gospodarczymi. Media komercyjne to zwyczajne przedsiębiorstwa, których głównym celem jest generacja zysków. Kiedy spada oglądalność to zyski maleją. W sytuacji, kiedy społeczne preferencje zmieniają się, media komercyjne nie mogą pozostać ślepe i głuche na ten fakt. Stąd taki potężny zwrot mass mediów. Sprawiają one wrażenie, iż już nie kochają ani Platformy Obywatelskiej, ani samego Donalda Tuska. Sorry, business is business, a kiedy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Oglądalność to w istocie są pieniądze i to niemałe pieniądze, z których media komercyjne nie zrezygnują nigdy. Nawet dla wieloletniego pupila, jakim była dla nich Platforma Obywatelska.

           Kolejnym problemem, z którym zmaga się dziś rządząca partia, jest coraz bardziej widoczny brak tożsamości politycznej ugrupowania. Dzisiaj trudno powiedzieć, do jakiej politycznej rodziny należy Platforma Obywatelska. Z jednej strony konserwatywne, prawicowe skrzydło Jarosława Gowina. Z drugiej strony liberalne, centrolewicowe skrzydło Grzegorza Schetyny. Od dłuższego czasu są widoczne tarcia pomiędzy tymi dwoma skrzydłami i ich brak zdolności kompromisu w coraz to większym wachlarzu problemów. Nie da się być jednocześnie partią obyczajowo-liberalną i obyczajowo-konserwatywną. Nie da się jednocześnie stać na straży wartości centrolewicowych i centroprawicowych. Po prostu żadna poważna partia polityczna nie może sobie pozwolić na to, aby - w kwestiach zasadniczych dla wyborców i obywateli - być za, a nawet przeciw. Co może łączyć centrolewicowego Bartosza Arłukowicza i centroprawicowego Jarosława Gowina? Właśnie na to pytanie Platforma Obywatelska będzie musiała sobie odpowiedzieć i od tej odpowiedzi będzie zależała jej polityczna przyszłość. Mówiąc wprost: albo na prawo, albo na lewo, ale na dłuższą metę bycie partią władzy nie wystarczy, żeby tę władzę utrzymać.

           Platforma Obywatelska stała się zarazem zakładnikiem i ofiarą swojego własnego sukcesu. Partia Donalda Tuska, jako pierwsze ugrupowanie polityczne po 1989 roku, dwa razy pod rząd zwyciężyła w wyborach parlamentarnych i tym samym utrzymała władzę na kolejną kadencję. Jestem absolutnie przekonany, że ani liderzy Platformy z Donaldem Tuskiem na czele, ani terenowi działacze PO nie spodziewali się ponownego zwycięstwa. Kolejna wygrana w wyborach parlamentarnych w 2011 roku była dla członków tego ugrupowania całkowitym zaskoczeniem, stąd coraz bardziej zauważalny brak przygotowania do ponownego sprawowania władzy w Polsce. Jednak jeśli Platforma jest beneficjentem swoich wyborczych sukcesów, to jednocześnie coraz bardziej staje się ich ofiarą. Długoletnie sprawowanie władzy państwowej i samorządowej w Polsce sprawiło, iż partia rządząca ma coraz mniej działaczy, a coraz więcej klientów, którzy zwyczajnie przyłączają się do tego, który sprawuje władzę. To właśnie ten fakt w dużej mierze tłumaczy brak skuteczności terenowych struktur Platformy Obywatelskiej, struktur, które stają się zwyczajnymi przyczepkami, przybudówkami obozu władzy; bez pomysłów na rozwijanie swoich struktur i bez żadnej chęci do działania. Najlepszym przykładem tego zjawiska jest sytuacja panująca w górnośląskich strukturach Platformy. To właśnie trwający stan rzeczy w PO na Górnym Śląsku doprowadził do wyborczej klęski tej partii w Rybniku. Ponadto górnośląskie struktury Platformy Obywatelskiej stanowią obiekt zainteresowania mass mediów, które bardzo często relacjonują niepowodzenia, wewnętrzne spory i nieprawidłowości, których w tych strukturach jest coraz więcej. Oczywiście, w przypadku, gdy uwierzymy mass mediom.

           Zaskoczenie wyborczym sukcesem w wyborach parlamentarnych z października 2011 roku, brak pomysłu na modernizacje i skuteczne zarządzanie Polską, coraz bardziej rozwijający się klientelizm oraz brak wewnętrznej demokracji doprowadziły Platformę Obywatelską do stanu inercji. To właśnie stagnacja partii rządzącej jest najbardziej oprotestowana przez polskie społeczeństwo. Obywateli, którzy oczekują więcej od ugrupowania i jego liderów. Przywódców, których przez ponad pięć lat obdarzono tak wysokim zaufaniem społecznym. To właśnie inercja Platformy Obywatelskiej jest najszerzej komentowana we wszystkich mass mediach w Polsce. To właśnie w bezwładzie partii rządzącej należy szukać głównej przyczyny jej kryzysu i spadającego zaufania społecznego dla ugrupowania Donalda Tuska, jak również dla niego samego.

           Platforma Obywatelska przestaje być - a może już nie jest - trendy. Platforma Obywatelska przeżywa głęboki kryzys i ewidentnie nie potrafi poradzić sobie ze swoimi wewnętrznymi i zewnętrznymi trudnościami. Nieprzyzwyczajona do braku przychylności mass mediów Platforma Obywatelska nie potrafi poradzić sobie w całkowicie dla niej nowej sytuacji i popełnia kolejne wizerunkowe błędy. Przykładowo takie jak atak na media, które zdaniem Platformy Obywatelskiej nieobiektywnie oceniają sytuacje wewnętrzną i kroki podjęte przez partię rządzącą.

           Chociaż Platforma Obywatelska leży na łopatkach, to na pewno nie jest znokautowana. Aktualne trudności, przez które przechodzi ta partia nie oznaczają na w tym momencie jej dezintegracji, czy też jej końca. Platforma Obywatelska może odwrócić na swoją korzyść sytuację polityczną, ponieważ klucz do jej come backu znajduje się w jej rękach!

           Platforma Obywatelska musi wymyślić się na nowo. Musi pokazać, że kontroluje sytuację i wie o czym mówi. Platforma Obywatelska musi - możliwie jak najszybciej -  przedstawić konkretne pomysły na walkę z kryzysem gospodarczym i doprowadzić w polskiej przestrzeni publicznej do nowego otwarcia. Partia Donalda Tuska musi po raz kolejny udowodnić, że przez cały czas posiada leadership na polskiej scenie politycznej. Jak tego dokonać?

           Platforma Obywatelska musi wewnętrznie określić swoją polityczną tożsamość i skończyć ze strategią dwóch skrzydeł. Taktyka ta okazała się dla tej partii poważną kulą u politycznej nogi. W sytuacji, w której polska lewica jest skłócona i podzielona, Platforma Obywatelska ma szansę, żeby zawalczyć o ten elektorat, który jest w jej zasięgu. O wyborców, który już raz na nią zagłosowali, kiedy to w październiku 2007 roku odbyło się referendum dotyczące „za” czy „przeciw” IV RP. Wtedy wyborcy o poglądach centrolewicowych zagłosowali na Platformę z rozsądku. Teraz mogliby zagłosować na Platformę z przekonania. Pod warunkiem, że partia ta udowodniłaby, iż potrafi realizować centrolewicowe, obyczajowe postulaty.

           Warto tutaj zauważyć, że w Polsce określenie lewicowość oznacza właśnie lewicowość obyczajową. Postulaty społeczne nie stanowią głównego punktu odniesienia dla polskiej lewicowości. Dzisiaj obrońcą postulatów społecznych jest Piotr Duda i popierający go ruch, który w niedalekiej przyszłości przemieni się w formację polityczną. Na elektorat nastawiony na społeczne postulaty, Platforma Obywatelska liczyć nie może. Jednak partia Donalda Tuska może skutecznie zawalczyć o wyborców związanych z postulatami o charakterze obyczajowym. I powinna zrobić wszystko, aby ten elektorat pozyskać. Tutaj właśnie leży klucz do politycznego przetrwania i przyszłych sukcesów Platformy Obywatelskiej, która - w swoim interesie - powinna z postulatów obyczajowych uczynić integralną część swojej politycznej tożsamości. Platforma Obywatelska powinna być tą partią, która potrafi połączyć obyczajową ewolucję z tym, co dzisiaj jest w stanie zaakceptować polskie społeczeństwo. Kiedy polska lewica, z Januszem Palikotem na czele, proponuje rewolucję, partia Donalda Tuska winna stać się orędownikiem ewolucji, jako najskuteczniejszą strategią dla pozytywnych przemian w kraju nad Wisłą. W państwie, które kończąc swoją społeczno-gospodarczą transformację, wchodzi w erę normalizacji.

        Platforma Obywatelska, aby przetrwać, musi na nowo określić swoją polityczną tożsamość. Przezwyciężyć inercję, skutecznie zwalczyć wewnętrzny klientelizm i intensywnie pracować nad rozwojem w swoich strukturach wewnętrznej demokracji. To tutaj znajduje się klucz do wyzwolenia energii jej działaczy. Pozyskanie elektoratu centrolewicowego zagwarantuje Platformie Obywatelskiej sprawowanie władzy na kolejne cztery, a może nawet sześć lat, zakładając, że mogłoby dojść do przyspieszonych wyborów parlamentarnych. Jeśli jednak partia Donalda Tuska nie odnajdzie się w nowej sytuacji polityczno-społecznej w Polsce, gdzie bipolarny spór PO-PiS się kończy, to będzie pogłębiała się w wewnętrznym kryzysie, któremu będzie towarzyszył coraz większy spadek społecznego poparcia. Jeśli zaś Platforma Obywatelska i jej liderzy nie nauczą się na nowo konkurować w przestrzeni publicznej, w której jest z kim przegrać, to dzisiejszy obóz władzy poniesie tak dotkliwą klęskę, jaką Napoleon poniósł pod Waterloo. Klęska ta będzie oznaczała koniec Platformy Obywatelskiej, która po przegranych wyborach parlamentarnych podzieli się na kilka frakcji. Odłamów, które najprawdopodobniej staną się sobie wrogie.

           Platformo Obywatelsko: jeśli chcesz przetrwać, to do roboty, ponieważ na wsparcie i pobłażliwość mass mediów nie możesz już liczyć! Platformo Obywatelsko, najwyraźniej ktoś przestał cię kochać! Aby odzyskać serce wyborców, będziesz musiała przejść długą drogę.

           Platformo Obywatelska, czarne chmury wiszą nad tobą! Jeśli nie chcesz podzielić losu AWS-u i SLD, to walcz!

                                                                                                                                                                                         

           Zbigniew Stefanik                                                                                                                 

 

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka