zbigniewstefanik zbigniewstefanik
1156
BLOG

Dyskretna batalia Piotra Dudy

zbigniewstefanik zbigniewstefanik Polityka Obserwuj notkę 10

               Piotr Duda wyrusza na wojnę z polskim państwem. Tak brzmi oświadczenie premiera Donalda Tuska, po zapowiedzi przewodniczącego NSZZ „Solidarność”, że zrywa on rozmowy z rządem Rzeczpospolitej i nie będzie dalej uczestniczył w posiedzeniach komisji trójstronnej.

            Minął już ponad rok od czasu, gdy Piotr Duda przyjął bardzo twardą linię sprzeciwu wobec rządu. Tym samym, w polskiej przestrzeni publicznej, kreuje się on na ludowego i  apolitycznego trybuna, który będzie obrońcą wszystkich pracujących miast i wsi. Przewodniczący „Solidarności” zarzeka się, że polityka go nie interesuje, a do wszystkich partii „trzyma równy dystans”. To jednak pozory. W tym samym czasie podpisuje bowiem porozumienie z Jarosławem Kaczyńskim i zapowiada stworzenie wspólnej grupy roboczej z Prawem i Sprawiedliwością, która miałaby wypracować rozwiązania dla „Polski socjalnej”. Czy wobec tego „apolityczny Piotr Duda” wyrasta na nowego politycznego lidera polskiej prawicy? Z kim tak naprawdę Piotr Duda idzie na wojnę? Z państwem polskim? Z Donaldem Tuskiem? A może po prostu z Jarosławem Kaczyńskim - o wpływy i władzę na prawicy?

           Piotr Duda z zawrotną szybkością pędzi ku konfrontacji z rządem Donalda Tuska. To aż nadto widoczny ukłon w stronę Jarosława Kaczyńskiego, który właśnie przygotowuje kongres swojej partii. Trudno nie zauważyć, że wspomniany kongres PiS-u zbiega się w czasie z ogłoszeniem przez Piotra Dudę zerwania rozmów ze stroną rządową. Najprawdopodobniej, obok aniołków Jarosława Kaczyńskiego, przewodniczący „Solidarności” stanie się głównym atutem dla treści PiSowskiego kongresu. Zgromadzenia które - jak można się domyślać - będzie poświecone niezwykle agresywnej krytyce Platformy Obywatelskiej, z Donaldem Tuskiem na czele.

           Piotr Duda wpisał się w polityczną strategię Jarosława Kaczyńskiego. Prezes Prawa i Sprawiedliwości wybrał sobie bowiem za polityczne motto Leninowską myśl z czasów przed rewolucją bolszewicką w Rosji. Brzmiała ona: „im gorzej dzieje się w państwie, tym lepiej dla nas”. Mówiąc wprost, przewodniczący „Solidarności”, jako przywódca największego związku zawodowego w Polsce, legitymizuje agresywną retorykę bezwzględnego sprzeciwu wobec rządu RP. Retorykę, którą od trzech lat używa obóz polityczny Jarosława Kaczyńskiego, z prezesem PiS-u na czele.

           Wszak w polityce, jak w życiu, wszystko ma swoją cenę. Żeby coś zyskać, wpierw trzeba cos oddać. Piotr Duda oddał Jarosławowi Kaczyńskiemu swój autorytet wynikający z przywództwa największej społecznej organizacji w Polsce. W zamian z pewnością dostanie dla osób ze swojego otoczenia kilka, no, może kilkanaście miejsc na PiS-owskich listach wyborczych do Sejmu. To oczywiście na dobry początek! A co później? Przywództwo nowego ugrupowania prawicowego w Polsce, żeby uzyskać niekwestionowany leadership na prawicy.

           Czyżby Piotr Duda pozazdrościł Jarosławowi Kaczyńskiemu jego politycznej pozycji, oczywiście pozycji z czasów, kiedy prezes PiS-u był głównym rozdającym karty na prawicy i jednym z najważniejszych filarów polskiej sceny politycznej? Co prawda czasy świetności Prezesa się skończyły, jednak w polityce zawsze można liczyć na replay. I właśnie na to liczy Piotr Duda, który - mówiąc kolokwialnie - chce w polityce być i mieć! Mieć pozycję niekwestionowanego lidera polskiej prawicy, mieć status polityka z pierwszego szeregu, mieć status przywódcy, o którym pisze się na pierwszych stronach gazet!

           Piotr Duda chce być i mieć! Przewodniczący „Solidarności” chce być liczącym się podmiotem na polskiej scenie politycznej i mieć niekwestionowane przywództwo. Na razie ma uwagę, zarówno mediów, jak i Jarosława Kaczyńskiego. Jednak premier Donald Tusk go nie słucha i nie docenia. A może wręcz lekceważy? Przewodniczący „Solidarności” zamierza to zmienić i wysyła jednoznaczny komunikat, który brzmi: jeszcze o mnie usłyszycie! Jeszcze tu wrócimy ze wszystkimi związkami zawodowymi!

           Jednak to nie z polskim państwem Piotr Duda zamierza walczyć. Jego prawdziwym przeciwnikiem jest bowiem Jarosław Kaczyński, który ma to, czego Piotr Duda tak bardzo pragnie i pożąda, a mianowicie politycznego znaczenia i uwagi wszystkich mediów.

           Piotr Duda nie idzie więc na wojnę z polskim państwem tylko z Jarosławem Kaczyńskim. Stawką tego pojedynku jest polityczny leadership. Piotr Duda idzie na wojnę ze starym wilkiem, by odebrać mu jego pozycję, jego status i jego władzę! Oto prawdziwy cel, który w mojej opinii chce osiągnąć przewodniczący „Solidarności”.

                                                                                                                                                        

            Nieopublikowane na tym portalu teksty publicystyczne mojego autorstwa znajdą Państwo na blogu: http://www.zbigniew-stefanik.blog.pl/. Serdecznie zapraszam do ich lektury i merytorycznej dyskusji.

Szanowni Państwo, nazywam się Zbigniew Stefanik. Ze względu na pojawiające się od pewnego czasu zarzuty pod moim adresem, w pierwszej kolejności pragnę Państwa poinformować, że jestem osobą niewidomą, co znacząco utrudnia mi korzystanie ze wszystkich możliwości, które oferują media internetowe, na których publikuję moje artykuły. Niestety, z powodów technicznych nie mam możliwości odpisania na komentarze, które, Szanowni Czytelnicy, umieszczacie pod moimi notkami. Mimo to, za niezależny od mojej woli brak odpowiedzi, wszystkich Czytelników najmocniej przepraszam! Pragnę jednak podkreślić, że mam możliwość czytania Państwa komentarzy i bez wyjątku zapoznaję się z nimi wszystkimi. Dlatego bardzo proszę o nie zrażanie się moim brakiem technicznych możliwości niezbędnych do odpowiedzi na komentarze i aktywne włączenie się do dyskusji. Zapraszam wszystkich Czytelników do komentowania moich tekstów. Wszystkie Wasze komentarze są dla mnie cenne, te nieprzychylne również. Jednocześnie, drodzy Czytelnicy, informuję Was, że jeśli będziecie chcieli, bym odpowiedział na Wasz komentarz, dotyczący jakiegoś mojego artykułu, to możecie go Państwo przesłać na następujący adres e-mail: solidarnosc.stefanik@laposte.net. Gwarantuję, iż odpowiem na wszystkie Państwa ewentualne uwagi i komentarze - drogą e-mailową. Jednocześnie przepraszam za niedogodności, które wynikają z kwestii niezależnych ode mnie oraz z góry dziękuję za wyrozumiałość. Urodziłem się w Polsce, lecz od ponad dwudziestu pięciu lat mieszkam we Francji. Z wykształcenia jestem politologiem i europeistą, ukończyłem Instytut Studiów Politycznych w Strassburgu oraz College of Europe w podwarszawskim Natolinie. Obecnie jestem publicystą, polsko-francuskim obserwatorem i komentatorem zarówno polskiego, jak i europejskiego życia politycznego. Posiadam polskie i francuskie obywatelstwo. Na co dzień żyję pomiędzy Strassburgiem i Wrocławiem, między Francją i Polską. Aktualnie nie jestem członkiem żadnej partii politycznej w Polsce. Do czasu wyborów parlamentarnych, które odbyły się w październiku 2011 roku, byłem aktywnym uczestnikiem polskiego życia politycznego. Początkowo działałem w krakowskich strukturach PiS. W szeregi tej partii wstąpiłem w maju 2005 roku. Następnie współpracowałem z posłanką Aleksandrą Natalli-Świat, jako jeden z jej asystentów. Po katastrofie smoleńskiej postanowiłem opuścić partię Prawo i Sprawiedliwość. Swoją rezygnację ogłosiłem w sierpniu 2010 roku. Opuszczenie partii - z którą współpracowałem przez ponad pięć lat - było dla mnie niezwykle trudną decyzją. Wpływ na nią miały przede wszystkim dwie kwestie. Po pierwsze, podjąłem tę decyzję ponieważ nie potrafiłem zaakceptować retoryki Jarosława Kaczyńskiego i jego najbliższych współpracowników, która niemal od 10 kwietnia 2010 roku zaczęła przypominać postulaty skrajnej prawicy. Po drugie, nie mogłem się zgodzić na sposób, w jaki liderzy PiS traktowali najwyższych przedstawicieli Najjaśniejszej Rzeczypospolitej; rządzących, którzy zostali przecież wybrani większością głosów w demokratycznych wyborach. Po wystąpieniu z Prawa i Sprawiedliwości zaangażowałem się w budowę partii Polska Jest Najważniejsza. Z ramienia tej partii w 2011 roku zostałem kandydatem do Sejmu RP w okręgu wyborczym nr 3. Jestem zwolennikiem politycznego centrum. Moje poglądy na problemy gospodarcze są bardziej zbliżone do wizji społecznej, niż liberalnej. Jestem zwolennikiem państwa opiekuńczego, jednak na ściśle określonych zasadach. W mojej opinii państwo powinno być opiekuńcze, dopóki nie dławi inicjatywy społecznej i gospodarczej. Uważam bowiem, że to właśnie indywidualna inicjatywa jest główną siłą, która napędza rozwój gospodarczy i społeczny; jest niezbędnym czynnikiem dla utworzenia silnej klasy średniej, jak również dla społeczeństwa obywatelskiego. Jestem zwolennikiem państwa o świeckim charakterze, mimo, iż jestem ochrzczonym i wierzącym katolikiem. Uważam jednakże, że wiara to indywidualna sprawa każdego obywatela. Dlatego państwo nie powinno popierać, ani finansować żadnej wspólnoty religijnej. Jestem zwolennikiem polskiej integracji z Unią Europejską, bowiem uważam, iż dla Polski to bezprecedensowa szansa na udoskonalenie naszego Państwa i na niespotykany dotąd rozwój gospodarczy. Jednakże - w moim przekonaniu – o integracji europejskiej nie można mówić, iż jest dobra lub zła. Rozpatrywanie jej w takich kategoriach jest błędem! Integracja europejska jest po prostu konieczna w zglobalizowanym świecie, gdzie gospodarcza i polityczna konkurencja jest bezwzględna i nie pozostawia żadnego miejsca dla osamotnionych państw, które pozostawałyby poza ponadregionalnymi wspólnotami. Świat się zmienia, należy się więc zmieniać razem z nim! Tylko w zintegrowanej i silnej Unii Europejskiej można budować silną Polskę, gdyż pojedyncze państwa nie mają żadnych szans na sprostanie gospodarczej konkurencji i społeczno-politycznym wymogom świata w dwudziestym pierwszym stuleciu. Stąd konieczność polskiej integracji z Unią Europejską, bez której Polska nie ma żadnych szans na rozwój, żadnych szans na obiecującą przyszłość pod względem znaczenia politycznego w Europie i na świecie. Zapraszam wszystkich do zapoznania się z moimi artykułami, w których pragnę podzielić się z Państwem swoim punktem widzenia na tematy związane z wydarzeniami na polskiej i europejskiej scenie politycznej. Zapraszam także do kulturalnej i merytorycznej dyskusji. Mam świadomość, iż polityka budzi wiele bardzo silnych emocji. Mimo to byłbym wdzięczny za debatę pozbawioną niepotrzebnej agresji i zacietrzewienia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka